U Zosi koronczarki

To już ostatnia w tym roku podróż „w głąb”, tym razem do Bobowej, która słynie nie tylko z koronek.

Jeszcze przed właściwą Bobową, na granicy gmin, wśród kwitnącej polskiej mimozy, czyli nawłoci kanadyjskiej, widać tablicę, która symbolicznymi skrótami opisuje esencję tej ziemi. A mowa o rodzie Gryfitow, koronce klockowej i kościołach. Na „witaczu” samego miasteczka widnieje jeszcze zarys synagogi, bo Bobowa była domem dla wielu Żydów i sławnego rodu cadyków.

Pod Grunwald

Kiedy Władysław Jagiełło szykował armię, co na Krzyżaków iść miała, niewielka Bobowa wystawiła własną chorągiew. – Wystawił ją Zygmunt z Bobowej, rycerz z rodu Gryfitów, który uczestniczył w bitwie pod Grunwaldem. W 2010  r. powstał pomysł, by wziąć udział w lokalnych obchodach 600. rocznicy tej bitwy. Ponieważ miałem trochę zrobionych replik broni z tamtych czasów, udało się zebrać ludzi i wziąć czynny udział w uroczystościach jubileuszowych. Wystawiliśmy grupę dziewięciu chłopa, mieliśmy swój wóz, uszyliśmy stroje, trochę oszukane, ale broń mieliśmy dobrą – uśmiecha się Marek Warzycki z Sędziszowej, z zamiłowania płatnerz i założyciel pierwszego bractwa rycerskiego w gminie, czyli Konfraterni Miecza i Topora.

Bractwo istnieje oficjalnie od 2011 r. i prezentuje się na różnych spotkaniach rycerskich w całym regionie. – Jak raz zaśpiewaliśmy „Bogarodzicę”, to starsi ludzie płakali ze wzruszenia, choć aż tak dobrze nam nie szło – mówi pan Marek. Grupa chętnie uczestniczy w żywych lekcjach historii. – Ludzie mogą dotknąć naszych rekwizytów, poczuć, ile ważą miecz, szabla czy koncerz – podkreśla szef Konfraterni.

Wola Boża

Bobowa istniała jednak znacznie wcześniej niż Zygmunt Gryfita. Za oficjalną datę lokacji miasta podaje się 1339 rok. Pierwszymi właścicielami wsi byli rycerze z rodu Gryfitów. Najbliższym im czasowo namacalnym znakiem dawnej historii miasta jest kamienny kościół św. Zofii. Obraz świętej miał podarować Kościołowi pielgrzymujący z Rzymu szlachcic. Podarował, bo konie w Bobowej stanęły i nie chciały ruszyć, a kiedy ludzie zwiedzieli się, że obraz św. Zofii wiezie, „strasznie” prosili, by wizerunek im zostawił. Tak też uczynił, lecz potem zawrócił i obraz chciał zabrać, ale konie znów odmówiły posłuszeństwa. Musiała to być wola Boża, więc św. Zofia w Bobowej została i do dziś odbiera cześć w kamiennym kościółku. Jest nawet patronką miasta i przez wieki widniała z trzema córkami na miejskiej pieczęci.

W cieniu kolegiaty

W Bobowej było w sumie 5 kościołów, z których najstarszym istniejącym jest kościół św. Zofii. Na początku XVI w. wybudowano nową świątynię pw. Wszystkich Świętych. Biskup krakowski Piotr Tomicki podniósł ją do godności kolegiaty i ustanowił przy niej kapitułę kanoników. W II połowie XVI w. bobowska kolegiata stała się zborem ariańskim za sprawą właściciela miasta Mikołaja Jordana z Zakliczyna. Katolicy odzyskali świątynię po 32 latach. Niestety, nie oszczędziły ją pożary. Dwukrotnie odbudowywana, zaprasza do wnętrza błyszczącym z oddali obrazem Matki Bożej Bolesnej w pięknej bocznej kaplicy, dalej koronkowym ołtarzem głównym i „klimatycznym” obrazem Ukrzyżowanego autorstwa Jacka Malczewskiego. Niestety, kościół już nie jest kolegiatą i nie mieszkają przy nim kanonicy…

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie