Powrót do Fukushimy

Cztery lata po katastrofie, jaka miała miejsce w elektrowni jądrowej w Fukushimie, japońskie władze pozwalają wrócić mieszkańcom na część ewakuowanych terenów. 


Władze anulowały nakaz ewakuacji miasta Naraha, położonego około 20 km od samej elektrowni. I choć przebywanie na tym terenie jest całkowicie bezpieczne, tylko część mieszkańców deklaruje chęć powrotu. Powodów jest wiele, a wśród nich dwa główne. W ciągu czterech lat ludzie ułożyli już sobie życie gdzie indziej, a wyjeżdżając, nie wiedzieli, kiedy i czy kiedykolwiek będą mogli wrócić. Dla wielu, szczególnie tych, którzy w trzęsieniu ziemi i następującym po nim tsunami stracili bliskich, powrót jest zbyt traumatycznym wydarzeniem. 


Nie wszyscy wracają


Naraha to pierwsza miejscowość, co do której cofnięto nakaz ewakuacji. Pierwsza, ale nie ostatnia. To niewielkie miasteczko, które wraz z przyległymi terenami zamieszkiwało niecałe 8 tys. osób. Do dzisiaj chęć powrotu zdeklarowało około 4 tys. osób. Władze japońskie zapowiedziały, że w najbliższych miesiącach nakaz ewakuacji cofną dla siedmiu wysiedlonych miejscowości. Dotychczas do swoich domów mogli wrócić mieszkańcy dwóch miast. Do marca 2017 roku – jak przewidują władze – będzie można cofnąć nakaz ewakuacji wszystkich terenów, za wyjątkiem terenu samej elektrowni. 
Tragedia mieszkańców wscho-d­niego wybrzeża Japonii miała miejsce w marcu 2011 roku. Trzęsienie ziemi na dnie oceanu spowodowało niewyobrażalne tsunami. Miejscami fala wody miała wysokość kilkunastu metrów. Wdzierała się kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilometrów w głąb lądu. Większość dotkniętych katastrofą terenów to były obszary rolnicze. Ogromne ilości słonej wody zniszczyły plony i na lata zanieczyściły glebę solą. Świat śledził tragedię Japonii z jeszcze jednego powodu. Wysoka fala tsunami uszkodziła generatory prądu w elektrowni atomowej Fukushima. To spowodowało zatrzymanie systemów chłodzenia rdzenia reaktora. Choć wszystkie reaktory zostały automatycznie wyłączone już w chwili trzęsienia ziemi (a więc przed przyjściem fali tsunami), to nie uchroniło to przed kłopotami. Reaktor, nawet po wyłączeniu, potrzebuje przynajmniej kilkudziesięciu godzin intensywnego chłodzenia. Tymczasem w jednym z reaktorów system chłodzenia został uszkodzony. W wyniku tego doszło do częściowego stopienia się prętów paliwowych w rdzeniu reaktora. Choć po to, by obniżyć ciśnienie w rdzeniu reaktora, co jakiś czas otwierano zawory bezpieczeństwa, nie uchroniło to przed niekontrolowanym i krytycznym wzrostem ciśnienia i uszkodzeniem poszycia reaktora. Otwarty został pierwotny system chłodzenia reaktorem, a to spowodowało skażenie obszaru wokół elektrowni. Do atmosfery została też uwolniona pewna część pary wodnej wraz z radioaktywnymi elementami.


Raport po Fukushimie


Choć w Fukushimie sytuacja nie zagrażała bezpośrednio życiu kogokolwiek, władze zdecydowały się na ewakuację ludności. Mowa oczywiście o zagrożeniu życia związanym z katastrofą jądrową. W wyniku tsunami i trzęsienia ziemi zginęło 19 tys. ludzi. Po latach, po wykonaniu prac związanych z oczyszczaniem terenu, zdecydowano się uchylić przepisy związane z ewakuacją. Jaki jest skutek środowiskowy i zdrowotny katastrofy sprzed czterech lat? Dwa lata po katastrofie Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała raport na ten temat.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie