Witajcie w domu!

Po latach zaniechań wreszcie ruszyła akcja sprowadzania Polaków ze Wschodu. Prawo nadal jest fatalne, ale poprawił się społeczny klimat wokół repatriacji.

Dziesięć rodzin polskiego pochodzenia, mieszkających dotąd w Mariupolu na Ukrainie, chce jeszcze przed Bożym Narodzeniem sprowadzić poznański samorząd. Miasto zapewni im mieszkania i pomoc w rozpoczęciu życia w Polsce. Podobną decyzję podjęły samorządy Bydgoszczy, Tych i Szczecina. Więcej repatriantów niż dotąd chcą przyjmować radni Łodzi i Krakowa. Nie kryją, że na to „przebudzenie sumień” ma wpływ także fala imigrantów przelewająca się przez Europę i zobowiązania, jakie w ich sprawie przyjął nasz rząd. Przypomniano sobie w tym kontekście o rodakach, zarówno tych na Ukrainie, zagrożonych wojną, jak i tych w Azji, latami czekających na powrót do ojczyzny przodków. – Słyszymy deklaracje władz dotyczące przyjęcia określonej ilości imigrantów muzułmańskich. A Kraków sprowadzał dotąd co roku mniej więcej jedną rodzinę w ramach repatriacji ze Wschodu. Na pewno stać nas na więcej – mówi Mirosław Gilarski, współautor uchwały zgłoszonej na ostatniej sesji rady miasta.

Jest co nadrabiać

Energiczniejszy niż dotąd odzew na oczekiwania rodaków nie jest związany jedynie z kryzysem imigracyjnym. Samorządy, dotąd mało aktywne w poszukiwaniu kąta i pracy dla repatriantów, ożywiły się już wiosną, po pierwszej ewakuacji Polaków z Donbasu. Trzy rodziny mieszkają już w Wałbrzychu. Znalazła się dla nich praca w miejskim szpitalu i miejscowym hotelu. Pracodawcy z Pomorza zaoferowali trzem rodzinom mieszkanie i pracę na terenie Gdańska.

Po dwie rodziny zamieszkały w Bydgoszczy, Olsztynie, Opolu i w Warszawie. To sporo, biorąc pod uwagę fakt, że dotąd co roku do MSW trafiało zaledwie 15 zaproszeń od gmin. Małgorzata Woźniak, rzecznik ministerstwa, chwali także samorządy mniejszych ośrodków, które przygotowały specjalne programy dla repatriantów. – Gmina Byczyna z woj. opolskiego w ramach programu „Polanowice” przyjęła jednorazowo 14 rodzin repatriantów z Kazachstanu, Gruzji i Uzbekistanu. W sumie na tamtym terenie osiedliło się już 100 repatriantów – wylicza M. Woźniak. Nie da się ukryć, jest co nadrabiać. W ciągu 14 lat udało się sprowadzić do kraju zaledwie 5 tys. osób. Od lat wiadomo, że wymyślony w 2000 r. system jest całkowicie niewydolny. W bazie danych „Rodak” na repatriację czeka blisko 4 tys. Polaków z azjatyckich republik b. ZSSR. Co roku realizowanych jest tylko 200 nowych wniosków.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie