Przewróćmy Okrągły Stół

O celach, jakie sobie stawia w Sejmie, nieudanej transformacji oraz prywatnym spotkaniu z Janem Pawłem II z Kornelem Morawieckim rozmawia Bogumił Łoziński.

Bogumił Łoziński: Po kilkudziesięciu latach działalności publicznej po raz pierwszy został Pan posłem. To ukoronowanie drogi politycznej?

Kornel Morawiecki: Tak to odbieram. Jednak moim najważniejszym działaniem jest Solidarność Walcząca, którą zakładałem z kolegami w stanie wojennym. Chciałbym okres posłowania, przynajmniej w swoim sumieniu, porównywać z wysiłkiem podejmowanym w tamtych czasach, czymś się w Sejmie zaznaczyć.

Solidarność Walcząca powstała w okresie PRL. Czy dzisiejsze czasy można porównywać do tamtej sytuacji?

Oczywiście, że nie. Dziś jest kompletnie inna sytuacja, tamta rzeczywistość minęła, m.in. za sprawą Solidarności Walczącej.

Dlaczego startował Pan do Sejmu z komitetu Kukiz’15?

W pewnym sensie przez Bronisława Komorowskiego, który zarządził referendum w sprawie JOW-ów. Paweł Kukiz poprosił nas wówczas, aby Solidarność Walcząca użyczyła mu konta, na które zbierali pieniądze na akcję referendalną. Tak zaczęła się współpraca z Pawłem Kukizem, który zaprosił mnie na listy swojego ruchu. Choć powiedziałem mu, że w pierwszej i oczywiście drugiej turze głosowałem na Andrzeja Dudę.

Jaki program chce Pan realizować w Sejmie?

Potrzebna jest zmiana ustrojowa. Polska powinna być bardziej sprawiedliwa, solidarna, wspólnotowa. Przez 25 lat została pokawałkowana. Jesteśmy podzieleni swoimi egoizmami, a także grupowo. Symbolem tego jest walka między Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością, w której nie myślę uczestniczyć. Jeszcze głębszy jest podział w sferze społecznej, na biednych i bogatych. Tu różnice się pogłębiają. Rośnie kapitał, który w jakimś sensie zawłaszczył Polskę. Nie jesteśmy zniewoleni politycznie, ale gospodarczo zostaliśmy bardzo uzależnieni. Układy okrągłostołowe doprowadziły do tego, że wzbogaciły się elity postkomunistyczne czy nowe elity solidarnościowe, które zrezygnowały z budowy naprawdę wielkiej Polski. Wystarczyło, że im było dobrze. Poprzez działalność w Sejmie chcę to zmienić. Potrzebna jest większa solidarność społeczna, sprawiedliwość.

Pana program w sferze gospodarczej można określić jako lewicowy.

Aby przeprowadzić zmiany społeczne, trzeba mniej wolnego rynku, a więcej regulowania przez państwo. Praktyka pokazuje, że rynek nie jest jedynym i najlepszym regulatorem gospodarki. To jest znane od dawna. We wszystkich państwach rozwiniętych rosną podatki, a u nas dominuje myślenie, że lepsza jest gospodarka z niskimi podatkami. To nieprawda.

Co konkretnie będzie Pan próbował zmienić?

Marzy mi się, abyśmy zaproponowali Polsce nową konstytucję na miarę XXI wieku. Nie chodzi jedynie o rozstrzygnięcie, czy będzie system prezydencki, czy kanclerski. Trzeba iść głębiej, z wizją. Na przykład trójpodział władzy nie jest już wystarczający. Mamy jeszcze władzę pieniądza i mediów. Musimy wprowadzić rozwiązania, które nie pozwolą, aby wielki kapitał rządził polityką i mediami. To zjawisko było widać we Włoszech za Berlusconiego.

Czy takie rozdzielenie kapitału od polityki jest w ogóle możliwie?

Monteskiusz opracował swoje koncepcje w czasie, gdy panowała monarchia, i ludzie też zadawali pytanie, czy trójpodział władzy jest w ogóle możliwy. Twierdzili, że to utopia. To jest nie tylko możliwie, ale konieczne. Trzeba znaleźć odpowiednie rozwiązania.

Pan jest utopistą.

Taką mam wizję. Chciałbym ustawy zasadniczej na miarę Konstytucji 3 maja, wyznaczającej nowe rozwiązania.

Współpraca z PiS-em przy pracach nad konstytucją będzie możliwa?

Jak najbardziej, także w innych sprawach.

Był Pan uczestnikiem I Zjazdu „Solidarności” w 1980 r. Czy tam były już widoczne podziały w łonie związku?

O nie. Okres pierwszej „Solidarności” to był narodowy fenomen, stworzyliśmy coś wyjątkowego. Byliśmy sobie bliscy, to nas zmieniało pozytywnie. Doceniał nas świat, bo daliśmy inną propozycję w stosunku do komunizmu. Dlatego w okresie Okrągłego Stołu byłem zmartwiony, że nie podnieśliśmy sztandaru „Solidarności” głębiej, poważniej. Miałem nadzieję, że zamiast małpować drogę rozwoju innych krajów, pójdziemy własną, w duchu „Solidarności”.

Dlaczego tak się nie stało?

Ponieważ zrealizowany został scenariusz układu postkomunistycznego, w którym ich przedstawiciele się wzbogacili i osiągnęli znaczące pozycje w państwie. Z właścicieli Polski Ludowej stali się właścicielami Rzeczpospolitej. Majątek wytworzony w PRL został wyprzedany i zmarnowany w dużym stopniu przez kapitał zagraniczny. Teraz obcy się bogacą, a Polacy mają niskie pensje, bo nie stworzono nam warunków, abyśmy mogli konkurować ze światem. Mam bardzo dużą pretensję do układu okrągłostołowego i cieszę się, że teraz, kiedy jestem w Sejmie, ten stół się przepołowił, bo komunistycznej połowy w nim nie ma. Może nie upadł, ale jest poważnie nadwątlony.

W 1982 r. założył Pan Solidarność Walczącą, nie zgadzając się z linią reprezentowaną przez środowisko skupione wokół Lecha Wałęsy. Na czym polegały różnice?

Części elit „Solidarności” brakowało wiary i wyobraźni, że ten system jest do zmiany. Moje środowisko uważało inaczej. Trochę zagrała też polska dusza. W kwietniu 1982 r. ukazał się tekst Prymasowskiej Rady Społecznej, bardzo ugodowy, koncyliacyjny, nawet obciążający „Solidarność” częścią winy za to, co się stało. I ten ugodowy tekst został wyszydzony, wyśmiany przez władze stanu wojennego, WRON-ę (Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego, której przewodniczył Wojciech Jaruzelski). To przelało czarę goryczy. Pomyślałem sobie, że jeśli oni kpią z tak kompromisowego tekstu, to my niepodległości nie wynegocjujemy, tylko musimy ją wywalczyć.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Król Dawid
    15.12.2015 21:17
    No i widać, że ludzie sumienia w Polsce są na swoim miejscu. Tylko pytanie czy jest tam sumienie i wierność?

    Podam przykłady z życia publicznego na podstawie których można ocenić stan polskich przemian, zwłaszcza przemian w sumieniu:

    a) zerwanie Sejmu kontraktowego i niecierpliwość opozycji,
    b) wałęsowski zamach stanu przeciwko rządowi Olszewskiego,
    c) orzeczenie TK godzące zwaśnione strony.

    Niech zwycięży pojednanie!
  • c-a
    15.12.2015 23:18

    Panie Kornelu , jest Pan mężem opatrznościowym
    na obecne czasy !!!
    W końcu mądry , doświadczony Polak w parlamencie . Wciskane nam na siłę ,, autorytety " typu p. Gieremek idą do lamusa .
    Oby się Panu i obecnemu rządowi udało . Mocno trzymam kciuki .
    A swoją drogą , to aż trudno uwierzyć , że tyle osób mieniących się Polakami broni komunizmu , komunistycznych ,, nieomylnych " sędziów lub popiera bankierów typu R. Petru .
    Od kiedy to bankierzy troszczyli się o przeciętnego Polaka ? Dlaczego ludzie dają się tak manipulować ? Jak człowiek za szyb limuzyny może zrozumieć nas , przeciętnych zjadaczy chleba ?
    Nie dość nam było Balcerowicza ? Jego pogardy ???

  • jur
    16.12.2015 04:10
    Wprawdzie odszedł od żony i dzieci , ale najważniejsze że spotkał się z Janem Pawłem II.
  • botus
    16.12.2015 18:32
    do Pana jur: Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem. Rzuci Pan?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie