Nie reprezentujemy „banksterów”

O okolicznościach powstania Nowoczesnej, elektoracie tej partii oraz aborcji mówi przewodniczący Nowoczesnej Ryszard Petru.

Bogumił Łoziński: Interesy jakiej grupy społecznej reprezentuje Nowoczesna?

Ryszard Petru: Nie odwołujemy się do poszczególnych grup społecznych, bo byłoby to zawężające. Zwracamy się do ludzi, którzy uważają, że Polska może być nowoczesna, otwarta, tolerancyjna, europejska, bogatsza, do ludzi poszukujących pozytywnego scenariusza.

To chyba do wszystkich, bo większość chciałaby być bogata i tryskać optymizmem

Na pewno nie reprezentujemy interesów jakichś konkretnych grup.

Nawet „banksterów”, jak się wam przypisuje?

Prezesem banku był obecny wicepremier w rządzie PiS Mateusz Morawiecki, więc może to on reprezentuje ich interesy.

Pan również pracował w bankach.

Ale jako główny ekonomista, analityk, nie osoba decydująca. To prezesi tworzyli system bankowy w Polsce, a nie ekonomiści.

Wśród osób, które wpłacały środki na fundusz wyborczy Nowoczesnej, są biznesmeni, szefowie firm, prezesi rad nadzorczych – na przykład TVN. To establishment III RP.

Na nasz fundusz wpłynęło 8,5 miliona złotych i większość darczyńców to osoby publicznie nieznane. Mamy setki wpłat po 10, 20 i 30 złotych. Proponuję, żeby w ten sam sposób przyjrzeć się wpłacającym na inne komitety wyborcze. Na pewno nie jesteśmy partią establishmentu, bo nigdy nie byliśmy u władzy. Establishment to PiS i Platforma, a ja je krytykuję.

Poza tymi, którzy po raz pierwszy zaangażowali się politycznie, trzon Nowoczesnej stanowią politycy, którzy byli w Platformie Obywatelskiej, Unii Demokratycznej czy – tak jak Pan – w Unii Wolności. A te formacje rządziły Polską.

To zdecydowana mniejszość. Dominuje grupa, która nie była wcześniej aktywna w polityce, na przykład wszyscy posłowie pełnią tę funkcję po raz pierwszy. Jesteśmy ruchem masowym, są u nas przedsiębiorcy, przedstawiciele środowisk akademickich, organizacji pozarządowych, ruchów miejskich. Właśnie fakt, że nie mamy dominującej grupy, nas wyróżnia, a także to, że średnia wieku jest u nas niższa niż w innych partiach.

Wśród głosujących na Nowoczesną raczej nie było robotników, rolników czy ludzi o niższym statusie materialnym.

Dziś to się zmieniło. Badania pokazują, że mamy poparcie we wszystkich grupach, łącznie z mieszkańcami wsi. Po wejściu do parlamentu nasz elektorat znacznie się rozszerzył, dominują osoby w wieku 35–45 lat. Status materialny też nie jest kryterium, choć niezamożnych jest mniej niż osób z wyższymi czy średnimi dochodami.

Jak partia istniejąca pięć miesięcy wprowadziła do Sejmu 28 posłów?

Nie jest tak, że partię można stworzyć zawsze. Moment do jej powstania był bardzo sprzyjający, tylko nie wszyscy zauważyli, czego chcą Polacy. Bronisław Komorowski przegrał wybory prezydenckie, Paweł Kukiz otrzymał w nich 20 procent. To pokazywało, że ludzie, także wyborcy Platformy, chcą zmian. Zaproponowałem alternatywę. Z tego powodu byłem ostro atakowany w kampanii wyborczej przez PiS i PO, ignorowany przez telewizję. Żeby wejść do Sejmu, trzeba było mieć determinację i bardzo ciężko pracować. Nie mówię tu tylko o sobie, ale o setkach osób w całym kraju. Bez żadnej pewności, że uda się odnieść sukces.

Z tą telewizją to było raczej odwrotnie. Dane pokazują, że Pana ugrupowanie pojawiało się w TVP najczęściej. Ze statystyk podanych przez telewizję publiczną w okresie od 21 do 27 września wynika, że politycy PiS występowali 2 minuty 56 sekund, PO 7 minut i 4 sekundy, a Nowoczesnej 16 minut i 6 sekund.

Dane za okres od kongresu założycielskiego Nowoczesnej 31 maja do październikowych wyborów pokazują inne wyniki. W tym czasie miałem setki spotkań, które w bardzo małym stopniu były pokazywane w mediach. Przypomnę, że odbyła się debata Beaty Szydło z Ewą Kopacz i każda strona miała w niej po 35 minut. Inne komitety nie mogły wystąpić w takiej formule, jedynie wszystkie razem, prezentując swój program przez dziewięć minut. To PO i PiS wtedy tworzyły układ, który nie dał nam szansy na równe warunki gry.

Obecnie toczy się dyskusja na temat obywatelskiego projektu całkowicie zakazującego aborcji. Jaka jest Pana opinia w tej sprawie?

Osobiście jestem przeciwnikiem aborcji. Natomiast uważam, że całkowity zakaz jest niehumanitarny. Nie można zmuszać zgwałconej kobiety do urodzenia dziecka albo narażać matki na śmierć. Jestem przeciwny temu projektowi. Trzeba też myśleć o skutkach ustaw, które się proponuje. Tu będzie tak, że bogatsze kobiety będą przeprowadzały aborcję za granicą, a biedniejsze wylądują w podziemiu aborcyjnym. Uważam, że należy zachować istniejący kompromis.

Naprawdę jest Pan za zabijaniem dzieci przed urodzeniem, bo mają zespół Downa?

Oczywiście, że nie.

W takim razie powinien Pan poprzeć likwidację wyjątku pozwalającego zabijać dzieci przed urodzeniem z powodu podejrzenia choroby, np. właśnie zespołu Downa.

Gdyby to było moje dziecko, nigdy bym się nie zgodził na usunięcie takiej ciąży. Jednak według mnie do głosowania dostaniemy projekt całkowicie zakazujący aborcji, a nie likwidujący przypadek, o którym pan mówi. Uważam, że nie powinno się obecnej ustawy ruszać, bo może dojść do zmiany w przeciwnym kierunku. Dlatego będę głosował za odrzuceniem tego projektu w pierwszym czytaniu.

Pan jest katolikiem?

Tak.

Kościół naucza, że aborcja powinna być całkowicie zakazana.

W swoim sumieniu podejmuję decyzje, które uważam za właściwe. Nie muszę akceptować wszystkich elementów nauczania Kościoła. Mam wolną wolę.

Sumienie można kształtować. Może warto porozmawiać o aborcji z jakimś mądrym duchownym, który jest dla Pana autorytetem?

Tak. Rozmawiałem. I są księża, którzy popierają moje stanowisko.

Widocznie nie znają nauczania Kościoła albo źle je interpretują, co się niestety zdarza.

Myślę, że Kościół mógłby bardziej zająć się sprawami, które niszczą życie społeczne, a są sprzeczne z jego nauczaniem. Prosiłem kilku hierarchów, aby uświadomili ludziom, że agresja w przestrzeni publicznej, a szczególnie w internecie jest grzechem.

Hejt w internecie jest według Pana ważniejszym problemem niż ochrona życia?

Ochrona życia, która jest nieskuteczna, a tak się stanie, gdy wprowadzimy całkowity zakaz aborcji, nie jest ochroną życia.

Idąc takim tokiem myślenia, nie należałoby zakazywać kradzieży, bo mimo kar ludzie i tak kradną. Prawo pełni ważną funkcję kształtującą postawy.

Jestem pewien, że całkowity zakaz aborcji nie zmniejszy ich liczby. Pokazują to przykłady wielu krajów. Według mnie mamy rozwiązania, które może nie są optymalne dla ochrony życia dzieci przed urodzeniem, ale kompromisowe i akceptowane przez  większość społeczeństwa. Przykład z kradzieżą jest demagogiczny, bo w tym przypadku, w przeciwieństwie do aborcji, sankcje zmniejszają ich liczbę.

Nowoczesna jest postrzegana jako zwolenniczka ostrego liberalizmu ekonomicznego. Czy słusznie?

Mamy racjonalny i rozsądny stosunek do ekonomii, nie skrajnie wolnorynkowy.

Jeśli dojdziecie do władzy, zlikwidujecie program 500 plus?

Według mnie PiS się z tego programu sam wycofa, bo nie będzie miał z czego go finansować. Na pewno trzeba ograniczyć ten program, wprowadzając próg dochodowy, aby nie korzystali z niego najbogatsi, np. uzyskujący dochody powyższej pięciu tysięcy złotych na osobę.

Po wizycie w Berlinie „Die Welt” napisał, że Ryszard Petru jest „nadzieją liberalnych Europejczyków”. Tymczasem w rozmowie ze mną odżegnuje się Pan od liberalizmu.

Im chodzi o system polityczny – liberalną demokrację, czyli przeciwieństwo rządów autorytarnych, które w postrzeganiu niemieckim proponuje PiS.

Mamy obecnie w Polsce rządy autorytarne?

PiS ma zapędy autorytarne, co przejawia się w nieprzestrzeganiu prawa, łamaniu konstytucji, narzucaniu przez większość rozwiązań, które nie są konsultowane z mniejszością.

Jak Pan ocenia przenoszenie przez Platformę Obywatelską wewnętrznych konfliktów politycznych na forum instytucji europejskich?

Jestem przeciwny eskalowaniu polskich sporów politycznych na forum Parlamentu Europejskiego. To jest szkodliwie. Atak instytucji unijnych na Polskę sprawia, że nasi obywatele stają się bardziej antyeuropejscy, nie wpływa natomiast na rozwiązanie problemu. Dlatego wysłałem list do lidera Europejskich Liberałów Guya Verhofstadta, aby nie dopuścił do kolejnej debaty na temat Polski na forum Parlamentu Europejskiego, aby odstąpił od tej propozycji, bo debata jest niepotrzebna i nic nie zmieni.

Platforma Obywatelska mówi, że jest opozycją totalną. A jaką opozycją jest Nowoczesna?

Stanowczą, ale konstruktywną.

Gdy po spotkaniu z Jarosławem Kaczyńskim stwierdził Pan, że widzi światełko w tunelu, został ostro skrytykowany przez „Gazetę Wyborczą”. Odczuwa Pan presję ze strony środowisk programowo walczących z PiS-em?

Odczuwam taką presję. Gdy wysłałem wspomniany list do Guya Verhofstadta, spotkałem się z silną krytyką. Ta presja, próby przywoływania do porządku najlepiej świadczą o tym, że nie jestem establishmentem ani nie reprezentuję jego interesów. Dzisiaj Polska potrzebuje zmiany, ale nie demolowania państwa, jak robi to obecnie PiS. Polacy chcą żyć w dobrze funkcjonującym państwie, które jest skoncentrowane na tym, aby jakość ich życia zbliżyła się do poziomu, który znają z krajów Europy Zachodniej. I takie zmiany chcemy wprowadzać.

Ryszard Petru

jest przewodniczącym Nowoczesnej. Z wykształcenia ekonomista, ukończył Szkołę Główną Handlową w Warszawie. Pracował m.in. w Banku Światowym, Banku BPH i BRE Banku. Pełnił funkcję przewodniczącego Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Autor książki „Koniec wolnego rynku? Geneza kryzysu”. Ma 43 lata, żonę i dwie córki.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie