Złoty pociąg do Książa

Zamek Książ warto zwiedzić nie tylko ze względu na legendy związane ze „złotym pociągiem”. W tych malowniczo położonych murach zapisało się prawie osiemset lat fascynującej historii.

Poszukiwacze „złotego pociągu” przeczesują przede wszystkim lasy w okolicach Wałbrzycha, ale zaglądają również na Zamek Książ. Intryguje ich sieć poniemieckich tuneli znajdujących się pod zamkiem. To przecież idealne miejsce, żeby ukryć pociąg. I chociaż niewiele wskazuje na to, by skład z czasów wojny faktycznie tam się znajdował, dają się ponieść legendzie. Zwłaszcza że malowniczo położona twierdza wyjątkowo temu sprzyja.

Klucz do Śląska

Z punktu widokowego na przeciwległym wzgórzu spoglądamy na trzeci co do wielkości (po Malborku i Wawelu) zamek w Polsce. Wygląda zupełnie tak, jakby wyjęto go z bajki Disneya. Potężna, kolorowa bryła zawieszona jest między ciemną zielenią lasu a błękitem nieba. W dole słychać szum okalającej zamkowe wzgórze Pełcznicy.

Z tego miejsca Książ wydaje się niemal odcięty od świata. Nie chce się wierzyć, że leży na terenie ponadstutysięcznego miasta, którego nazwa nie schodzi ostatnio z pierwszych stron gazet. W Książu, dzielnicy Wałbrzycha, dziś prawdziwe oblężenie dziennikarzy. Przewodnicy nie mogą się od nich opędzić. Przed chwilą dzwoniła telewizja z Sydney, za moment z kamerą zjawią się Chińczycy. – Wszyscy pytają o „złoty pociąg”, a przecież Książ to prawie 800 lat historii – podkreśla Magdalena Woch, kierownik działu kultury i turystyki Zamku Książ. Zamek został wzniesiony pod koniec XIII wieku jako warownia o strategicznym znaczeniu. Nazywano go wówczas „kluczem do Śląska”. Budowniczym twierdzy był książę świdnicko-jaworski Bolko I Surowy.

Drzewo genealogiczne tej linii Piastów można zobaczyć na wystawie „Metamorfozy Zamku Książ”, prezentującej 38 obrazów i 2 rzeźby ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Oprócz przedstawień mitologicznych, martwych natur i pejzaży są tu także portrety Piastów, Przemyślidów czy zarządzającego zamkiem przez ponad cztery wieki rodu Hochbergów. – Dziesięć spośród tych obrazów wisiało w Książu jeszcze przed wojną. Część z nich spoczywała w muzealnych magazynach, teraz są wreszcie na swoim miejscu – cieszy się Magdalena Woch.

Po śladach Daisy

Świdnicko-jaworska linia Piastów wygasła wraz ze śmiercią Agnieszki Habsburżanki, żony Bolka II Małego, w 1392 r. Książ przeszedł wówczas pod berło czeskich Luksemburgów, zarządzali nim jednak kolejni starostowie, nie zawsze lojalni wobec królów. Wreszcie w 1509 r. zamek trafił do wspomnianego już niemieckiego rodu Hochbergów i należał do niego aż do II wojny światowej. To właśnie ta posiadłość, pozostająca przez ponad 400 lat w jednym ręku, przyczyniła się do zbudowania rodowego prestiżu. Hochbergowie przekształcili Książ w pokojową rezydencję. Dawne obwarowania zastąpili ogrodami. W I połowie XVIII wieku, za sprawą Konrada Ernesta Maksymiliana von Hohberga, zamek uzyskał reprezentacyjne skrzydło barokowe z przepięknym hallem i marmurowymi schodami.

O czasach największej świetności Książa najwięcej mówi Sala Maksymiliana – jedyna tak dobrze zachowana pałacowa sala reprezentacyjna z okresu późnego baroku na Śląsku. Sufit zdobi tu okazały fresk ukazujący Pallas Atenę odwiedzającą muzy na Helikonie. Zasiadało pod nim wiele sław odwiedzających zamek: Izabela Czartoryska, Zygmunt Krasiński, car Mikołaj I Romanow, Winston Churchil… Na wyobraźnię zwiedzających najsilniej działają jednak wątki związane z księżną Daisy, ukazujące ostatni etap zamieszkiwania Hochbergów na zamku. – Pamiętam, że jako dziecko zobaczyłam w „Trybunie Ludu” portret Daisy autorstwa Lafayette’a. Zafascynowana nim przyszłam do zamku i w wieku siedmiu lat wymarzyłam sobie, że będę tu pracować. Jak widać, udało się – uśmiecha się Magdalena Woch.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie