Anty-Balcerowicz

O wpływie uwłaszczenia nomenklatury na gospodarkę, zadłużeniu Polski przez Platformę oraz planie rozwoju ekonomicznego PiS z wicepremierem i ministrem rozwoju Mateuszem Morawieckim

Bogumił Łoziński: Pana „Plan na rzecz odpowiedzialnego rozwoju” jest określany planem anty-Balcerowicza. Czy ma naprawić negatywne skutki polityki gospodarczej pierwszych lat wolności?

Mateusz Morawiecki: Poważnym błędem tamtego okresu było przedwczesne, zbyt tanie, a czasami wręcz głęboko niekorzystne dla gospodarki sprywatyzowanie niektórych firm. Nie wszystkich, było wiele udanych prywatyzacji, ale było też sporo nieudanych, kiedy przedsiębiorstwa kupowano tylko po to, aby przejąć produkt, prawa własności albo udział w rynku. Dziś ponosimy tego bardzo trudne konsekwencje.

Czy uwłaszczenie komunistycznej nomenklatury wpłynęło niekorzystnie na naszą gospodarkę?

To była ogromna patologia okresu transformacji. Uwłaszczenie odbyło się na aktywach całego społeczeństwa. Ten proces doprowadził do tego, że etos rodzącego się wtedy kapitalizmu uległ głębokiej deformacji na samym początku. Ludzie widzieli, że można bardzo szybko się wzbogacić, jeśli jest się blisko postkomunistycznej władzy albo w ogóle blisko władzy. Paradoksem jest, że w ciągu pierwszych lat wolności to dawna opozycja i strona solidarnościowa dawały parasol przemianom gospodarczym, które rodziły właśnie takie patologie, a ich beneficjentem była strona komunistyczna.

Na marginesie ujawniania dokumentów związanych ze współpracą Lecha Wałęsy z SB rodzi się pytanie, na ile tego typu zależności od tajnych służb części działaczy „Solidarności” spowodowały ich gotowość na daleko idące kompromisy, na przykład zgodę na uwłaszczenie komunistów?

Uważam, że takie zależności miały bardzo duże, negatywne konsekwencje dla kształtowania się wolnej Polski. Lech Wałęsa był głęboko uwikłany w układy z postkomunistami, mówiąc brutalnie – był od nich zależny. Dziś wiemy, że Czesław Kiszczak przez 25–30 lat trzymał w domu dokumenty na jego temat. To znaczy, że prawdopodobnie także iluś majorów, pułkowników i innych generałów również ma podobne dokumenty. Nie tylko dotyczące Wałęsy, ale również innych. To pozwala zrozumieć, dlaczego po upadku rządu Jana Olszewskiego ówczesne elity polityczne tak mocno sprzyjały uwłaszczeniu nomenklatury. Jakże Wałęsa miałby protestować przeciwko rozkradaniu majątku narodowego, skoro ktoś ma w szafie materiały, którymi może szantażować jego i jemu podobnych członków aparatu władzy? Narodziny III RP odbywały się pod ścisłą kuratelą PRL-owskich służb specjalnych.

Czy jest teraz szansa na głębsze zmiany i dojście do prawdy?

Tak, wierzę, że dzięki przejęciu materiałów od pani Kiszczakowej jesteśmy dziś w nowej rzeczywistości. Mamy szansę nie tylko na odkrycie prawdy. Mamy szansę na oczyszczenie. Dramatem tych 27 lat było to, jak wielu, ciągle nam nieznanych, ludzi ze szczytów władzy mogło żyć pod pośrednim i bezpośrednim szantażem. Jak wiele decyzji zapadało w obawie, że w jakiejś szafie w Warszawie, Moskwie czy gdzieś indziej ktoś posiada kompromitujące materiały. Mamy dziś wyjątkową możliwość narodowego odrodzenia, odnowy. Wszyscy funkcjonariusze aparatu PRL mogą przyczynić się do tego. Niech dzisiaj dobrowolnie oddadzą posiadane przez siebie materiały do IPN.

A czy da się cofnąć to uwłaszczenie nomenklatury? Prawica miała pomysły na lustrację gospodarczą.

Ja bym chciał, aby było jak najwięcej sprawiedliwości dziejowej, gospodarczej i społecznej. Ale to nie jest pytanie do ministra rozwoju. Zapewne dziś trudno byłoby taką lustrację przeprowadzić.

Tłumacząc powody stworzenia planu, powiedział Pan, że „kończy się nam paliwo”. Co przez ostatnie 25 lat było tym paliwem i dlaczego się kończy.

Wzrost gospodarczy ostatnich lat był wzrostem na kredyt. W czasie rządów PO kwota kredytów zaciąganych przez państwo, czyli obligacji, wzrosła o ponad 100 procent. To bardzo łatwy sposób na wzrost. Wystarczy pożyczyć środki, w większości z zagranicy, i przez parę lat mamy fantastyczny rozwój. W efekcie takiej polityki ostatnich 27 lat jesteśmy winni zagranicy w inwestycjach, kredytach, depozytach i kapitale 2 biliony złotych brutto. Z tego tytułu wypływa z kraju około 90 mld zł, głównie w dywidendach i odsetkach. Ciężko pracujemy – 2 tys. godzin rocznie, podczas gdy na przykład Holendrzy 1350 godzin, a znaczną część z tego musimy płacić zagranicy.

Dlaczego nie inwestowaliśmy własnych środków?

Bo ich nie mieliśmy. Wszystko, co zarabialiśmy, wydawaliśmy na życie. Dziś nadal nasze oszczędności są niższe niż inwestycje. W krajach, które chcą się szybciej rozwijać, powinno być odwrotnie. Dlatego chcemy dawać bodźce do budowania oszczędności i do tego, by te środki służyły do rozwoju inwestycji.

Kredyty, oszczędności, jakie jeszcze paliwo nam się wyczerpuje?

Umiejętność naszych przedsiębiorców do adaptowania technologii z Zachodu. Przez 25 lat podnosiliśmy wydajność w naszych firmach, ponieważ oni umiejętnie adaptowali nowe rozwiązania i wdrażali je w swoich firmach .

Dlaczego nie mogą tego robić dalej?

Mogą, ale korzyści są coraz mniejsze. Oczywiście dalej trzeba się unowocześniać, ale wzrost wydajności już nie będzie taki jak w ciągu ostatnich 25 lat. Warto też dodać, że do tej pory prawie wcale nie musieliśmy ponosić kosztów emisji CO2 – nowej ideologii klimatycznej, teraz będziemy wydawać na nią coraz więcej środków.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • marek_żychlinski@wp.pl
    25.02.2016 19:32
    Dzisiaj to wygląda zupełnie inaczej. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że było wtedy 20 % bezrobocie. Chciałem ratować firmę sprywatyzowaną - spółka pracownicza, chcieliśmy mieć miejsce pracy. Firma była warta prawie zero ale "wojewoda" chciał większe pieniądze niż mogliśmy zaoferować. Po uzgodnieniu z pracownikami i ZZ. zdecydowaliśmy się przyjąć warunki, alternatywa "wojewody" sprzedaż przedsiębiorstwa. Przystaliśmy, ja prezes podjąłem wspólnie z pracownikami decyzję , że będziemy spłacać przez 10 lat firmę. Szanse były b. małe, najgorsze lata dla gospodarki, padliśmy. Za moje zaangażowanie w utrzymanie stanowisk pracy poniosłem konsekwencje finansowe. Teraz Panie Morawiecki mozna mówić o sprzedaży za bezcen "skarbu Narodowego" - też jestem jak w tym przysłowiu - "mądry Polak po szkodzie" ale przedtem w tamtych uwarunkowaniach też by Pan postąpił podobnie, jak ja.
    Chyba, że się mylę ?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie