Opony Boga

Ostatnie lata życia spędził w klasztorze. „Olejem napędowym w mojej firmie jest miłosierdzie. Bez tego każdy silnik wysiada” – mówił szef jednej z największych firm produkujących opony na świecie. François Michelin zmarł 5 maja.

Ma na imię Bibendum. Jest okrąglutki, cały zbudowany z opon. Sympatycznie się uśmiecha. To słynna maskotka – wizytówka szanowanej w świecie francuskiej marki opon Michelin. Przez ostatnie 47 lat firmą kierował François Michelin. Firmował też profesjonalne przewodniki turystyczne i gastronomii (Guides de Michelin). Kto dostał trzy gwiazdki Michelina, ten cieszył się we Francji znakomitą klientelą. Mało kto jednak wie, że jeden z najbardziej rozpoznawalnych europejskich przedsiębiorców był żarliwym katolikiem. Wychował sześcioro dzieci, dwoje z nich wybrało życie zakonne. Ostatnie lata życia spędził na kontemplacji w klasztorze Małych Sióstr w Clermont-Ferrand. Codziennie przyjmował Komunię świętą. Swoją firmą kierował według zasad – jak sam mówił – miłosierdzia i Ewangelii.

Olej napędowy

„François Michelin urodził się 15 lipca 1926 roku. Życie François było naznaczone ciągłym cierpieniem” – pisze, wspominając przedsiębiorcę, „Paris Match”. Tygodnik przypomina, że jako 10-latek stracił oboje rodziców. Jego wychowaniem zajęły się babcia i ciotka. Uczył się w szkole katolickiej w Clermont-Ferrand. Ciotka wysyłała go na zajęcia z tenisa oraz z języków obcych. Babcia dbała o wychowanie religijne. François od dziecka chciał zostać astronomem. Skończył studia matematyczne w Paryżu. Ale jako 25-latek po raz pierwszy stanął przy taśmie, na której produkowano opony. Wspominał potem, że na długie lata zapamiętał zapach czarnej gumy. François na początku trochę stawiał się dziadkowi i stryjowi, właścicielom firmy. Ale wydaje się, że jego przyszłość była już nakreślona – 28 maja 1955 roku został włączony do zarządu firmy.

Dwa lata później naszkicował słynną maskotkę Bibendum, która stała się wizytówką Michelin. W 1959 r. François został szefem firmy. I szybko wyprowadził ją na „szczyty” rankingów. Ale, jak przekonywał, nie to było jego największym marzeniem. Najważniejsza była dla niego rodzina – żona Bernadette i sześcioro dzieci. Pochowali dwóch synów. Jeden z nich, Edouard, który po ojcu przejął kierowanie firmą, utonął podczas wypadku na morzu. Krótko po tragedii w rozmowie dla tygodnika „Paris Match” Michelin tłumaczył: „Edouard nie jest już ze mną, cierpię. Jest w tym jakiś cel, tak jak każde wydarzenie w życiu ma wymiar szerszy, jeśli analizuje się je w świetle chrześcijańskiej wiary. Wierzę w Opatrzność, w Boga. Kto nie wierzy, że Bóg jest dobry, ten jest pyszałkiem”. Prasa raczej go nie lubiła, bo nie był uwikłany w skandale – ani obyczajowe, ani gospodarcze i często mówił o Bogu. We Francji to temat tabu. „Szczęście to świadomość, że idziemy we właściwym kierunku i dobrą drogą, nawet jeśli jest ona naznaczona cierpieniem lub porażką.

Prawdziwe szczęście to całkowite oddanie się Bogu” – przypomina jedną z wypowiedzi Michelina radio RCF. Felietonista stacji komentuje: „Pracownicy Michelina zawsze dobrze o nim mówili. Ten człowiek był spełniony, w pełni humanistą, bo był katolikiem z krwi i kości. U nas to raziło…”. Francja pisze o Michelinie jako o „wielkim współczesnym eremicie”. Codziennie o godz. 19 można było go spotkać w kaplicy kapucynów w Clermont-Ferrand. Kiedy przyjeżdżał do Paryża, szukał ciszy w kościele Notre Dame de Passy w XVI dzielnicy, niedaleko swojego mieszkania. Należał do zakonu tercjarzy franciszkańskich. Zaczytywał się w św. Tomaszu z Akwinu. Modlił się z dziećmi, wychowywał je w duchu pokory i całkowitego oddania Bogu. Córka Myriam wstąpiła do zakonu, a syn Etienne został księdzem. Michelin mówił, że te dwa wydarzenia były największym szczęściem w jego życiu.

Często się spowiadał. Przekonywał, że przedsiębiorca ma być człowiekiem sumienia. Nikogo się nie bał, mówił zawsze prawdę. Otwarcie krytykował socjalistów, nie tylko ich gospodarcze posunięcia, ale ustawy, który wprowadzały rozwody czy legalizowały zabijanie nienarodzonych. To drażniło prasę lewicową. Tygodnik „Expresse” nawet po śmierci wytknął mu „wsadzanie nosa w nie swoje sprawy”. W 2010 r. François Michelin wygłosił w Kolegium Bernardynów w Paryżu wykład o etyce w życiu przedsiębiorcy. „Nasi pracownicy wiedzą, że naszym celem jest pracować dobrze. Jak najlepiej potrafią. Jeśli coś się nam nie udaje, to nie dlatego, że czegoś się nam nie chciało, to raczej efekt ludzkiej słabości. Po upadku trzeba powstawać”. I dodał: „Zdradzę jednak państwu sekret: olejem napędowym w mojej firmie jest miłosierdzie. Bez miłosierdzia silnik całkowicie siada”.

Twierdza

Miał dobrotliwe, spokojne spojrzenie, ciepły ton głosu. Zawsze chodził pod krawatem i w świetnie skrojonym dwurzędowym garniturze. Zarządzał firmą w stylu paternalistycznym, trochę apodyktycznym. Miał swoje zasady i nawet głowa państwa musiała się im poddać… Kiedy 12 czerwca 1959 r. generał Charles de Gaulle podjechał pod fabrykę opon Michelin w Clermont-Ferrand, strażnicy zatrzymali jego eskortę. François Michelin, od kilku miesięcy główny szef fabryki, wyszedł do generała: „Pan może wejść, pańscy ludzie nie”. Przez kolejną godzinę „obstawa” cierpliwie czekała na powrót de Gaulle’a. Po tym incydencie fabrykę Michelina nazwano „Twierdzą” (pisane złośliwie dużą literą).

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Tatrzański
    17.06.2015 12:04
    Warto wspomnieć, że Michelin opracował opony dla samolotu Concorde, które były cudem technologii oponiarskiej. Przydał się tu zadziorny charakter samego szefa chroniącego swoje zakłady przed szpiegostwem przemysłowym i to że posiadał lojalnych pracowników. Z tym związana jest historia jak z filmów Bonda.

    Wiadomo było, że program budowy Concorda bardzo interesuje rosyjskie służby. Wykradały one wszystko, co się da i przekazywały te dane zespołowi Tupolewa, który budował konkurencyjny Tu144. Michelin w porozumieniu z wywiadem francuskim na jego prośbę opracował „specjalny” skład mieszanki gumowej dla Rosjan.

    Skład tak spreparowanej mikstury Michelin podrzucił agentom rosyjskim i ci w Rosji skopiowali opony do Tu 144 właśnie na jej podstawie. Niestety rosyjskie kopie opony Michelina nie nadawały się nawet do samolotów poddźwiękowych, a cóż dopiero do najnowszej maszyny. Opóźniło to w sposób znaczący program prób rosyjskiej maszyny i uniemożliwiło wprowadzenie jej do regularnych ekonomicznych lotów pasażerskich.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie