Gotowi do wojny

Wbrew nadziejom Kurdów i pokojowo nastawionych Turków po wyborach w Turcji przemoc nie ustała. Turcja stoi na krawędzi wojny domowej.

Przez ostatnie miesiące przez turecki Kurdystan przetoczyła się fala terroru. Siły tureckie dokonały tam szeregu zbrodni. Porwania, tortury, profanowanie zwłok, szwadrony śmierci mordujące cywilów, w tym dzieci, ostrzał artyleryjski kurdyjskich miast. Jedno się jednak zmieniło. Coraz mniej Kurdów wierzy w demokratyczne, pokojowe rozwiązanie konfliktu. Coraz więcej z nich chwyta za broń bądź wspiera kurdyjskie bojówki, a centra kurdyjskich miast zamieniają się w twierdze.

Sfotografuj tego kota

Kurdyjskie miasto Silvan to strefa wojny. Jedna z dzielnic została otoczona przez siły tureckie. Oblężenie trwa już 5. dzień. Dzielnicy bronią oddziały samoobrony, złożonej z mieszkańców oraz członków PKK – bojowej organizacji kurdyjskiej, którzy do miasta przybyli z pobliskich gór. Kurdowie używają karabinów, granatów, ręcznych wyrzutni rakiet. Siły tureckie mają także broń wielkokalibrową oraz wsparcie artylerii, a czasem helikopterów. W jednej z dzielnic trwają regularne walki. Kurdowie pozwalają nam dołączyć do jednego z oddziałów samoobrony. Możemy zobaczyć, jak w praktyce wygląda życie w atakowanej dzielnicy, w której wciąż zostało wielu cywilów. Bieg przy murze, właściwie w kucki, inaczej kule dosięgną. Ciągły pisk w uszach od eksplozji, tynk i kurz sypiące się w twarz, nisko pochylona głowa, bo snajper odstrzeli, wykorzystywanie krótkich momentów ciszy, by przebiec przez ulicę. Ostrzejszy atak ze strony PKK na jednej z ulic zmusza wojsko tureckie do chwilowego zaprzestania ataku. I znów bieg, znów potworny huk, lepiej przylgnąć na kilka sekund do ziemi, podwórko, wszędzie krew, granat policji tureckiej trafił kilkanaście sekund wcześniej kobietę szukającą tu schronienia. Tak wyglądają realia życia podczas stanu wyjątkowego.

Architektura oblężonej części miasta sprzyja obrońcom. Wąskie uliczki i ściśnięte, przylegające do siebie domy ułatwiają obronę i ewentualną szybką ucieczkę. Wymiana ognia na chwilę przycichła. Można odsapnąć w jednym z zaułków. – Widzisz tego kota, Dawid? Może zrób mu zdjęcie, sfilmuj – młody Kurd pokazuje truchło puszystego zwierzaka. Patrzę na Kurda ze zdziwieniem: wszędzie krew, ruiny, strzały, ranni, zabici, a ja mam kota fotografować... – Jak świat zobaczy, że zabijają takie miłe zwierzątka, uzna, że Erdoğan jest gorszy od ISIS. Bo póki co, świat nie przejmuje się tym, że Kurdów zabijają – mówi, widząc moją zdumioną minę.

Gdzie jesteś, synku...

Nocą w mieście bywa spokojniej, tureccy snajperzy nie są tak aktywni. Wykorzystują to niektóre rodziny mieszkające dotychczas w oblężonej dzielnicy. Pakują się i obładowane walizkami przemierzają wąskie uliczki, przedostają się przez barykady, byle tylko uciec z rejonu walk. Nie wszyscy jednak chcą opuścić swoje domy. W odciętej od świata dzielnicy, na środku jednego z większych skrzyżowań, płonie potężne ognisko. Wokół niego zgromadziło się około stu mieszkańców. Miejsce jest dość odsłonięte. W każdej chwili może spaść na nie ostrzał sił tureckich. Mimo wszystko ludzie się gromadzą. To wyraz ich protestu przeciw stanowi wojennemu, który trwa kolejny już dzień. Uderzająca jest różnorodność typów ludzkich – od komunistów po muzułmanki w chustach. Wydaje się, że spotkał się tu cały przekrój społeczny Kurdystanu. Wojna łączy naród. Zdarza się, że do ogniska podejdzie, ogrzać się przez chwilę, oddział PKK. Zaraz jednak ruszają w noc pełną strzałów i wybuchów. Słychać świst kul snajperów. Czasem nocne niebo przetnie kilkanaście czerwonych, żarzących się gwiazd. Tak wygląda nocą ostrzał z dział dużego kalibru. Nagle potężna eksplozja, w niebo wzbija się fontanna białego kurzu, wysoka na kilkanaście metrów, opada powoli, zasnuwając wszystko pyłem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie