Rozsądna alternatywa?

Czy partia Alternatywa dla Niemiec to ożywcza zmiana na skostniałej scenie politycznej i dobra odpowiedź na bezradność Angeli Merkel wobec kryzysu imigranckiego, czy może złowrogie przebudzenie się niemieckiego nacjonalizmu?

Islam nie jest częścią Niemiec – taki bezkompromisowy tytuł nosi manifest przyjęty 30 kwietnia w Stuttgarcie podczas kongresu ugrupowania Alternatywa dla Niemiec (Alternative für Deutschland – AfD). To jawne rzucenie wyzwania kan- clerz Angeli Merkel, która w ważnym przemówieniu w październiku 2014 r. oświadczyła, że muzułmanie są nieodłączną częścią niemieckiego społeczeństwa. Konfrontacyjny manifest AfD zawiera propozycje konkretnych działań wymierzonych w wyznawców Allaha: zakaz budowy meczetów z minaretami, zakaz noszenia burek oraz zakaz wzywania na modlitwy przez głośniki.

Konwencji partii towarzyszyły gwałtowne protesty niemieckiej lewicy. Doszło do ostrych starć z policją i zatrzymano aż 400 osób. Ale przeciwnicy AfD muszą liczyć się z faktem, że nie jest to już polityczna efemeryda, tylko coraz ważniejszy gracz na scenie politycznej. Ma posłów w ośmiu Landtagach, siedmiu eurodeputowanych, a w najnowszych sondażach cieszy się kilkunastoprocentowym poparciem i aspiruje do miana trzeciej siły po CDU i SPD. Rosnąca popularność Alternatywy idzie jednak w parze z jej coraz większym radykalizmem programowym. A to z kolei budzi obawy, czy wzrost nacjonalistycznych tendencji za zachodnią granicą nie odbije się także na innych grupach imigrantów i nie rozsadzi Unii Europejskiej.

Od ekonomii do imigrantów

Antymuzułmański kurs wbrew pozorom nie zawsze był znakiem rozpoznawczym AfD. Formacja ta została założona w 2013 r. przez ekonomistę Bernda Luckego na fali sprzeciwu wobec gospodarczych decyzji Unii Europejskiej oraz kanclerz Angeli Merkel. Alternatywa dla Niemiec nie zgadzała się na oddłużanie Grecji i pompowanie w nią oraz inne południowoeuropejskie gospodarki wielomiliardowych programów pomocowych. Lucke postulował natychmiastowe wystąpienie ze strefy euro, powrót do marki, rewizję rozbudowanych programów socjalnych i reformę systemu podatkowego. Właśnie pod tym liberalnym i ściśle gospodarczym szyldem Alternatywa odniosła pierwsze sukcesy – we wrześniu 2013 r. była o krok od dostania się do Bundestagu (zdobyła 4,7 proc. głosów), a w wyborach w 2014 r. wprowadziła siedmiu posłów do europarlamentu.

Lecz już od ponad roku tematem numer jeden na niemieckiej scenie politycznej jest oczywiście napływ imigrantów. Decyzja Angeli Merkel o otwarciu drzwi dla wszystkich uchodźców budzi rosnące wątpliwości. Rozlokowanie nad Łabą ponad miliona przybyszów – w przytłaczającej większości muzułmanów – przysparza coraz większych problemów. W przepełnionych obozach przejściowych dochodzi do rozruchów między różnymi nacjami. Czarę goryczy wśród Niemców przelały sylwestrowe incydenty w Kolonii, gdy imigranci, przy biernej postawie policji, molestowali setki Niemek.

W tej sytuacji, wbrew intencjom Bernda Luckego, na czoło programu AfD zaczął się wysuwać postulat ostrzejszej polityki względem uchodźców. Ostatecznie w lipcu 2015 r. założyciel Alternatywy dla Niemiec opuścił ugrupowanie, alarmując, że staje się ono „zbyt ksenofobiczne”. Przewodnictwo objęła Frauke Petry.

Wrogie przejęcie

Frauke Petry to nowa postać na niemieckiej scenie politycznej, ale jej krótka kariera to na razie pasmo sukcesów. Czterdziestoletnia Niemka z Drezna, matka czworga dzieci, jest z wykształcenia chemiczką. Ukończyła uniwersytet w brytyjskim Reading. Doktoryzowała się na uczelni w Getyndze. Prowadziła własną firmę zajmującą się wdrażaniem przyjaznych środowisku technologii chemicznych. Za swoją działalność otrzymała nawet order zasługi Republiki Federalnej Niemiec.

Elegancko ubrana, dobrze wykształcona i zazwyczaj szeroko uśmiechnięta kobieta ma drugie oblicze – bezwzględnego i do bólu pragmatycznego polityka. Po wstąpieniu w szeregi Alternatywy dla Niemiec zbudowała własne stronnictwo, marginalizując przewodniczącego Bernda Luckego, aż w końcu zajęła jego miejsce. Za jej przyczyną program AfD skoncentrował się na tematach polityczno-społecznych, przede wszystkim na konieczności podjęcia zdecydowanych działań wobec muzułmanów. Petry nie unika bardzo dyskusyjnych sądów. Duży skandal w Niemczech wywołał jej wywiad w styczniu dla „Mannheimer Morgen”, w którym stwierdziła: „Musimy zatrzymać migrantów nielegalnie zmierzających z Austrii do Niemiec. Jeśli jest to konieczne, powinniśmy używać broni palnej”.

Trudno spodziewać się złagodzenia tonu przez liderkę AfD, gdyż obrana strategia przynosi coraz większe sukcesy. Potwierdziły to marcowe wybory do Landtagów. W Saksonii-Anhalcie Alternatywa zdobyła 24,4 proc. głosów i stała się drugą siłą. Kilkunastoprocentowe wyniki osiągnęła też w Nadrenii-Palatynacie oraz Badenii-Wirtembergii. Ogółem AfD ma już reprezentację w ośmiu z szesnastu regionalnych parlamentów. To kapitał pozwalający realnie myśleć o wejściu do Bundestagu, najbliższe wybory już za rok.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie