Zagadka nawrócenia Krwawej Luny

Nie ma jednoznacznych dowodów, że komunistyczna zbrodniarka Julia Brystygier nawróciła się i przyjęła chrzest. Jeśli tak się stało, to pozostaje to tajemnicą, znaną tylko jej i Bogu.

Postać Julii Brystygier znów wzbudza zainteresowanie opinii publicznej. Tym razem za sprawą filmu Ryszarda Bugajskiego pt. „Zaćma”. Jej zbrodnicza działalność w aparacie bezpieczeństwa w czasach stalinizmu była często opisywana. Ryszard Bugajski skupia się na późniejszym okresie, gdy w latach 60. ubiegłego wieku odwiedzała podwarszawski Zakład dla Niewidomych w Laskach, gdzie spotykała się z tamtejszymi duszpasterzami. W „Zaćmie” widzimy postać przeżywającą duchowe rozterki, być może szukającą wybaczenia albo zrozumienia, stawiającą pytania o Boga. Problem w tym, że na rzekome nawrócenie Julii Brystygier nie ma jednoznacznych dowodów. O jej wizytach w zakładzie dla niewidomych wspominają jedynie raporty agentów Służby Bezpieczeństwa, którzy zajmowali się rozpracowywaniem środowiska Lasek.

Ideowa komunistka

Urodziła się w rodzinie żydowskiego aptekarza Prajsa w 1902 r. w Stryju na Ukrainie. Była bardzo dobrze wykształcona, ukończyła historię na Uniwersytecie im. Jana Kazimierza we Lwowie i zrobiła doktorat z filozofii. Wyszła za mąż za działacza syjonistycznego Natana Brystygiera, który zmarł w 1930 r. Miała z nim syna Michała. Po zakończeniu studiów związała się z ruchem komunistycznym, m.in. należała do Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy.

Jej zaangażowanie polityczne miało podstawy ideowe, o czym świadczy fakt, że była kilka razy więziona za działalność komunistyczną, a ściślej za antypolską i antypaństwową. Po radzieckiej agresji na Polskę współpracowała z Sowietami. Gdy rozpoczęła się wojna z Niemcami, uciekła do Samarkandy, a potem znalazła się w Moskwie. Była jedną z głównych postaci wprowadzających komunizm w Polsce. Pracowała w Zarządzie Głównym Związku Patriotów Polskich, a od grudnia 1944 r. w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, gdzie ostatecznie została dyrektorem Departamentu V, odpowiedzialnego m.in. za walkę z Kościołem. Należała do Polskiej Partii Robotniczej, a potem do PZPR.

Krwawa Luna

Jako osoba wykształcona i inteligentna była dla komunistów cennym pracownikiem, wykazywała też wielkie zaangażowanie. Jest jednak jeszcze inny element jej szybkiej kariery. Funkcjonariusz SB Józef Światło po ucieczce na Zachód ujawnił szczegóły dotyczące aparatu władzy. Stwierdził m.in., że w czasie pobytu w Moskwie Brystygierowa była równocześnie kochanką trzech komunistów żydowskiego pochodzenia: Jakuba Bermana i Hilarego Minca (obaj stanowili wraz z Bolesławem Bierutem najściślejsze kierownictwo PZPR) oraz ekonomisty Eugeniusza Szyra. W Polsce była protegowaną Bermana, stając się jedną z najbardziej wpływowych kobiet władzy w okresie stalinizmu.

Przydomek Krwawa Luna zawdzięcza okrucieństwom, jakich dopuszczała się w czasie śledztw. Była żołnierz AK Anna Rószkiewicz-Litwinowiczowa napisała w swoich pamiętnikach: „Julia Brystygierowa słynęła z sadystycznych tortur zadawanych młodym więźniom”. Jednak historyk prof. Andrzej Friszke twierdzi, że Luna nie zajmowała się AK-owskim podziemiem zbrojnym, formalnie nie prowadziła przesłuchań, nie znalazł informacji o jej brutalności, przyznaje jednak, że osobiście rozmawiała z więźniami. Być może w czasie tych „rozmów” dopuszczała się tortur.

Na wojnie z Kościołem

Jakub Berman w rozmowie z Teresą Torańską wychwalał Lunę: „Była bystra, przenikliwa, umiała nawiązywać dobre kontakty z ludźmi. Powierzano jej sprawy wymagające dużej wiedzy i kwalifikacji wyższego rzędu”. Zapewne dlatego skierowano ją do walki z jednym z największych wrogów komunizmu – Kościołem katolickim.

Nie ulega wątpliwości, że Luna była twórczynią systemu represji wobec Kościoła, którego wprowadzenie osobiście nadzorowała, a w niektórych akcjach sama uczestniczyła. Słynny jest jej referat programowy z 1947 r. pt. „Walka z ofensywą kleru”, w którym wskazała główne kierunki działań. Wśród nich m.in. ujawnianie działań księży w podziemiu, zdobywanie agentów w środowiskach związanych z duchownymi, kontrola baz materialnych i instytucji wychowawczych, odcięcie księży od środowisk politycznych oraz robotników, niedopuszczanie do masowych imprez kościelnych, wreszcie rugowanie prasy katolickiej. Nie były to teoretyczne rozważania. Julia Brystygier konsekwentnie realizowała cele w praktyce. Liczne instrukcje, które wydawała jako dyrektor Departamentu V, otwiera dokument szczegółowo opisujący system ewidencji duchowieństwa oparty na siedmiu teczkach.

Julia Brystygier stała za konkretnymi akcjami wymierzonymi w Kościół, jak przejęcie majątku Caritas czy wspieranie środowiska tzw. księży patriotów. To ona osobiście wraz z Józefem Światło aresztowała w 1951 r. bp. Czesława Kaczmarka. Uczestniczyła też w akcji uwięzienia prymasa Stefana Wyszyńskiego w 1953 r. W nocy zaraz po aresztowaniu zjawiła się u bp. Michała Klepacza i namawiała go, aby przejął funkcję przewodniczącego episkopatu.

Spotkanie z prymasem

Obraz, jaki wyłania się z działalności J. Brystygier, skłania do postawienia tezy, że mamy do czynienia z uosobieniem zła. Skąd więc domniemania o jej nawróceniu, skoro relacje Luny do Kościoła polegały na jego niszczeniu? Są ku temu pewne przesłanki.

Pierwsza związana jest z osobą Stefana Wyszyńskiego, wówczas biskupa lubelskiego. W 1948 r. została aresztowana Maria Okońska, założycielka grupy religijnej dla dziewcząt (tzw. Ósemki). Biskup Wyszyński sprawował nad Ósemkami opiekę duchową, a one były jego najbliższymi współpracowniczkami. Interweniował więc w sprawie Okońskiej w ministerstwie bezpieczeństwa. Po tej interwencji została ona wezwana na rozmowę z Julią Brystygier.

O przebiegu rozmowy i dalszych wydarzeniach założycielka Ósemek opowiedziała o. Janowi Górze i Janowi Grzegorczykowi, którzy spisali jej wspomnienia. Dowiadujemy się z nich, że była to dziwna rozmowa, nie przesłuchanie, dotyczyła wiary, a wynikało z niej, że Luna jest ateistką. Po tym spotkaniu Okońska wyszła na wolność. Blisko rok później, w 1949 r., Wyszyński, już jako prymas, poprosił panią Marię, aby podarowała Brystygierowej Nowy Testament. Ta prezent przyjęła i powiedziała, że czyta Pismo Święte. Wysłanniczka prymasa zaproponowała jej spotkanie z hierarchą. Brystygierowa przystała na nie z ochotą. Do spotkania doszło w siedzibie prymasa przy al. Szucha, rozmowa trwała dwie godziny. Po niej ksiądz prymas powiedział do Marii Okońskiej: „Marysiu, ona ma wiele istnień ludzkich na sumieniu. Módlcie się za nią”. Nie wiadomo, jakie znaczenie miało dla Luny spotkanie z prymasem. Wiadomo, że cztery lata później uczestniczyła w jego aresztowaniu.

Pod skrzydłami Lasek

Na fali październikowej odwilży w listopadzie 1956 r. J. Brystygier przestała pracować w ministerstwie bezpieczeństwa. Dostała resortową rentę, pracowała też m.in. w Państwowym Instytucie Wydawniczym. Pod panieńskim nazwiskiem Julia Prajs wydała powieść i zbiór opowiadań. Na początku lat 60. znalazła się w szpitalu, gdzie poznała niewidomą s. Bonifację Goldman, franciszkankę z Lasek. Julia Brystygier czytała niewidomej. Z czasem siostra zaczęła podsuwać jej katolicką prasę i książki, zaprosiła ją też do odwiedzenia Lasek.

Zdaniem historyka Kościoła prof. Jana Żaryna był to świadomy zabieg ewangelizacyjny. Środowisko Lasek znane było z otwartości na ludzi będących często daleko od Boga, lecz poszukujących, aby w duchowej atmosferze tego miejsca spotkali Boga. Wydaje się więc, że dla takiej osoby jak Luna było to właściwe miejsce do nawrócenia. Rzeczywiście Brystygierowa kilka razy odwiedziła zakład. Wiemy to na podstawie raportów agentów SB zaangażowanych w sprawę operacyjną o pseudonimie „Kobra”. Szczegółowo opisał ją prof. Żaryn w Biuletynie IPN z listopada 2005 roku. Sprawa dotyczyła rozpracowania Antoniego Marylskiego, prezesa Towarzystwa nad Ociemniałymi i jednej z centralnych postaci środowiska Lasek. SB umieściło w otoczeniu Marylskiego kilku agentów, którzy pracowali w zakładzie i byli w bliskich kontaktach z inwigilowanym. To oni rozpoznali w kobiecie niskiego wzrostu Julię Brystygierową. Spisywali też opinie Marylskiego o byłej dyrektor Departamentu V. TW „Alfa” w kwietniu 1963 r. zanotował jego słowa: „Teraz Brystygierowa przychodzi od czasu do czasu nas odwiedzić i znajduje się także na drodze do nawrotu”. Po 1963 r. Luna przestała odwiedzać Laski. Prawdopodobnie po interwencji swoich następców z SB, którzy nie chcieli, aby ze swoją wiedzą zbliżyła się do Kościoła.

Świecki pogrzeb

To właściwie jest wszystko, co dziś wiemy na pewno w sprawie rzekomego nawrócenia Luny. Nie są znane żadne informacje o jej relacjach z Kościołem po 1963 roku. Zmarła w Warszawie w 1975 r., została pochowana na Powązkach, pogrzeb miał charakter świecki. Profesor Żaryn rozmawiał z jej synem Michałem, który nie potrafił nic powiedzieć o nawróceniu matki, choć przyznał, że nie miał z nią bliskich kontaktów. Zaprzeczył też, że to z jego woli pogrzeb miał charakter świecki. Na jej grobie nie ma żadnych elementów religijnych.

Opiekująca się archiwami w Laskach s. Ruth Wosiek podkreśla w książce Ewy Czaczkowskiej pt. „Prymas Wyszyński”, że na podstawie dokumentów IPN i wspomnień nielicznych żyjących do dziś świadków można powiedzieć jedynie to, że Julia Brystygier parę razy odwiedziła Laski i znała tu kilka osób. Nic więcej.

Wygląda więc na to, że sprawa nawrócenia Luny wciąż pozostaje tajemnicą, którą znają tylko ona i Pan Bóg. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Gość
    07.11.2016 08:45
    Czemu ma służyć taki artykuł? Wybieleniu mimo, że brakuje argumentów. Być może się nawróciła, a może nie...nie wiadomo. Wszystko teraz rozmywamy...podobnie jak wybielanie Lutra i protestantyzmu, kiedy wiele faktów się bagatelizuje, albo interpretuje w/g zasad poprawności politycznej.
  • Gość
    07.11.2016 09:56
    A ja mam nadzieję, że wszyscy grzesznicy nawracają się przed śmiercią....chociażby w ostatniej sekundzie życia.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie