Wolność bez sprawiedliwości

O biedzie, braku sprawiedliwości społecznej i odbieraniu Polakom godności z senatorem PO Janem Rulewskim rozmawia Bogumił Łoziński

Bogumił Łoziński: Buczał Pan jak posłowie PO, gdy prezydent Andrzej Duda mówił w orędziu inauguracyjnym o niedożywionych dzieciach?

Jan Rulewski: Nie, buczenie dobiegało ze środkowej części sali, a ja siedziałem w ławach rządowych. To była spontaniczna reakcja na nietrafną diagnozę prezydenta Dudy.

W Polsce nie ma niedożywionych dzieci?

W tej sprawie pan prezydent posunął się za daleko. Obserwuję bardzo dużą pomoc państwa, różnych organizacji, także Kościoła, na przykład Caritas, które przekazują żywność potrzebującym.

Czyli problem jest.

Problemem jest bieda i nędza, niedożywienie to tylko fragment tego zjawiska. Dramat dziecka zaczyna się w momencie, gdy nie może pojechać na szkolną wycieczkę, bo jego rodziców na nią nie stać. Dziecko nawet tego nie zgłasza wychowawcy, bo się wstydzi. Wstydzi się, że ma tanie ubranie, że na wychowanie fizyczne w ogóle nie ma stroju, że nie dostało pączka na śniadanie, że nie ma na komitet rodzicielski, że nie może porozmawiać z rówieśnikami o grach komputerowych, bo nie ma komputera. Rodziny nie mają dostatecznych dochodów. Tak wygląda dziś polska bieda i nędza, która sprawia, że część dzieci jest dyskryminowana. Niestety, jest to niepokojące zjawisko, szczególnie na terenach wiejskich – obejmuje od 3 do 4 proc. społeczeństwa.

Co jest przyczyną tej biedy?

Model gospodarczy stworzony po odzyskaniu wolności, który zakładał, że będziemy zagłębiem taniej siły roboczej. Dzięki temu Polska miała podejmować nie tylko inwestycje wewnętrzne, ale przede wszystkim przyciągać zagraniczne. Efekt jest taki, że konkurujemy z Chinami w tym, gdzie jest tańsza siła robocza. Rywalizację w zakresie taniej siły roboczej pogłębiła relokacja (przesunięcie) kapitałów amerykańskiego i europejskiego na tanie, kooperacyjne rynki azjatyckie. Nawet nasi przedsiębiorcy ulegli tej konieczności.

Między PO a PiS trwa obecnie spór o to, czy Polska jest w dobrym stanie, czy w złym i wymaga naprawy. Jaka jest Pana opinia na ten temat?

Wszyscy dostrzegają konieczność zmian. W Platformie obowiązuje doktryna modernizacji. PiS mówi o naprawie, ale według mnie to zbyt mocne sformułowanie, bo niesie w sobie zwątpienie, sugeruje, że wszystko jest popsute. Ja jestem za przyspieszeniem modernizacji, aby nie konkurować tanią siłą roboczą.

To są pewne niuanse słowne w diagnozowaniu stopnia problemów. Używając Pana retoryki – co należy szybciej modernizować?

Musimy mieć 10 lat ze wzrostem gospodarczym na poziomie 4–5 proc. rocznie, w czasie którego podporządkujemy różne działania gospodarcze, także w polityce społecznej, aby doścignąć przeciętny poziom europejski i nie być pariasami Europy. Jeśli tego nie zrobimy, popadniemy w jeszcze większe problemy, bo młodzi ludzie – podstawowa siła narodu – cały czas będą uciekali z kraju.

Dlaczego PO przez osiem lat rządów nie wprowadziła nas na ten przeciętny europejski poziom?

Z jednej strony jest to efekt zaniedbań, z drugiej nie udało się przeprowadzić wszystkich reform. Myślę, że w czasie rządów PO w niektórych sprawach zabrnęliśmy nawet w ślepy zaułek. Przykładem może być fatalny poziom oświaty, szczególnie szkolnictwa wyższego. Niewątpliwie spowolnienie wzrostu gospodarczego i reform spowodowane było zapaścią finansową zachodnich gospodarek, które do dzisiaj nie mogą się z niej wyleczyć. Fakt, że przeszliśmy suchą nogą, należy zaliczyć do sukcesów Rzeczypospolitej.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie