Listy spod szubienicy

Niewiele mówi się o religijnym wymiarze powstania styczniowego z 1863 roku. A był to prawdopodobnie najbardziej katolicki zryw niepodległościowy w historii Polski.

Po powstaniu listopadowym sytuacja Kościoła katolickiego w zaborze rosyjskim w czasach panowania Mikołaja I była niezwykle trudna. Wiele diecezji przez całe lata pozostawało nieobsadzonych. Dopiero po śmierci cara w 1855 r. stan ten uległ pewnej poprawie. Przed wybuchem powstania styczniowego kościoły warszawskie stały się miejscem manifestacji patriotycznych.

Władze zażądały usunięcia ze świątyń patriotyczno-religijnych śpiewów, a kiedy biskupi odmówili, posunęły się do przemocy. Do kościołów wkraczało wojsko, bijąc i aresztując wiernych. Kiedy 15 października 1861 roku w katedrze warszawskiej aresztowano 1878 wiernych, administratorzy diecezji na znak protestu nakazali zamknięcie wszystkich kościołów w Warszawie. Otwarto je dopiero dzięki zabiegom nowego metropolity warszawskiego Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, któremu także udało się obsadzić wakujące od lat stolice biskupie. Abp Feliński, ogłoszony w 2011 roku świętym, rozpoczął swoją działalność od rekonsekracji sprofanowanych świątyń, wezwania wiernych do spokoju i zaprzestania manifestacji i śpiewu pieśni zakazanych przez władze.

Car faraon

Arcybiskup Feliński był przeciwnikiem wybuchu powstania styczniowego. Klęska powstania poznańskiego z 1848 r., w którym aktywnie uczestniczył, wytrąciła mu, jak napisał w swoich pamiętnikach, „broń z ręki”. Uważał, podobnie jak wielu innych hierarchów, że najlepszy pożytek ojczyźnie przyniosą praca organiczna, edukacja, podtrzymywanie ducha, języka i kultury narodowej, a nie kolejny przelew krwi. Narażając się na zniewagi, otwarcie potępiał skrytobójcze zamachy organizowane przez stronnictwo czerwonych. W swoich wielkopostnych kazaniach w 1862 r. tłumaczył naturę miłości chrześcijańskiej.

„Potępiłem stanowczo wszelką nienawiść, a miłość nieprzyjaciół za ścisły postawiłem obowiązek” – napisał we wspomnieniach. Występując przeciw angażowaniu się księży w działalność polityczną, walczył o uwolnienie uwięzionych i usunięcie nadużyć władz. Po wybuchu powstania natychmiast jednak stanął po stronie jego uczestników, a w swoim liście protestacyjnym do cara skrytykował barbarzyńskie represje wobec powstańców. Cara porównał do faraona, który sprzeciwiał się wyjściu Żydów z Egiptu. Swój opór przypłacił dwudziestoletnią zsyłką.

Przeciwnikiem powstania był również o. Hieronim Kajsiewicz CR, charyzmatyczny kaznodzieja nazywany często drugim Skargą, poeta, generał zakonu zmartwychwstańców i współzałożyciel niepokalanek. Swoje stanowisko wobec podjęcia działań zbrojnych wyłuszczył w „Liście otwartym do braci xięży grzesznie spiskujących i do braci szlachty niemądrze umiarkowanych”, opublikowanym w styczniu 1863 roku. Uważał, że powstanie nie ma szans, sprzeciwiał się działalności sztyletników i obawiał się wykorzystania religii dla celów politycznych. Profesor Karol Górski w swoim „Zarysie dziejów katolicyzmu polskiego” podkreślał, że obawy o. Kajsiewicza nie były bezpodstawne. „Księża powstańcy, którzy znaleźli się po 1863 r. na emigracji, założyli Stowarzyszenie Kapłanów Polskich, które domagało się w okresie soboru watykańskiego, by lud wybierał proboszczów, a powszechne głosowanie – ojców soborowych, ci zaś nowego papieża”.

Górski zauważył, że nawet jeżeli organizacje rewolucyjne „nie z przekonania, a z wyrachowania sprzęgały objawy religijne z patriotycznymi, to masy przeżywały je zgoła inaczej… Po 1830 r. nastąpiło wszędzie na ziemiach polskich odrodzenie religijności, bardzo uczuciowej i fideistycznej, związanej z mesjanizmem wieszczów, ale szczerej i głębokiej. Społeczeństwo manifestowało swe uczucia patriotyczne w formie religijnej, bo było głęboko wierzące i religijne”. Przed wybuchem powstania rzesze ludzi w czerni gromadziły się przez prawie rok na setkach Mszy za zmarłych i poległych polskich bohaterów przeszłości czy uroczystościach związanych z narodowymi rocznicami. Rodziła się ogromna solidarność ludzi, którzy znajdowali oparcie w Kościele.

Wielu księży, wbrew zakazowi przynależności do tajnych stowarzyszeń, wstępowało jednak do organizacji powstańczej na długo przed wybuchem. Na wezwanie opanowanego przez stronnictwo czerwonych Komitetu Centralnego Narodowego do walki o niepodległość w styczniu 1863 r. odpowiedziało duchowieństwo parafialne i zakonne. W powstaniu uczestniczyli najczęściej jako kapelani lub pracowali w administracji powstańczej. Niektórzy, jak ks. Stanisław Brzoska czy Antoni Mackiewicz, dowodzili powstańczymi oddziałami. Ksiądz prof. Bolesław Kumor w swojej „Historii Kościoła” podaje, że pod koniec 1862 r. pod rozkazami Komitetu pozostawało około 180 księży, później zaangażowali się inni, dzięki czemu w szeregach powstańców panował „wysoki” duch religijny.

Prawie każdy oddział powstańczy miał swojego kapelana. Dzięki nim w obozach powstańczych codziennie odprawiano Msze św., żołnierze mogli przystępować do spowiedzi i Komunii Świętej. W czasie powstania aktywne wcześniej grupki rewolucyjne czy wolnomyślicielskie zupełnie straciły wpływy, wykazało ono zdecydowanie katolicki charakter narodu. Nie wszystkim się to podobało, bo np. w parlamencie włoskim, gdzie wcześniej powstanie spotkało się z poparciem, podniosły się głosy, że w razie zwycięstwa niepodległa Polska będzie wspierała papieża. W Polsce niechęć w niektórych środowiskach budziła postać Romualda Traugutta, głęboko wierzącego katolika.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie