Traci każdy z nas

Przestępczość gospodarcza naraża budżet państwa na straty wielu miliardów złotych. A przecież okradanie budżetu jest okradaniem każdego z nas.

Według oceny urzędników skarbowych tylko wpływy z VAT zaniżone są o blisko 80 proc., choć i tak zwiększyły się dzięki podjętym ostatnio działaniom. Z budżetu jednak nadal wycieka około 50 do 60 mld zł rocznie. Zwalczaniem tej przestępczości zajmuje się m.in. Departament ds. Przestępczości Gospodarczej, działający w Prokuraturze Krajowej. Obecnie nadzoruje 400 najpoważniejszych spraw z tego zakresu. Wszystkie dotyczą wielomilionowych nadużyć finansowych.

Skala przestępczości gospodarczej rośnie i zmienia się w zależności od kontekstu społecznego, gospodarczego i politycznego. Zmienia się także środowisko przestępcze. – To już nie są przestępcy, których pamiętamy z początku lat 90., zajmujący się ordynarnym wyłudzaniem kredytu czy towaru na wydłużony termin płatności – wyjaśnia prok. Jacek Wygoda, wicedyrektor tego departamentu. Jak mówi, często są to ludzie wykształceni, otoczeni prawnikami, mający szerokie koneksje, także międzynarodowe. Dobrze funkcjonują w takich krajach jak Cypr bądź Malta, mają także możliwości zakładania firm w rajach podatkowych. Zupełnie nieporównywalna jest także skala zysków, jakie dzisiaj osiągają, w stosunku do lat poprzednich. – Zysk ten pojawia się przy niewielkim ryzyku, gdyż zagrożenie sankcjami karnymi w przypadku przestępstw podatkowych jest, w moim przekonaniu, zdecydowanie za niskie – ocenia prok. Wygoda.

Po raz pierwszy

Kierujący pracami departamentu dyr. Michał Ostrowski zwraca uwagę, że powstał on w kwietniu br. z inicjatywy ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego. – Pierwszy raz w historii stworzono Departament ds. Przestępczości Gospodarczej, w prokuraturach regionalnych pojawiły sie wydziały ds. przestępczości gospodarczej, a w największych prokuraturach regionalnych jeszcze wydziały ds. przestępczości karno-skarbowej. Podobne wydziały powstały także w każdej prokuraturze okręgowej. Mamy więc do czynienia z budową całej struktury nakierowanej na walkę z tym zagrożeniem – mówi.

Jednym z ważnych problemów, utrudniających ściganie przestępczości gospodarczej, był brak koordynacji między różnymi instytucjami odpowiedzialnymi za jej zwalczanie. – Dlatego prokuratorzy z naszego departamentu prowadzą działania koordynacyjne – wyjaśnia prok. Ostrowski. Tworzone są specjalne zespoły śledcze. Przykładem takich działań mogą być śledztwa w sprawie SKOK Wołomin, których najważniejsze wątki prowadzone są w trzech prokuraturach okręgowych: gorzowskiej, warszawsko-praskiej i białostockiej. – Nasz departament nadzoruje i koordynuje ich działania. Wcześniej tego nie było. W prokuraturach okręgowych każdy z prokuratorów pracował nad swoim wątkiem, nie było natomiast w tym koordynacji i spojrzenia niejako z zewnątrz, aby uchwycić całość zagadnień występujących w danej sprawie – dodaje prok. Ostrowski.

Afera SKOK Wołomin

Przykładem przestępczości gospodarczej może być omawiana w mediach sprawa SKOK Wołomin. Straty szacowane są na 2 miliardy. W ramach Departamentu ds. Przestępczości Gospodarczej nadzoruje ją prok. Janusz Grzyb. Śledztwo dotyczy okresu od lutego 2009 do października 2014 roku. Wówczas w Wołominie i innych miejscowościach działała zorganizowana grupa przestępcza, której celem było wyłudzanie z tego SKOK-u, poprzez podstawione osoby, pożyczek i kredytów. Pożyczkobiorcy dysponowali podrobionymi zaświadczeniami o zatrudnieniu i wysokości osiąganych dochodów oraz aktami notarialnymi świadczącymi o ustanowieniu hipotek, których dokonywano na nieruchomościach o znacznie zawyżonej wartości. Faktycznie była ona wielokrotnie zawyżona i sporządzona na podstawie poświadczających nieprawdę operatów szacunkowych. Aktualnie przedstawiono zarzuty 500 osobom, 45 osób aresztowano. Na obecnym etapie śledztwa pozostaje tymczasowo aresztowanych 12 podejrzanych. Kluczową rolę w procederze odgrywali tzw. koordynatorzy, którzy poprzez sieć osób w całym kraju – „naganiaczy” – znajdowali ludzi z marginesu społecznego, bezrobotnych, a często zwykłych meneli, wykorzystywanych jako „słupy”, a więc osoby podstawiane do uzyskiwania kredytów bądź pożyczek. Kandydat na kredytobiorcę był odpowiednio wcześniej przygotowywany. Umieszczano go w specjalnym hotelu, myto, golono i zaopatrywano w nierzetelną, często podrobioną dokumentację. Wynikało z niej, że jest dyrektorem w międzynarodowej firmie, ma stałe wysokie dochody oraz wartościową nieruchomość. W rzeczywistości był często włóczęgą, a nieruchomość nie miała większej wartości. W papierach jednak wszystko się zgadzało. Nikt tego nie weryfikował ani nie sprawdzał. „Słup” dostawał kredyt w wysokości miliona, a bywało, że nawet 5 mln złotych. Pieniędzy najczęściej nie widział na oczy. Kasował „prowizję”, czyli kilka tysięcy złotych, i znikał. Uzyskane środki prezes SKOK i jego przyjaciel Piotr P. inwestowali w różne przedsięwzięcia, jak również używali do tzw. rolowania, czyli spłacenia poprzednio zaciągniętych kredytów. Dzięki temu w sprawozdaniu kierowanym do Komisji Nadzoru Finansowego wykazywano, że SKOK Wołomin znajduje się w doskonałej kondycji finansowej, a jego depozyty nie są zagrożone.

Głównym pomysłodawcą i koordynatorem grupy przestępczej był Piotr P., do 2012 r. wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej SKOK Wołomin. Ściśle współpracował z członkami jego zarządu, prezesem Mariuszem G. i wiceprezesami Joanną P. i Mateuszem G. W latach 90. był oficerem WSI, a w PRL służył w kontrwywiadzie wojskowym. Po zakończeniu służby zajął się biznesem, wykorzystując stare kontakty i układy, a być może także pieniądze wyprowadzone podczas innych afer.

Przestępczość „karuzelowa”

Na pytanie, jaki typ przestępczości jest dla państwa najgroźniejszy, dyr. Ostrowski wskazuje, że przestępstwa „karuzelowe”, związane z wyłudzeniami nienależnych korzyści z tytułu wypłaty VAT. Odbywa się to w ramach fikcyjnych bądź faktycznych transakcji, kiedy towar z Unii Europejskiej przyjeżdża do Polski. Czasem mamy do czynienia tylko z obrotem fakturami, ale niekiedy za fakturami przychodzi towar. Przyjeżdża z zerową stawką VAT, gdyż w obrocie wewnątrzunijnym stawka VAT nie obowiązuje. Nabywca towaru, który nazywany jest „zanikającym podatnikiem”, przekazuje go „buforowi”, czyli kolejnej firmie, najczęściej legalnie działającej. Zaraz po tym znika. Tymczasem już pierwszy odbiorca towaru przy jego przekazaniu dalej powinien zapłacić podatek w wysokości 23 procent. Z kolei „bufor” przekazuje towar bądź faktury kolejnym ogniwom. Bywa, że jest ich kilka lub nawet kilkanaście. Ostatni z „buforów” przekazuje towar bądź tylko faktury ostatniemu ogniwu – „brokerowi”, który wysyła je z powrotem za granicę wewnątrz Unii Europejskiej. Jednocześnie domaga się zwrotu rzekomo nadpłaconego podatku VAT. Urząd Skarbowy jest obligowany przepisami, aby w ustawowym terminie wypłacić mu należność, skoro wcześniej nie zakwestionował legalności żadnej z tych transakcji.

Można walczyć z tego rodzaju przestępczością na przykład poprzez centralizację obrotu fakturami i powołanie centralnego rejestru faktur, nad czym obecnie pracuje Ministerstwo Finansów. Oznaczałoby to możliwość wystawiania faktur jedynie przez serwery ministerstwa, aby mieć możliwość śledzenia tych transakcji i sprawdzania, czy dane ogniwo w tej karuzeli prowadzi rzeczywiście jakąkolwiek działalność gospodarczą, czy dysponuje towarem i faktycznie dokonało jego sprzedaży.

Majątek do raju

Zdaniem prokuratura Grzyba kolejnym trudnym zadaniem stojącym przed wymiarem sprawiedliwości w przypadku przestępstw gospodarczych jest odzyskanie od sprawców korzyści majątkowych, uzyskanych w wyniku popełnionych przez nich przestępstw. Zarówno podejrzani w sprawach SKOK Wołomin, jak i inne osoby fizyczne na ich prośbę założyli szereg spółek na terenie Polski, Cypru i Brytyjskich Wysp Dziewiczych. Następnie do obsługi transakcji tych spółek otworzyli rachunki m.in. w bankach polskich, cypryjskich i Brytyjskich Wysp Dziewiczych. Administrowaniem spółek zagranicznych, w ramach prowadzonej spółki PWA sp. z o.o. (przekształconej kolejno na spółkę PWT Sp. z o.o.) zajmowali się podejrzany Tomasz O. i jego współpracownica Grażyna Ch., którym także przedstawiono zarzuty.

Rónież inni przestępcy, uciekając przed wymiarem sprawiedliwości, starają się ukryć pieniądze poza Polską, często w rajach podatkowych. – Są to kraje, z którymi mamy utrudnioną współpracę na gruncie prawa – wyjaśnia prok. Ostrowski. – Często są to kraje z odmiennego kręgu kulturowego. W tej chwili Ministerstwo Sprawiedliwości, konsultując to także z nami, pracuje nad zmianami w prawie, aby zgodnie z dyrektywą unijną skutecznie przeprowadzać taką egzekucję – mówi dyr. Ostrowski.

Oznaczać to będzie także możliwość wcześniejszego reagowania, a więc jeszcze przed formalnym postawieniem zarzutów. Obecnie prokurator może wystąpić z wnioskiem o zabezpieczenie majątku sprawcy przestępstw dopiero po tym, jak zostaną mu przedstawione zarzuty. – Zarzuty zaś możemy przedstawić dopiero, jak uzyskamy dowody. A to trwa. Przestępca zaś potrafi to wykorzystać, ukrywając majątek. Okazuje się później, że zdążył wszystkiego się pozbyć – wyjaśnia dyr. Ostrowski.

– Chodzi także o to – dodaje – aby istniała możliwość reakcji w stosunku do osoby, która została już skazana i po odbyciu kary wykaże się majątkiem. W tej chwili takiej możliwości nie ma. Prawomocne skazanie kończy możliwość docierania do majątku sprawcy. Dążymy do tego, by ten, kto bezprawnie wszedł w posiadanie mienia, nie mógł z tego mienia korzystać.

Naczynia połączone

Zwalczanie przestępczości gospodarczej jest zadaniem skomplikowanym i wymagającym koordynacji działań wielu instytucji państwowych, a także zmiany w prawie. Sama determinacja prokuratorów oraz organów ścigania nie wystarczy, gdyż jest to mechanizm relacji wzajemnie ze sobą powiązanych. Musi się podnieść efektywność ścigania ze strony prokuratury i służb, ale i skuteczność odzyskiwania mienia zdobytego w wyniku przestępstwa. Aby to było możliwe, konieczne jest skrócenie przewlekłości postępowań sądowych. Te zaś sprawy w sądach trwają długo i sądzi się je trudno. Nierzadko są one odraczane na terminy odległe; skutek jest taki, że na efekty końcowe czekamy latami. Kara także nie jest dla przestępcy specjalnie dolegliwa. – Latem we Francji skazano polskiego biznesmena, właśnie za karuzelę vatowską, na karę 7 lat bezwzględnego więzienia oraz milion euro grzywny – opowiada prok. Wygoda. Skazanie na taką karę w Polsce wydaje się mało prawdopodobne. Najwyższy wyrok, jaki ktoś taki by otrzymał za przestępstwo podatkowe (jeśli nie byłby recydywistą), wyniósłby zapewne 3 lata. Dla przestępcy rachunek jest prosty: posiedzę może trzy lata, ale zarobię kilka milionów i jestem ustawiony do końca życia.

Potrzeba więc zaostrzenia karania, ale także innych uprawnień dla organów ścigania, m.in. możliwości wglądu w rachunki bankowe czy akta notarialne. Pomocna byłaby także możliwość uchylenia w określonych przypadkach tajemnicy bankowej. Obecnie jest tak, że jeśli nie mamy postawionych zarzutów, nie możemy uchylać tajemnicy bankowej i potrzebna jest do tego zgoda sądu. Aby jednak postawić zarzuty, trzeba mieć dowody, a one niejednokrotnie znajdują się w zapisach bankowych chronionych tajemnicą. I koło się zamyka. To wymaga uporządkowania legislacyjnego, gdyż czas reakcji w przypadku takich przestępstw jest decydujący. Trzeba oczywiście odróżnić uczciwą działalność gospodarczą, a także ryzyko z tym związane, co oznacza również możliwość podejmowania błędnych decyzji czy pomyłek, od działań przestępczych.

Problemem jest także wrażliwość opinii publicznej na ten rodzaj przestępczości. Ofiarą często nie jest konkretny obywatel. Faktycznie jednak ofiarą jest całe społeczeństwo, gdyż okradanie budżetu państwa jest okradaniem każdego z nas. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie