Miasto położone na górze

Mający ponad 700 lat dokument lokacji Sandomierza to nie tylko świadek historii, ale jasno nakreślony plan rozwoju administracyjnego i samorządowego miasta.

Minęło siedem wieków od czasu, kiedy po niemal katastroficznych zniszczeniach, jakich dokonali Tatarzy, najeżdżając Sandomierz, rozpoczęto mozolną odbudowę miasta wymienianego w średniowiecznych dokumentach jako jedna z głównych siedzib królewskich. Gdy spacerujemy dziś uroczą Starówką i mijamy tłumy turystów, zwiedzających miasto, czasem przychodzi nam na myśl refleksja, co przejęliśmy po tamtym królewskim, napełnionym duchowością Sandomierzu? Czy zapisy w lokacyjnym dokumencie Leszka Czarnego zostały zrealizowane i do końca wykorzystane?

Gród, ale nie miasto

– W przypadku Sandomierza tak naprawdę możemy mówić o pewnym procesie lokacyjnym, który został uwieńczony dokumentem księcia Leszka Czarnego, a który zaczął się od powstania tutaj grodu obronnego w czasach księcia Mieszka I. To wokół tego grodu zaczęły rozwijać się osady zwane podgrodziami. Lokacja, od łacińskiego słowa locatio, oznaczała bowiem przeobrażenia przestrzenne i prawne, czyli uporządkowanie tego, co funkcjonowało już wcześniej – opowiada Roman Chyła, historyk sandomierski.

– Tak naprawdę pierwsza osada powstała nie na tym wzgórzu, na którym obecnie znajduje się Stare Miasto, lecz na przeciwległym, w stronę zachodnią, czyli na wzgórzu zwanym staromiejskim, gdzie obecnie znajduje się kościół św. Jakuba i św. Pawła – opowiada dr Feliks Kiryk, fascynat historii Sandomierza. – Trzeba mieć świadomość, że Sandomierz z czasów tworzenia się państwa polskiego był grodem niemal granicznym. Na pewno był ważny i znaczący pod względem obronności kraju, bo był grodem z załogą i zamkiem. Jak możemy przypuszczać, zaludnienie tego obszaru było w tamtym czasie dość znaczące, ponieważ przy tej obronnej budowli zapewne powstały osiedla zamieszkane przez rzemieślników i handlarzy. I dlatego możemy mówić o tworzącym się elemencie miejskim wyprzedzającym jakiekolwiek decyzje prawne. W przypadku Sandomierza duży wpływ na wzrost jego znaczenia miało położenie na głównym szlaku handlowym na wschód – dodaje dr Kiryk.

Tuż obok, bo zaledwie w odległości 17 km, znajdował się drugi znaczący gród graniczny Polski z czasów Piastów – Zawichost. Ten nadwiślański gród odgrywał dużą rolę militarną, handlową i kościelną w dzielnicy sandomierskiej. Pełnił też funkcję ośrodka misyjnego skierowanego w kierunku Rusi Kijowskiej. W XII w. Zawichost posiadał już trzy kościoły i trzy parafie, a sąsiedni Sandomierz tylko jedną parafię. W obu miastach zostały utworzone archidiakonaty, które pełniły ważną rolę w strukturze kościelnej archidiecezji krakowskiej. Zaskakujące jest to, że Zawichost największy rozwój notuje w XII i XII w., zaś Sandomierz zaczyna budować swoje znaczenie, jako miasto królewskie i ośrodek kościelny, dopiero od wieku XIII, gdy gaśnie znaczenie sąsiadującego miasta.

Pierwsze wzmianki

Szukając pierwszych udokumentowanych zapisów potwierdzających znaczenie Sandomierza, musimy sięgnąć do najstarszych zapisków w historii Polski. Już pierwsze opisy dziejów wymieniają Sandomierz, jako jedno z głównych miast tworzącego się państwa, nazywając go bardzo wyraźnie miastem królewskim. – To właśnie w kronice, którą przypisujemy historykowi z Galli, choć prawdopodobnie był on Włochem, znajdziemy opis rządów Władysława Hermana z wymienionymi trzema sedes regni principales, czyli głównymi ośrodkami państwa piastowskiego. Również jego syn Bolesław Krzywousty jednemu ze swoich synów przydziela dzielnicę sandomierską, co podkreśla duże znaczenie tego grodu i ośrodka władzy – dodaje F. Kiryk.

Tą ziemią władali kolejno: Henryk zwany Sandomierskim, Bolesław Kędzierzawy, który przyłącza ją do dzielnicy senioralnej, potem Kazimierz Sprawiedliwy, Leszek Biały i Bolesław Wstydliwy. Mimo okresu rozbicia dzielnicowego Sandomierz rozwija się, co potwierdza powstanie kilku kościołów. – Możemy przypuszczać, że w tym czasie przekształca się on w osadę miejską, czego dowodem było również przybycie dominikanów, którzy osiedlali się w większych ośrodkach miejskich – dodaje R. Chyła.

Wielu badaczy przypuszcza, że pierwsza lokacja mogła mieć miejsce za panowania Leszka Białego, czyli przed 1227 r., choć nie potwierdzają tego dokumenty, poza jednym, lokującym Podoliniec z 1244 r., gdzie wspomina się, że otrzymuje on prawa takie jak Sandomierz. Jednak ten dokument wielu historyków uważa za falsyfikat. – Jeśli nawet taka fundacja Leszka Białego była, to dotyczyła ona miasta położonego w obrębie kościołów św. Jakuba i św. Pawła, czyli usytuowanego na wzgórzu staromiejskim. Niestety, to miasto wraz z grodem, zamkiem i klasztorem dominikanów zostało niemal starte z powierzchni ziemi przez następujące po sobie dwa najazdy tatarskie. Okrucieństwo mordu ludności i ogrom zniszczeń opisał autor „Kroniki wołyńskiej”. To męczeństwo sandomierzan odbiło się dużym echem w Europie – opowiada prof. F. Kiryk.

Zniszczenia były tak dotkliwe, że mimo starań Bolesława Wstydliwego i jego żony Kingi przez dwie dekady nie udało się w pełni podnieść Sandomierza z ruin.

Ambitny plan

Dopiero akt Leszka Czarnego z 1286 r. lokuje miasto na prawie magdeburskim i nadaje mu bardzo konkretne kierunki rozwoju. – Jest on jedynym zachowanym dokumentem mówiącym o lokacji średniowiecznego Sandomierza. Jest szerokim programem rozwoju miasta pod względem administracyjnym, prawnym i ekonomicznym – podkreśla R. Chyła. – Zadziwiający jest rozmach lokacji miasta. W dokumencie mówi się o 200 łanach frankońskich. To niewiarygodnie dużo, bo taki łan obejmował blisko 26 ha ziemi. A więc olbrzymi teren, niezwykle duże uprawnienie zasadźcy i korzystne prawa dla osadników sprawiają, że Sandomierz w krótkim czasie staje się na nowo prężnym ośrodkiem miejskim – dodaje prof. Kiryk.

Miasto usytuowano na wzgórzu miejskim na planie owalnym, którego ośrodek miał stanowić duży prostokątny rynek. Ze względu na ukształtowanie terenu i duże różnice wysokości sieć ulic nie mogła tworzyć regularnego układu szachownicowego, lecz została dostosowana do możliwości terenowych.

– Nie ulega wątpliwości, że lokacja Sandomierza nie była przedsięwzięciem przypadkowym czy ryzykownym. Była wielce udana, co potwierdził szybki rozwój miasta – podkreśla R. Chyła. Wykonawcą aktu lokacyjnego, tzw. zasadźcą, miał być, wedle rozporządzenia księcia Leszka, Witkon, mieszczanin krakowski i żupnik, czyli właściciel kopalni soli. – Lokator, czyli zasadźca, a mówiąc naszym współczesnym językiem organizator przedsięwzięcia, czyli inwestor dysponujący nadwyżką kapitału, dostawał ogromną szansę dobrego jego ulokowania. Oczywiście musiał zainwestować w rozwój miasta olbrzymie pieniądze, ale zagwarantowane miał także olbrzymie przywileje, które z czasem miały przynieść jemu i spadkobiercom określone dochody. Głównym przywilejem Witkona miał być dziedziczny tytuł wójta miasta Sandomierza – tłumaczy R. Chyła.

Głównym zadaniem zasadźcy było sprowadzenie osadników, czyli mieszczan. Zachęcać do tego miały prawa i przywileje, jakie zostały nadane osiedleńcom. – Zapewne pierwsi osadnicy pochodzili z okolicznych wiosek, na pewno wielu przybyło z innych ośrodków zachęconych dogodnymi przywilejami. Głównym z nich była tzw. wolnizna, czyli zwolnienie z podatków. Sprowadzając się do miasta, musieli budować i inwestować, dlatego czymś oczywistym była właśnie wolnizna. Ponadto sandomierzanie w tym dokumencie otrzymali wiele innych przywilejów, np. prawo budowy mostu, bicia monety, odłowu ryb w Wiśle. Oczywiście, jak pokazała historia, nie ze wszystkich z nich skorzystano, ale dokument pozwalał na bardzo szeroki rozwój miasta – dodaje.

Dokument w szczegółowy sposób określa powstanie administracji i rozwój samorządności miasta. Pierwotnie władzę sądowniczą i administracyjną miał wykonywać wójt, potem powstaje ława miejska i z czasem rada miasta, mająca reprezentować głos mieszkańców. W wieku XVI sandomierzanie wykupili wójtostwo dziedziczne, przechodząc do pełnej samorządności. Z czasem ograniczony obszar miasta spowodował rozwój przedmieść u podnóża skarpy miejskiej, nad Wisłą powstała osada Rybitwy. W obrębie obwarowań, w zależności od pozycji społecznej, przy rynku i głównych ulicach mieszkało bogatsze mieszczaństwo, w rejonie kolegiaty duchowieństwo, w bocznych kwartałach rzemieślnicy, a w wyznaczonej zachodniej części miasta, przy murach obronnych, skupiła się kolonia żydowska.

– Znaczący rozwój miasta dokonuje się za panowania Kazimierza Wielkiego. Wzniesiono wtedy mury obronne z bramami i basztami, wybudowano murowany zamek i wspaniałą gotycką kolegiatę. Zaś złote czasy dla Sandomierza to wieki XV i XVI – dodaje prof. Kiryk.

Cenny dokument przechowywany był przez wieki w archiwum Kapituły Katedralnej i zachował się w dość dobrym stanie. Podczas ostatniej konserwacji w Zakładzie Konserwacji Papieru i Skóry przy Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu wykonano kopię dokumentu, którą biskup K. Nitkiewicz przekazał władzom miasta.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| SPOTKANIA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie