Nowe czasy NATO

Powstało jako odpowiedź na zagrożenie ze strony Sowietów. W 1997 r. poszło na ugodę z Moskwą. Dziś NATO ponownie konfrontuje się z  Rosją. Ma nad nią dużą przewagę w wielu dziedzinach. Wyjątkiem jest potencjał nuklearny.

W całej prawie 70-letniej historii Paktu Północnoatlantyckiego tylko raz rozpoczęto misję na podstawie słynnego artykułu V traktatu waszyngtońskiego. To zapis, który stanowi, że w razie ataku na jeden z krajów NATO wszystkie inne przyjdą mu z pomocą. Na jego mocy żołnierze Paktu Północnoatlantyckiego nie zostali wysłani na wojnę, ale do patrolowania Morza Śródziemnego. Po zamachach z 11 września 2001 r. skierowano tam okręty, które mają uniemożliwić przenikanie terrorystów do Europy.

Gigant ze słabym punktem

Nie jest to oczywiście jedyna natowska misja. Od 2004 r., kiedy do Paktu wstąpiły kraje bałtyckie, samoloty Sojuszu kontrolują przestrzeń powietrzną Litwy, Łotwy i Estonii. Początkowo nad Bałtyk wysyłano po 4 myśliwce. Po rozpoczęciu konfliktu na Ukrainie liczbę maszyn zwiększono do 16, a obecnie jest ich 8. Pakt działa też poza swoimi granicami. Żołnierze NATO pilnują sytuacji w Kosowie, walczą z piratami u wybrzeży Somalii i szkolą siły bezpieczeństwa w Afganistanie.

Jak podaje amerykański magazyn militarny „Stars and Stripes”, 28 państw Paktu dysponuje łącznie 3,3 mln żołnierzy. To więcej, niż mają łącznie Chiny (2,3 mln) i Rosja (760 tys.). Wydatki wojskowe NATO wyniosły w 2013 r. ponad 1 bln dolarów, czyli przeszło 60 proc. kwoty przeznaczanej na zbrojenia na całym świecie. Pekin wydawał wówczas 166 mld, a Moskwa 90 mld. Serwis globalfirepower.com podaje, że Pakt ma w tej chwili 14 tys. samolotów i śmigłowców, Chiny – 2,9 tys., a Rosja – 3,5 tys. W wielu przypadkach sprzęt Sojuszu – zwłaszcza Amerykanów – jest nowocześniejszy. – Przynajmniej w przypadku jednego rodzaju broni Rosja ma potencjał podobny do USA – zauważa jednak prof. Romuald Szeremietiew, były wiceminister obrony narodowej. – Chodzi o broń nuklearną.

Moskwa nie podaje informacji o swoim arsenale atomowym, ale najprawdopodobniej ma 8,5 tys. głowic atomowych, z czego 1,8 tys. jest gotowych do użycia. Stany Zjednoczone dysponują 2,1 tys. pocisków, które można szybko odpalić, i 5,5 tys. w zapasie. Chiny posiadają kilkaset głowic nuklearnych, podobnie jak należąca do NATO Wielka Brytania.

Atomowa odpowiedź

Początkowo NATO było znacznie mniejsze niż obecnie. Do podpisanego w 1949 r. w Waszyngtonie traktatu północnoatlantyckiego przystąpiły: 10 krajów zachodniej Europy, Kanada i Stany Zjednoczone, których 1,5-milionowa armia do dziś jest najsilniejsza w Sojuszu. Powód powstania Paktu był oczywisty – w razie inwazji Związku Sowieckiego państwa Starego Kontynentu nie miały szans bez wsparcia zza oceanu.

W 1952 r. do Sojuszu dołączyły Grecja oraz kontrolująca śródziemnomorskie cieśniny Bosfor i Dardanele Turcja. W 1955 r. przyjęto RFN, które kilka lat wcześniej zaczęło odbudowę armii po powojennym rozbrojeniu. W 1982 r. do NATO wstąpiła Hiszpania. Z kolei w 1966 r. Francja wycofała się ze struktur wojskowych Paktu, pozostając w strukturach politycznych. Podobnie postąpiła Grecja po inwazji Turcji na Cypr w 1974 r. Jednak w 1980 r. Ateny cofnęły swoją decyzję.

Choć NATO się rozrastało, Sowieci nadal mieli więcej wojsk konwencjonalnych. W związku z tym w razie ataku Pakt zamierzał zatrzymać siły komunistyczne za pomocą broni atomowej. Ucierpiałaby na tym m.in. Polska. Ujawnione niedawno plany z 1959 r. wskazywały jako cele ataku m.in. lotniska w Warszawie i Poznaniu, bazy wojskowe i infrastrukturę transportową. Z kolei płk Ryszard Kukliński, który w latach 70. pracował w sztabie Ludowego Wojska Polskiego, wspominał, że ataków nuklearnych spodziewano się wzdłuż linii Wisły oraz w zachodniej części kraju. Straty poniosłoby także inne państwo frontowe III wojny światowej – Czechosłowacja. Dzięki informacjom od Kuklińskiego zachodni stratedzy zmienili plany i postanowili w razie konfliktu użyć broni konwencjonalnej. Ostatecznie do tego nie doszło. Artykuł V traktatu północnoatlantyckiego pozostał niewykorzystany do chwili zamachów na World Trade Center w 2001 r.

Nowi sojusznicy

Po zakończeniu zimnej wojny o wejście do Paktu zaczęły się starać kraje dawnego Układu Warszawskiego: Polska, Czechy i Węgry. Już w 1989 r. (Układ jeszcze istniał) dwaj polscy posłowie wzięli udział w obradach Zgromadzenia Parlamentarnego NATO w Rzymie. W 1990 r. nawiązano stosunki dyplomatyczne między naszym krajem a Paktem. Dwa lata później, w czasach rządu Jana Olszewskiego, Polska postawiła sobie za cel wstąpienie do Sojuszu.

Od początku największym problemem był opór Moskwy. Wprawdzie podczas wizyty w Polsce w 1993 r. prezydent Borys Jelcyn zadeklarował, że nie ma nic przeciwko polskim planom, ale zaraz potem zmienił zdanie. Zachodnioeuropejscy politycy też nie zawsze palili się do przyjmowania krajów Europy Środkowej.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie