Wygrasz to!

O tym, jak z katolika zrobić wojownika, z Tomaszem Adamkiem rozmawia Marcin Jakimowicz


Marcin Jakimowicz: „Bóg był z nami. Ale tylko w pierwszej połowie” – stwierdził komentator po meczu Polska–Austria na EURO 2008. To znaczy wtedy, gdy prowadziliśmy 1:0.


Tomasz Adamek: Nieprawda. Jest z nami zawsze. Gdy wygrywamy, gdy przegrywamy, gdy leżymy na deskach. Ludzie patrzą na mnie z zewnątrz i widzą, że jestem silny, walczę. Ale – co tu dużo gadać – wewnętrzny człowiek jest słaby, grzeszny. Bez Pana Boga człowiek nie da sobie rady w życiu. Tym bardziej, gdy musi wyjść i stanąć z przeciwnikiem twarzą w twarz.


„Błogosławcie Boga w każdych warunkach”. Łatwo się mówi. Czy gdy schodziłeś pokonany, a złośliwi internauci pisali: „Adamek na emeryturę”, uwielbiałeś w tych porażkach Najwyższego?


Nie było łatwo. Ale staram się dziękować za wszystko, co mnie spotyka. Za wzloty i upadki. Takie wskazówki znajduję w Biblii, która podpowiada, by nie tylko dziękować Bogu, gdy jest dobrze, ale także wtedy, gdy On człowieka doświadcza. Ja nigdy nie powiedziałem: „Boże, jestem na Ciebie zły”. 


A miałeś kiedyś poczucie, że On odwrócił się do ciebie plecami?


Nie. Ale gdy czterokrotnie w mojej karierze przegrywałem, zadawałem Mu trudne pytania. Pytałem: „Dlaczego?”. Wiedziałem, że przegrywałem nie po równej walce, ale dlatego, że nie byłem sobą. Wiedziałem, że to była niedyspozycja dnia. To były trudne rozmowy z niebem. (śmiech) Ale czułem, że Bóg patrzy na moje serce i pyta: „I co? Dalej będziesz przy Mnie trwać czy odwrócisz się ode Mnie?”. Walczę znów 2 kwietnia. Zobaczymy, czy będę znów wielkim wojownikiem i powrócę na ranking, czy nie. Swoje w życiu osiągnąłem. Każdego dnia dziękuję Bogu za te mistrzostwa świata. I powiem szczerze: rzadko czytam komentarze internetowe. Wiem, że jest sporo zawodowych hejterów, że takie złośliwe teksty bardzo często piszą ludzie spoza Kościoła… 


Skąd wiesz?


Bo prawdziwy katolik dobrze życzy drugiemu. Nie złorzeczy. To proste. 


Miałeś doświadczenie jakiejś martwej, patowej sytuacji, którą Bóg obrócił na łaskę, błogosławieństwo? Do tego stopnia, że możesz się dziś tym chwalić?


Tak. Na przykład w czasie mojej pierwszej walki o mistrzowski pas. Mój nos był złamany w dwóch miejscach. Lekarz powiedział: „Koniecznie musisz wracać do Polski, nie wytrzymasz tego”. Miałem spuchnięty nos, a ja nie brałem tabletek. 


Bo?


Bo wiedziałem, że jak wezmę antybiotyk, to rozłożę się i nie wyjdę na ring. Mówiłem sobie: „Boże, wierzę, że wiara przenosi góry”. I 21 maja 2005 roku przystąpiłem do walki. Z pękniętym nosem (złamałem go na sparingu). Walczyłem z Australijczykiem Paulem Briggsem o pas mistrza świata WBC i wygrałem. 


Bokserzy płaczą?


Gdy miałem złamany nos i wszyscy odradzali mi podejście do walki, miałem łzy w oczach. Byłem w Chicago i pytałem Boga: „Sześć lat czekam i przygotowuję się do walki o mistrzowski pas. Dlaczego teraz?”. 


Nie chcę Cię pytać o Wielki Post, ale o wielki pot. Ile godzin dziennie spędzasz na treningu?


Sporo. Teraz mam dwa intensywne treningi dziennie. Na przemian z trenerem od wychowania fizycznego dr. Kubą Chyckim i moim trenerem Rogerem Bloodworthem. I tak codziennie aż do dnia walki. 


Dlaczego młodziutki Dawid nie bał się Goliata? Bo jak sam mówił: „kładł trupem lwy i niedźwiedzie” (1 Sm 17,36). Zanim stanął na ringu z Filistynem, zwyciężał, gdy nikt go nie widział. W ukryciu. Czy to nie najtrudniejsza walka?


Chyba tak. Ja zawsze w duchu mówię: „Panie Boże, jeśli chcesz, będę walczył. Nie poddam się. Jeżeli taka jest Twoja wola, staję do treningu, będę wojownikiem”.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • MichałObrębski
    13.03.2016 14:19

    … Czyli konkretnie gdzie artykuł odpowiada na pytanie, „jak z katolika zrobić wojownika”? :)

    Pozdrawiam, Panie Redaktorze.

    Michał Obrębski

  • tomasz
    19.03.2016 21:25
    Panie Tomaszu


    Jestem pasjonatem boksu od 30 lat.
    Z Kliczką przegrał Pan dlatego że przy jego warunkach fizycznych musiałby być Pan ze 2 razy szybszy od niego a tak nie było....
  • goscponiedzialkowy
    20.03.2016 21:10
    Panie Michale!
    W całym wywiadzie, bo żeby być dobrym katolikiem, trzeba trenować podobnie jak do tego, by być dobrym bokserem.
    Przede wszystkim z głową (w "One Million Dollar Baby" Clinta Eastwooda na ścianie jest napis "Tough is not Enough"). Dlatego pogłębiamy wiarę czytaniem, sakramentami, wprowadzaniem w życie.
    Wywiad zachęca do odwagi przyznawania się do swojej wiary.
    Wystarczy czytać między wierszami.
    Pozdrawiam
    PS. Wywiad nie jest o tym jak z katolika zrobić boksera.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie