Bartek jest kobietą

Wzniesienia i szczyty, szachownice pól i łąk, spokojne drogi na spacery i rowerowe eskapady, a do tego można to wszystko zobaczyć… z lotu ptaka. Tak jest w gminie Korzenna.

Droga do Korzennej wiedzie najpierw na platformę widokową w Bruśniku. Zewsząd rozległa przestrzeń, patchworkowy gobelin utkany z pól i łąk, zszytych grubą nicią drzew i zarośli. Dalej coraz większe i wyższe wzniesienia, pasma i grzbiety aż po górzysty horyzont na południu i nizinny na północy. – Wschody i zachody słońca są tu przednie. A ich zdjęcia mają więcej lajków niż uroki Skamieniałego Miasta – śmieje się Piotr Firlej, przewodnik i znawca Pogórzy.

Nuda jest tu niemożliwa

Do Centrum Kultury w Korzennej znajdującego się w zabytkowych wnętrzach dworskich można zajechać po pańsku, czyli wokół okrągłego klombu przed gankiem dworku. W jednym z budynków trwają akurat warsztaty ceramiczne dla młodzieży i dzieci. Młodzi artyści obsiedli stół i pilnie malują wykonane dzbanuszki. – Na warsztaty przychodzimy, bo chcemy dobrze zagospodarować czas i nie nudzić się, a tutaj to jest niemożliwe – śmieją się nastolatki. W świat sztuki i pracy rąk własnych wprowadza je Grzegorz Krasiński, pracownik CK w Korzennej. – Warsztaty prowadzimy przez cały rok. Głównie z ceramiki, ale planujemy uruchomić zajęcia ze snycerstwa. Poza tym są wikliniarstwo, metaloplastyka, art-recykling, rysunek, malarstwo, tkactwo. Mamy świetną bazę lokalową i ludzi chętnych do pomocy w pracy z młodzieżą i dziećmi – mówi pan Grzegorz.

Woda i wiatr

Z Korzennej ruszamy do Mogilna. Tu znajduje się jedyny w Małopolsce naturalny rezerwat cisów na Jodłowej Górze. – Ich drewno służyło kiedyś do wyrobu łuków i kusz, a nawet masztów okrętów, bo twarde jak stal. Ale cis rośnie bardzo wolno i już król Władysław Jagiełło zauważył, że temu gatunkowi grozi wytrzebienie, stąd ochrona cisów została wprowadzona już przez niego – wyjaśnia Piotr Firlej. Przed wejściem do rezerwatu koniecznie trzeba pójść pod najstarszy z mogilskich cisów, który rośnie sobie zaraz przy drodze. Nazywają go Bartek, a drzewo zdaniem dendrologów ma z 600 lat.

Okazuje się jednak, że Bartek jest kobietą. – Bo cisy to drzewa żeńskie lub męskie. Znane wszystkim czerwone osnówki na nasionach rodzą drzewa żeńskie, męskie produkują pyłek. I Bartek tak naprawdę jest kobietą, a jej mąż rośnie sobie po drugiej stronie drogi – śmieje się Jan Oleksy, przewodnik turystyczny tatrzański i beskidzki. –

Rezerwat ma ponad 30 ha. Znajduje się tu ciekawa ścieżka edukacyjna, którą można obejść całą Jodłową Górę w ciągu dwóch godzin spokojnego marszu. Są miejsca na odpoczynek, są tablice informacyjne, więc rekreację można połączyć z nauką. Na szczycie góry znajduje się pomnik partyzantów, a z łąki można obserwować piękną panoramę Nowego Sącza – mówi sołtys wsi Teresa Filipowicz.

Z mogilskimi cisami jest związane miejscowe stowarzyszenie. – Organizujemy spotkania, jeździmy na dożynki, kiermasze i pikniki, żeby pokazać „nasze”, czyli mogilski chleb ze smalcem, sodówki, czyli ciastka pieczone na prosie, prace wykonane przez nasze panie, więc hafty i ozdoby bibułkowe. Mamy swoje stroje, bardziej pogórzańskie, ale z elementami lachowskimi. Woda nas tu nie zaleje, ale wiatr nam dokucza. Za to szybcy jak mogilski wiatr są nasi piłkarze z klubu sportowego „Wicher” – mówi Maria Konicka, radna i prezes stowarzyszenia „Mogilskie Cisy”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie