Są pierwsze reakcje

O eksperymentalnej metodzie leczenia śpiączki oraz reformie służby zdrowia mówi prof. Wojciech Maksymowicz.

Bogumił Łoziński: W maju przeprowadził Pan Profesor pierwszy w Polsce i Europie zabieg wszczepienia stymulatora ośrodkowego układu nerwowego, co ma pomóc w wybudzeniu ze śpiączki. Jak się czują pacjenci?

Prof. Wojciech Maksymowicz: Operacja przebiegła prawidłowo. Obecnie obserwujemy u całej czwórki zmniejszenie napięcia kończyn, które jest typowe dla uszkodzenia ośrodkowych dróg ruchowych układu nerwowego. Zwiększyła się też ich aktywność. Mówią o tym rodziny, które najwięcej czasu spędzają przy swoich bliskich, ale my też to dostrzegamy.

Jak przejawia się ta zwiększona aktywność?

Mają żywsze reakcje, pojawiły się zachowania, których wcześniej nie było, reagują na polecenia.

Osoba w śpiączce reaguje na polecenia?

Młody mężczyzna zaczyna wypełniać proste polecenia, na przykład wysuwa język i to się powtarza. U Oli, córki Ewy Błaszczyk, też pojawiły się nowe reakcje. Rodzina, pielęgniarki, które się nią zajmują od lat, dostrzegają, że bardziej skupia wzrok, długo się przygląda, odwraca głowę w stronę dźwięku, dłużej ją utrzymuje. To są niuanse, u każdego z nich objawiają się inaczej, bo każdy ma trochę inne uszkodzenia.

W jaki sposób stymulator ma pomóc w wybudzeniu?

Wszczepiamy elektrody nad rdzeń kręgowy, poniżej mózgu. Po otwarciu kanału kręgowego elektroda jest umieszczona w ten sposób, że górna część jest tuż poniżej głowy, tam gdzie znajdują się struktury związane z rdzeniem przedłużonym. Stymulowanie prądem bezpośrednio wpływa na aktywność tworu siatkowatego, który odpowiada za przytomność. Stymulujemy w ten sposób komórki do większej aktywności. Drugim wymiarem, być może ważniejszym, jest działanie przez układ wegetatywny, przez co dochodzi do zwiększenia ukrwienia mózgu, a dzięki temu zwiększenia odżywiania komórek. Z jednej strony są one pobudzane, z drugiej – odżywiane.

Po jakim czasie można będzie stwierdzić, czy działanie stymulatora zaczęło przynosić jakieś skutki?

Jak wspomniałem, pierwsze reakcje już obserwujemy, ale jesteśmy bardzo ostrożni w ich interpretacji. Zasadnicze badanie zrobimy po miesiącu, a więc w połowie czerwca, drugie po pół roku. Zresztą stymulator będzie działał przez kolejne lata i zobaczymy, jakie będą efekty. Tu jest dużo znaków zapytania; niewiele wiemy, potrzeba czasu.

Dotychczas tego typu zabiegi wykonywane były tylko w Japonii. Jakie tam są efekty?

Współtwórca tej metody, prof. Isao Morita, który wraz ze mną przeprowadzał zabieg w Polsce, podaje, że w jego kraju wszczepiono stymulator 300 pacjentom. Dobre i bardzo dobre efekty, czyli wyraźne zwiększenie reaktywności, odnotowano u 70 proc. chorych. Do pełnego kontaktu powróciło kilkanaście procent.

Czy są przypadki, że po wybudzeniu i rehabilitacji człowiek osiągnął pełną sprawność fizyczną i intelektualną?

Są takie sytuacje, ale trzeba mieć świadomość, że niektórzy mają znaczne uszkodzenia mózgu, więc trudno liczyć, że dojdą do pełni zdrowia. Z drugiej strony poważne uszkodzenia mózgu, powodujące zmiany funkcjonalne, nie zawsze są nieodwracalne. Może być tak, że szczęśliwie część dróg nerwowych ocalała i można było je udrożnić, aby przekazywały sygnały.

Wśród poddanych zabiegowi wspomniana Ola jest od 16 lat w śpiączce, a inna dziewczynka dwa i pół roku. Czy upływ czasu zmniejsza szansę na wybudzenie?

Niewątpliwie tak, ale też nie do końca to wiemy. U Oli widzimy zwiększoną aktywność, przejawia jakieś emocje, zaczyna wydawać pojedyncze dźwięki, których wcześniej nie było. Poczekajmy więc.

Potocznie śpiączką określamy różne stany zaburzeń przytomności. W jakim było czworo pacjentów zakwalifikowana do operacji?

Nasi pacjenci są w tzw. minimalnym stanie świadomości, jest z nimi jakaś forma kontaktu. Natomiast są też chorzy w stanie wegetatywnym, gdy po półtora do dwóch miesięcy nie wracają do kontaktu. Do naszego programu, który ma charakter eksperymentalny, kwalifikujemy tę pierwszą grupę.

Na marginesie warto podkreślić, że najnowsze badania, przeprowadzone w takich przodujących ośrodkach jak Cambridge w Anglii i Liège w Belgii, pokazują, jak funkcjonuje czynność mózgu u pacjentów ze stwierdzonym stanem wegetatywnym. Okazało się, że u jednych jest niewielki przepływ krwi w mózgu i obniżony jego metabolizm, a więc są rzeczywiście w tym stanie. Jednak u 40 procent badanych stwierdzono minimalny stan świadomości, a więc są perspektywy nawiązania kontaktu.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie