Lista Mamana

Kanadyjski Żyd marokańskiego pochodzenia ratuje dzieci chrześcijan i jazydów w Iraku. Okrzyknięty przez media „żydowskim Schindlerem” biznesmen jest jednak bardziej przejrzystą postacią niż niemiecki przemysłowiec.

Jinan ma 18 lat. I szansę na przeżycie kolejnych. Choć jeszcze niedawno wydawało się, że jej dni są policzone. Przed śmiercią miała tylko „wyświadczyć” trochę usług seksualnych. Bita, torturowana, skuta i trzymana w łańcuchach na 50-stopniowym upale, zmuszana do picia wody zakażonej mysimi odchodami… Porwana przez terrorystów z Państwa Islamskiego (ISIS), została sprzedana imamowi i byłemu policjantowi na targu niewolników w bastionie ISIS – Mosulu (biblijnej Niniwie). Dziś jest na wolności. Jeśli wolnością można nazwać życie w obozie dla uchodźców w irackim Kurdystanie.

Podobnie jak tysiące przebywających tam chrześcijan i jazydów, jest jednak na pewno bezpieczniejsza niż jeszcze niedawno w rękach oprawców. Jej historię na swojej stronie internetowej opisała organizacja, która pomaga ratować takie dziewczyny jak Jinan. Fundację CYCI (The Liberation of Christian and Yazidi Children of Iraq – Wyzwolenie Chrześcijańskich i Jazydzkich Dzieci w Iraku) założyli wspólnie anglikański duchowny Andrew White oraz biznesmen Steve Maman. Fundacja zbiera pieniądze na wykup sprzedanych przez terrorystów dziewczyn.

Nie płaci jednak Państwu Islamskiemu, tylko przez pośredników dociera do tych, którzy już kupili dzieci od bojowników ISIS. Sprawa budzi kontrowersje w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Nie wszyscy mają zaufanie do działalności biznesmena. Niektórzy grożą mu wręcz konsekwencjami prawnymi za rzekome finansowanie terrorystów. On sam jednak powtarza, że tak jak w czasie II wojny świat nie zrobił nic, by ratować Żydów, tak teraz on nie może patrzeć bezczynnie na zagładę mniejszości religijnych na Bliskim Wschodzie. Jego fundacja podaje, że dzięki zebranym środkom udało się już wykupić z niewoli ponad 120 dzieci.

Cena człowieka

Dealer samochodowy z Montrealu. Urodził się w Maroku w żydowskiej rodzinie, która później przeniosła się do Kanady. W telewizji zawsze występuje w mycce na głowie. W ostatnim czasie widzowie, zwłaszcza w USA i Kanadzie, zdążyli już oswoić się z tą twarzą: jego działalność wzbudza bowiem zarówno entuzjazm, jak i podejrzenia. On sam nie protestuje, gdy media nazywają go „żydowskim Oskarem Schindlerem”. Choć porównanie to niezbyt trafne: Schindler był nazistą, który z czasem dopiero zaczął przejmować się losem Żydów i w końcu uratował pracowników swojej fabryki przed zagładą. Steve Maman nie był nigdy członkiem Państwa Islamskiego czy handlarzem niewolników, który zrozumiał swój błąd i próbuje go odpokutować.

Zapewne sam jest tego świadomy, a nie prostuje nadgorliwych w porównaniach dziennikarzy tylko dlatego, by medialnie obronić swoją działalność. Maman zna dość dobrze Irak. Przed laty nawiązywał tam liczne kontakty handlowe. Wtedy też poznał księdza Andrew White’a, który do listopada ubiegłego roku mieszkał w tym kraju. Obaj na początku tego roku pomogli trzem chrześcijańskim rodzinom wydostać się z Iraku i uciec do Turcji. Powodzenie akcji popchnęło ich do dalszych działań. Założyli stronę internetową, przez którą zaczęli zbierać pieniądze na wykup porwanych i sprzedanych dzieci. Fundacja wykorzystuje szerokie kontakty obu założycieli na terenie Iraku, by negocjować wykup kolejnych osób.

Początkowo CYCI pozyskiwała środki na swoją działalność od żydowskich rodzin w Montrealu. Później akcja rozszerzyła się i w ostatnim czasie zebrano ponad 500 tys. dolarów. Według Mamana na irackich targach niewolników dziecko kosztuje średnio 500 dolarów. Większość sprzedawanych przez ISIS dziewczynek i kobiet to właśnie chrześcijanki i jazydki. Z szacunków CYCI wynika, że w niewoli terrorystów pozostaje wciąż ok. 2700 kobiet i dzieci. Koszty wykupienia młodej kobiety z niewoli to ok. 3000 dolarów.

Nie negocjuję z terrorystami

Jak się można było domyślić, działalność Mamana spotkała się z ostrą krytyką ze strony różnych środowisk, także prawniczych. Prawo kanadyjskie wyraźnie zakazuje finansowego wspierania działalności terrorystycznej, a – zdaniem krytyków biznesmena – płacąc za wykup porwanych dzieci i kobiet, Maman de facto finansuje Państwo Islamskie, a poza tym – napędza koniunkturę: bo skoro oni widzą, że ktoś płaci, to czują się zachęceni do kolejnych porwań i wystawiania kolejnych „rachunków”. Maman stanowczo odpiera te zarzuty. Widziałem kilka wywiadów telewizyjnych, w których powtarza to samo: „Nie negocjuję z Państwem Islamskim ani mu nie płacę. To nasi negocjatorzy, pośrednicy rozmawiają z tymi, którzy już kupili dzieci od porywaczy. I namawiają ich do odsprzedania porwanych” – przekonuje.

Ale to nie wszystko. Maman podkreśla również, że nawet gdyby pieniądze za wykup chrześcijan i jazydów trafiały bezpośrednio do ISIS, to nie są to wcale kwoty, które miałyby zasadniczy wpływ na ich potęgę. I trudno nie przyznać mu racji: wszak dzięki zagarnięciu pieniędzy z banków i eksploatowaniu zajętych pól naftowych terroryści dysponują nawet 4 mld dolarów. Przy cenach, za jakie sprzedają dzieci, handel ludźmi nie stanowi dla nich znaczącego źródła przychodów. „Bojownicy ISIS nie robią tego dla pieniędzy, oni chcą zniszczyć wartość człowieka w tej religijnej wojnie, którą przekształcają w ludobójstwo, lub też robią to dla zaspokojenia wynaturzonych potrzeb seksualnych” – argumentuje Maman.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie