Mistrzowska szkoła

Tylko ten, kto ma to „coś” w sobie, może przekonać, że Wałbrzych jest miastem turystycznym.

Właśnie uruchomili sobotnie wycieczki po Wałbrzychu i okolicy. Mają nadzieję, że razem ze swoimi przyjaciółmi pomogą odkryć miasto zarówno samym mieszkańcom, jak i gościom.

Sprawdza się autobus

– To inicjatywa Koła Przewodników – zastrzega Bogda Janus. – Mamy bardzo dobrą komunikację miejską, za symboliczne kwoty możemy nie tylko dojechać na drugi koniec miasta, ale także dostać się do bardzo atrakcyjnych miejsc w okolicy: Walim, Rzeczka, Andrzejówka, Golińsk, Zagórze, Jedlina-Zdrój czy Mieroszów – wylicza.

I tak po sobocie poświęconej Wałbrzychowi i jego zabytkom teraz kolej na pieszą wycieczkę pt. „Sobota z Piastami” (25 lipca, pięć godzin, trasa średnio trudna), kolejna, 8 sierpnia, to trzygodzinny spacerek po Szczawnie-Zdroju, tydzień później trasa dla wytrwałych, bo wspinać się trzeba na szczyty Gór Kamiennych i na koniec wakacji przewodnicy zapraszają na czterogodzinną wyprawę w wałbrzyskie górki. – Mam nadzieję, że przekonamy do naszego pomysłu samych wałbrzyszan – dodaje Mieczysław Janus, mąż Bogdy. Rozmawiamy w ich mieszkaniu na skraju Parku Zdrojowego w Szczawnie. W tle po wysokiej ścianie wspinają się półki wypełnione przewodnikami, mapami, atlasami. Wszystkie opisane regionami, tak, by w razie potrzeby łatwo było odszukać właściwy zestaw. Są tego setki, jeśli nie tysiące.

Ocalić wolne weekendy

Ponad 40 lat temu spotkali się na potańcówce. On, zapalony szachista, był na turnieju w Polanicy i wieczorem wybrał się „na miasto”, żeby się zabawić. Ona, z samej Polanicy, tego dnia z mamą ruszyła w to samo miejsce z tego samego powodu. On, gdy ją zobaczył, nie mógł się oprzeć wdziękowi nieznajomej, poprosił ją do tańca i tak zdobył jej serce. Miłością do turystyki, gór, wędrówek i przygód dopełnił reszty. Mają troje dzieci. Te z kolei turystkę mają nie tylko w genach, ale i w doświadczeniu, i to od poczęcia. Nie dziwi więc, że jedna, po rodzicach, jest przewodnikiem, druga studiowała na wydziale turystyki, a syn… Tylko on się wyłamał i jest prawnikiem. – Ale żartuje, że prawnik w rodzinie zawsze się przyda – dopowiada Bogda.

Bogda jest pielęgniarką, Mieczysław inżynierem elektrykiem. – Bo z bycia przewodnikiem wyżyć nie można, dlatego nasza pasja to raczej hobby, a jeśli są z tego jakieś pieniądze, to traktujemy je jako bonus do tego, co i tak byśmy robili – wyjaśniają. Tak! – miłość do turystyki miała bardzo realny wpływ na ich życiowe wybory. Ona zdecydowała nie tylko o tym, z kim spędzą resztę swego życia, ale także jakiej pracy się poświęcą. – Ja 9 lat byłam gospodynią domową i wychowywałam dzieci, a Mieczysław poszedł uczyć zawodu, tylko dlatego, żeby wolne były weekendy – uśmiecha się Bogda. – W ten sposób moje grafiki dyżurów i jego grafiki, jakiekolwiek, nie przeszkadzały w planowaniu wypraw – mówi.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie