Złoto zuchwałych

Amerykanie wciągnęli go na listę agentów. Niemcy byli wściekli, że sprzątnął im sprzed nosa 75 ton złota. Sowieci zwalczali go ze wszystkich sił, bo rozumiał ich plany.

Agent wypytywał o najdrobniejsze szczegóły... nie zdradzając, o co mu idzie – wspominał Piotr Yolles, redaktor naczelny emigracyjnego pisma „Nowy Świat”. Funkcjonariusza FBI bardzo interesował płk Ignacy Matuszewski, publicysta gazet Polonii amerykańskiej. Następnego dnia Yollesa odwiedził oficer amerykańskiego wywiadu wojskowego, który też chciał wiedzieć wszystko o Matuszewskim. Tydzień później o autora wypytywał człowiek z wywiadu marynarki USA.

Dopiero po lądowaniu aliantów w Afryce Północnej stało się jasne, skąd wzięło się takie zainteresowanie służb specjalnych USA polskim działaczem emigracyjnym. Otóż Matuszewski napisał w jednym z artykułów, że wojska sprzymierzone mogą przeprowadzić desant w Maghrebie. Tymczasem Amerykanie trzymali plany w ścisłej tajemnicy. Byli pewni, że Polak musi mieć w ich dowództwie jakiegoś informatora. Mylili się, Matuszewski po prostu rozumiał politykę. Jednak podejrzenie nie było wcale absurdem. Matuszewski, zanim został polonijnym publicystą, był współtwórcą polskiego wywiadu, słynnej „Dwójki”. Kierował nią podczas wojny z bolszewikami w 1920 roku. To właśnie polscy wywiadowcy wykryli wówczas, że zbliżające się do Warszawy oddziały sowieckie dopuściły do rozszczelnienia frontu. Ta wiadomość umożliwiła przeprowadzenie uderzenia znad Wieprza i zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej.

Strach Roosevelta

Ignacy Matuszewski trafił do Stanów Zjednoczonych w 1941 roku. Wspólnie ze znajomymi z kręgu piłsudczyków utworzył Komitet Narodowy Amerykanów Polskiego Pochodzenia. Zaczął pisać do „Nowego Świata” i „Dziennika Polskiego”. W czasie, gdy tragedia europejskich Żydów nie wzbudzała większego zainteresowania na politycznych salonach (lekceważono np. raport Jana Karskiego na ten temat), Matuszewski pisał o zagładzie warszawskiego getta. „Te ulice, zamienione dzisiaj w ostatni krąg piekła na ziemi – Krochmalna, Żelazna, Srebrna, Grzybowska – są ulicami naszego miasta, ścieżkami, po których biegło kiedyś i nasze życie. W tych murach z cegły, dźwigniętych cudzą wolą w naszej stolicy, zamknięci są ludzie znajomi. (...) Znajomi także bezpośrednio, wyraźnie, osobiście” – czytamy w jego artykule z grudnia 1942 roku. Oczywiście Matuszewski pisał też o zbrodniach na Polakach. Dziennikarz „Nowego Świata” rozumiał i celnie opisywał politykę komunistów. Na długo przed odkryciem grobów w lesie katyńskim sugerował, że polscy oficerowie zostali zamordowani. – Miał przenikliwy, analityczny umysł, a przy tym nie dotykały go ograniczenia, które na państwowy rząd nakładały zasady dyplomacji – mówi dr Maciej Korkuć, historyk IPN.

Matuszewski ostro krytykował rząd Władysława Sikorskiego za politykę wobec Sowietów. Uważał, że pakt Sikorski–Majski daje Anglikom możliwość umycia rąk od spraw naszego kraju. „Polska była ofiarą zbójeckiej umowy Hitler–Stalin. A zatem Polska tylko mogła rozgrzeszyć Sowiety w opinii światowej z ich współpracy z Niemcami” – pisał Matuszewski. Jak podkreśla dr Maciej Korkuć, także Amerykanom zależało na ociepleniu wizerunku Sowietów, z którymi się dogadywali. – Dziś tego nie rozumiemy, ale prezydent Roosevelt obawiał się głosów pokazujących, że jego polityka jest błędna. Tymczasem Matuszewski odsłaniał kulisy sowieckich działań, jakby miał dostęp do tajnych dokumentów – mówi dr Korkuć.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Wolfram
    26.01.2017 10:35
    Bardzo, bardzo ciekawe zwłaszcza dla mnie, gdyż o tym nie wiedziałem.
  • Wolfram
    26.01.2017 10:36
    Te tokeny są takie, że chyba tylko ich twórca umie je odczytać.
  • Wolfram
    26.01.2017 13:19
    Sięgnąłem jeszcze do informacji o płk. Ignacym Matuszewskim. Niektórych części historii muszę się chyba uczyć na nowo. Nasuwa mi się smutna refleksja. Niemcy i Rosjanie zrobili albo przyczynili się do potwornych czystek jeżeli chodzi o najbardziej polską część społeczeństwa i elity. Z wyrachowaniem wiedzieli, co robią. Niestety byli w tym przerażająco skuteczni. Czy my mamy jeszcze faktycznie Polskę, czy tylko jej atrapę?
  • Wolfram
    26.01.2017 14:01
    Ostatnia uwaga. Jedno przetrwało wszystkie nasze kataklizmy jeżeli chodzi o polską specyfikę: odsuwanie ludzi ponadprzeciętnych, zdolnych jako potencjalną konkurencję albo z głupiej, prymitywnej zawiści. Może dlatego tyle młodych Polaków wyjeżdża za granicę. Tak naprawdę kwestie finansowe są na drugim miejscu.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie