Polska za mało tęczowa

– Prawo do życia dotyczy osób urodzonych – stwierdził Nils Muinieks, komisarz praw człowieka Rady Europy, podczas prezentacji raportu nt. sytuacji w Polsce. Z dokumentu wynika, że demokracji w Polsce zagraża m.in. zbyt mała liczba aborcji.

Działalność wierzących lekarzy to dyskryminacja kobiet, młodzieży potrzeba więcej edukacji seksualnej, a dane mówiące, że w Polsce jest mniej przypadków przemocy wobec kobiet niż w innych krajach, są niewiarygodne – to niektóre ustalenia raportu pochodzącego z Łotwy komisarza. Jego zdaniem w Polsce ma miejsce „erozja praworządności”.

Dokument został ogłoszony w połowie czerwca. Nils Muinieks gościł w Polsce w lutym br. w ramach procedury okresowej kontroli praworządności w państwach członkowskich Rady Europy. Takie kontrole są zwykle przeprowadzane co 5 lat. Ostatnie memorandum na temat Polski powstało jednak w 2007 r. Jak tłumaczył komisarz Muinieks, „okazją” do przeprowadzenia kontroli są ostatnie zmiany w polskim prawie. Jego zdaniem „stanowią one zagrożenie dla praw człowieka i osłabiają praworządność, od której prawa człowieka ostatecznie zależą”.

– Prawodawcy i rząd powinni pilnie zmienić kurs – powiedział podczas prezentacji raportu.

Mowa-trawa z lewa

Raport zawiera 196 uwag do sytuacji w Polsce, na ogół krytycznych. Blisko 1/3 dokumentu poświęcono prawom kobiet i równości płci. Komisarz pochwalił Polskę za ratyfikację tzw. konwencji stambulskiej RE (CAHVIO), czyli dokumentu, według którego źródłem przemocy wobec kobiet są stereotypy płciowe. Raport Muinieksa idzie w podobnym kierunku. Czytamy w nim: „Rzekomo tradycyjne wartości, których bronić chcą niektórzy, w rzeczywistości wynikają z utrzymującej się patriarchalnej struktury społeczeństwa, która utrwala w Polsce dyskryminację kobiet”.

– Cytowane sformułowania z Raportu są tak absurdalne, że nawet trudno je komentować. Jest to jakaś współczesna nowomowa, z której nic nie wynika i która jest zupełnie oderwana od rzeczywistości – komentuje dr Jolanta Próchniewicz, psycholog zajmująca się sprawami rodzinnymi.

Dokument mówi też o przemocy wobec kobiet. „19 proc. polskich kobiet podało, że doświadczyły przemocy fizycznej lub seksualnej z ręki obecnych lub byłych partnerów lub jakiejkolwiek innej osoby od 15. roku życia (przy czym średnia w UE wynosi 33 proc.)” – napisali autorzy, powołując się na badania unijnej Agencji Praw Podstawowych (FRA). Jednak zdaniem Nilsa Muinieksa dane pokazujące, że sytuacja w Polsce jest lepsza niż w innych krajach Unii, są niewiarygodne. „Polskie organizacje pozarządowe walczące o prawa kobiet poinformowały komisarza, że liczby te nie odzwierciedlają prawdziwej skali problemu, lecz raczej niski poziom świadomości w Polsce odnośnie do tego, co stanowi przemoc wobec kobiet i przemoc domową” – tłumaczą autorzy dokumentu. Tymczasem według cytowanego badania FRA Polki zgłaszają na policję średnio 28–29 proc. przypadków, a pozostałe Europejki – ok. 20 proc. takich sytuacji. Komisarz pominął tę informację w swoim raporcie. Podczas konferencji nie chciał też zdradzić, z którymi organizacjami rozmawiał, ani na czym opiera się przedstawiona przez nie opinia.

Więcej o seksie

Kolejnym problemem, jaki zdaniem komisarza zagraża polskiej praworządności, jest to, że edukacja seksualna w szkołach nie jest obowiązkowa. Z raportu wynika, że na lekcjach wychowania do życia w rodzinie dzieci nie uczą się „odpowiedzialnych zachowań seksualnych”.

Polski rząd odpowiada, że w porównaniu z krajami, w których wprowadzono edukację postulowaną przez komisarza, w Polsce mniej nastolatków ma za sobą inicjację seksualną. Mniej jest też osób cierpiących na choroby przenoszone drogą płciową.

– To bzdura, że edukacji seksualnej nie ma. Jest, ale nie taka, jak chciałaby lewica. To znaczy: nie jest deprawująca – podkreśla z kolei Grzegorz Strzemecki z Obywatelskiej Inicjatywy Rodzin.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie