Ze wsi, ale najlepsi

Jesteśmy ze wsi, ale jesteśmy najlepsi – śpiewają teraz kibice Termaliki. Drużyna z liczącej zaledwie 750 mieszkańców Niecieczy awansowała do piłkarskiej ekstraklasy.


Łza mi się zakręciła w oku. Myślę sobie: „Panie Boże, to naprawdę się dzieje” – opowiada z przejęciem Tadeusz Wójcik, sołtys Niecieczy położonej 20 km na północny zachód od Tarnowa. Po wygranym meczu z Pogonią Siedlce nikt nie chciał wychodzić ze stadionu. Emocje udzieliły się też 28-letniemu Wojciechowi Januszowi, pochodzącemu z Niecieczy, ale na co dzień mieszkającemu w Krakowie. Decydujący mecz obejrzał w telewizji. – To były wzruszające chwile – mówi. Wczoraj wrócił z Lubina, gdzie kibicował drużynie w ostatnim meczu z Zagłębiem.

Dziś, wraz z siostrą i dziewczyną, wita piłkarzy podczas wielkiej fety na stadionie w rodzinnej wsi. Właśnie na murawę wjeżdża odkryty autobus pełen rozentuzjazmowanych kibiców. Wymachują klubowymi flagami w pomarańczowo-niebieskich barwach i z dumą wykrzykują nazwę swojego klubu. – Termalica to fenomen na skalę kraju – komentuje Wojtek. – Dla mnie ten awans nie jest niespodzianką, bo to po prostu dobra drużyna. Już dwukrotnie ocieraliśmy się o wejście do ekstraklasy. To wszystko dzięki pracy właściciela, który robi wiele, żeby promować swoją małą ojczyznę.


Na stadionie wszystkie słonie


Faktycznie, nie byłoby sukcesu tego klubu, gdyby nie stworzona przez Krzysztofa Witkowskiego firma Bruk-Bet, zajmująca się m.in. produkcją kostki brukowej. To ona jest głównym pracodawcą w płaskiej jak stół Niecieczy, gdzie małe gospodarstwa rolne są już w zaniku. O znaczeniu przedsiębiorstwa mówi imponująca, przeszklona siedziba firmy z salą teatralno-kinową, z której korzystają wszyscy mieszkańcy wsi. A także spotykane tu na każdym kroku betonowe słonie – znak firmowy Bruk-Betu, symbol siły, zapożyczony z herbu Niecieczy. Słonie trafiły nawet do klubowego hymnu, do którego muzykę napisał Andrzej Nowak, gitarzysta TSA. „Na stadionie wszystkie słonie noszą dumnie nasze barwy” – śpiewają kibice. 


Prezesem Termaliki Bruk-Bet Nieciecza jest Danuta Witkowska, żona Krzysztofa. Zaś słowo „Termalica” to nazwa marki należącej do Bruk-Betu. Firma z Niecieczy nie od razu była potentatem – zaczynała w 1984 r. od wydzierżawienia pozostałości po upadającym zakładzie betoniarskim. Ale już wtedy wspierała lokalną drużynę, noszącą wówczas nazwę LZS Nieciecza. – To klub o przedwojennych tradycjach i zawsze byli tu zawodnicy z dużymi umiejętnościami – opowiada Krzysztof Witkowski. – Na początku pomagaliśmy drużynie w prosty sposób: fundując piłki do gry czy koszulki. Punktem zwrotnym okazało się zatrudnienie w roli trenera Marcina Jałochy, byłego piłkarza Wisły Kraków, który w ciągu czterech sezonów wyprowadził drużynę z V do I ligi. Firma musiała zwiększyć wsparcie finansowe dla klubu, bo na tym poziomie konieczne były transfery zawodników. W tej chwili Termalica jest w pełni profesjonalnym klubem. W pierwszej drużynie aktualnie nie ma nikogo z Niecieczy. Jest tylko jeden mieszkaniec pobliskiego Żabna. Za to nasza młodzież może pod kierunkiem trenerów szkolić swoje umiejętności. Zresztą nie tylko ona. Przyjeżdżają do nas młodzi ludzie nawet zza Tarnowa – cieszy się prezes. 


Ile, Tadeuszku?


Prowadzenie klubu to niejedyna działalność Bruk-Betu wychodząca poza biznesowy standard. – Szkole podstawowej groziła likwidacja, sytuacja była beznadziejna – opowiada sołtys Tadeusz Wójcik. – A Witkowscy przejęli szkołę i jeszcze dodatkowo stworzyli gimnazjum. Teraz jest to szkoła katolicka, a poziom nauczania mamy taki, że uczą się u nas także dzieci z miasta. Prezes Bruk-Betu nigdy nie zostawił mnie z niezałatwioną sprawą. Było potrzebne we wsi auto strażackie, to spytał mnie tylko: „Ile, Tadeuszku?”. Ja mówię: „Co łaska”. A on dał całą sumę… Kino, biblioteka, orliki, parkingi przy kościele – to wszystko jego dzieło. A przy tym normalny człowiek jest – jak wyjdzie z kościoła, to z każdym się przywita, poda rękę, porozmawia. 
Krzysztof Witkowski jest
w Niecieczy przewodniczącym rady parafialnej.

To rzeczywiście prężna parafia. Jak podkreśla szafarz Janusz Skowron (również pracownik Bruk-Betu), odkąd przyszedł do niej obecny proboszcz, ks. Krzysztof Pasyk, wszystkie ruchy przeżywają rozwój. – W służbie liturgicznej i w dziewczęcej grupie maryjnej uczestniczy prawie 100 proc. dzieci, które chodzą do szkoły. Niektórym pewnie byłoby dalej do ołtarza, gdyby nie ta formacja – twierdzi szafarz. 
Dla przyjezdnych zaskoczeniem mogą być specyficzne ogłoszenia parafialne, w których proboszcz rozlicza się niemal z każdej zakupionej śrubki. Ale dzięki temu wszystko jest dla mieszkańców jasne i przejrzyste. – Jak ksiądz jest w porządku, to i ludzie starają się być w porządku. A proboszcz też nikomu pomocy nie odmawia – komentuje sołtys. 
W aktualnych ogłoszeniach znajdujemy informacje o pikniku na stadionie, koncercie Margaret i… reporterskiej wizycie dziennikarzy z „Gościa Niedzielnego”. Nie mogło oczywiście zabraknąć gratulacji proboszcza dla Termaliki za awans do Ekstraklasy.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie