Ibiza Północy

Gmina Mielno okazała się najlepsza w prestiżowym rankingu aktywności społecznej pisma „Wspólnota”. Konkurencja była silna, bo oceniano 1565 gmin wiejskich. Wynik zaskoczył wszystkich, włącznie z władzami i mieszkańcami gminy.

Gmina Mielno kształtem przypomina węgorza. Takiego, jakiego można złowić w jeziorze Jamno, oddzielającym Mielno od Koszalina. Wąska, rozciągnięta na 20 km wzdłuż wybrzeża Bałtyku. Od Łazów do Gąsek. 5 tys. mieszkańców, niecałe 8 proc. ludności powiatu koszalińskiego. W sezonie, czyli w lipcu i sierpniu, na tym pasku wybrzeża przebywa nawet 100 tys. turystów. To za ich sprawą Mielno nazywane bywa „Ibizą Północy”. Jadę do Mielna, by z bliska zobaczyć zwycięzcę rankingu.

Kościuszko z Chrobrym pod Biedronką

Mielno wita niewielkim rondem, na którym ulica Lechitów spotyka się z Kościelną. Za rondem Lechici przechodzą w Bolesława Chrobrego. Ulica Chrobrego zaczyna się od okazałej Biedronki. Naprzeciwko Biedronki główny deptak miasta, czyli ulica Kościuszki. – I to jest, proszę pani, wielki ból – mówi taksówkarz. – Bo od deptaku do Biedronki jest, bo być musi, przejście dla pieszych. Problem w tym, że w sezonie piesi walą do Biedronki bez przerwy. I przejechać przez te pasy jest bardzo trudno.

Przy ulicy Chrobrego mieści się też Urząd Gminy. – Przy takim napływie turystów korków nie da się uniknąć – twierdzi zastępca wójta Dominik Gronet. – Do Mielna można dojechać jednak nie tylko autem. W sezonie kursuje niewrażliwy na korki szynobus. Podróż z Koszalina trwa tylko 10 minut. Można też dopłynąć przez jezioro Jamno „Koszałkiem”, niewielkim statkiem.

Za Urzędem Gminy ulica Chrobrego ciągnie się wzdłuż jeziora Jamno. Nowe i ładne pensjonaty kontrastują z budami z dykty i płyt wiórowych. – To już ostatni rok tych samowolek budowlanych – słyszę w Urzędzie Gminy. Walka z budami trwa od kilku lat. Nabrała tempa, gdy przed dwoma laty Rada Gminy uchwaliła plan zagospodarowania przestrzennego dla tej części Mielna. – Mielno od kilku lat ubiega się o status miasta. Formalnie jesteśmy wsią – mówi zastępca wójta. – Jeśli chcemy być miastem, centrum musi porządnie wyglądać. W tym roku walka z budami nasiliła się. Władze gminy złożyły ponad 50 wniosków do Państwowej Inspekcji Nadzoru Budowlanego w Koszalinie o likwidację nielegalnych obiektów. W efekcie 90 proc. bud już zniknęło, zanim zaczął się sezon. Nad tym, by nie powstały nowe, czuwa straż miejska i konkurencja.

Miejsce dla rodzin

– Teraz pracujemy nad wizerunkiem Mielna – mówi Dominik Gronet. – Chcemy, by stało się miejscem rodzinnego wypoczynku. Rodziny z małymi dziećmi zaczynają wakacje już w maju, a kończą w październiku. Wymagają wyższego standardu kwater, ale ich nie demolują. Nastawienie się na rodziny podnosi poziom infrastruktury noclegowej i gastronomicznej. Mobilizuje też gminę, by było więcej możliwości spędzania czasu niż plaża. Rozbudowujemy trasy rowerowe i plenerowe siłownie. Wspomagamy niestandardowe przedsięwzięcia, na przykład Zlot Starych Ciągników, organizowany w tym roku już po raz trzeci przez sołtysa Łazów Marka Popławskiego. W tym roku przyjedzie do nas miłośnik starych ciągników spod czeskiego Brna. Będzie jechał traktorem Zetor 25 w towarzystwie dwóch Polaków. Mam nadzieję, że dzięki takim inicjatywom gmina Mielno kojarzyć się będzie nie tylko z dyskotekami – konkluduje zastępca wójta.

Zaktywizował nas atom

W gminie Mielno działa 21 rozmaitych stowarzyszeń. Są w każdej miejscowości. – Może to skutek wzmożenia aktywności społecznej związany z referendum i protestami przeciwko budowie elektrowni atomowej w Gąskach? – zastanawia się Andrzej Mielcarek, wydawca i redaktor eleganckiego miesięcznika „Prestiż – Magazyn Koszaliński”. Mielcarek zna ten teren jak mało kto. Trafił do Koszalina zaraz po studiach i od lat zajmuje się dziennikarstwem. Do tej opinii przychyla się Piotr Laskowski, latarnik, a właściwie „konserwator urządzeń oznakowania nawigacyjnego” w Gąskach. Laskowski, który przy latarni się urodził, funkcję przejął po ojcu. Pamięta dzień, w którym podano informację, że nowa elektrownia atomowa ma powstać właśnie w Gąskach. Był rok 2012. – Zaraz po ogłoszeniu tej informacji w okolicy stanęła sprzedaż ziemi. Odwołano nawet już wynegocjowane transakcje. Nie było na co czekać. Powołaliśmy komitet referendalny. W jego skład weszli wszyscy radni i sołtysi. Zawieszono animozje i podziały. Referendum dało wynik jednoznaczny – przeciwko elektrowni zagłosowało 2237 osób, za było 125 – wspomina.

W Chłopach rządzą baby

Na początku czerwca rybacka osada Chłopy jest oazą spokoju. Wieś ma zaledwie 200 mieszkańców, więc nawet główna ulica – Kapitańska – jest pustawa. – A w sezonie nie można tu się przecisnąć – mówi Ewa Drążkowska, przewodnicząca Stowarzyszenia Promocji i Rozwoju Osady Nadmorskiej Chłopy „16 południk” (obok osady przebiega właśnie 16 południk). To jedna z trzech najważniejszych w Chłopach kobiet. Drugą jest pani sołtys Edyta Grunt, a trzecią jedyna radna z Chłopów Ewa Włodyka. W Chłopach nie ma dużych ośrodków wypoczynkowych, a dyskoteki nie mogą trwać dłużej niż do północy. – Chłopy są dla rodzin – mówi pani sołtys. Rzecz w tym, żeby rodziny miały jeszcze jakieś atrakcje poza plażą i morzem. – Żyjemy z letników – wyjaśnia Ewa Drążkowska. – Wieś ma 12 kutrów rybackich, ale ani jednego rolnika. Żeby letnikom zapewnić atrakcje, trzeba mieć pieniądze. Tak narodził się pomysł powołania stowarzyszenia, które mogłoby działać i pozyskiwać pieniądze na rozwój wsi. Stowarzyszenie powstało 10 lat temu. Działalność rozpoczęło od postawienia obelisku w miejscu, gdzie przebiega 16 południk. Dalej już poszło. – W 2006 r. marzyło nam się molo, nowoczesna przystań rybacka, gazyfikacja wsi, budowa deptaka przy ulicy Kapitańskiej, siłownia – wspomina przewodnicząca. – Dzisiaj to wszystko mamy, poza wiejską świetlicą i wieżą widokową.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie