1000 kilometrów po Ukrainie

Ukraina to rozległy kraj, większy niż Francja i Niemcy razem wzięte. Nawet najdłuższe wakacje nie wystarczą, by zwiedzić całą. Proponuję zacząć od tysiąca kilometrów.

Trasa dobrana jest tak, byśmy mogli zajść do kościoła i do karczmy, wzruszyć się historią, pochodzić po górach, zachwycić się kraj­obrazami oraz wyprażyć w czanie (co to takiego czan ­– wyjaśnimy później). To pomysł na wakacje dla dorosłych i dla dzieci, słowem: na wyjazd rodzinny.

Od lat podróżuję po Ukrainie własnym samochodem i do tego samego namawiam też Państwa. Jeśli ktoś nie chce używać samochodu, może korzystać z lokalnego transportu. Niedroga i punktualna jest ukraińska kolej. Dobrze rozwinięta jest też sieć autobusów i marszrutek (busików), które dojeżdżają nawet do zapadłych wsi.

Przed wjazdem na Ukrainę proponuję zatrzymać się w Kalwarii Pacławskiej tuż przed granicą. Przekraczanie granicy z Ukrainą to loteria. Jeśli będziemy mieli szczęście, po drugiej stronie znajdziemy się już po trzydziestu minutach. Może się jednak zdarzyć, że będziemy czekać kilka lub nawet kilkanaście godzin. Tego się nie da przewidzieć i dlatego lepiej stawać w kolejce, mając w zapasie dużo czasu i sił. Drugi powód, dla którego warto się w Kalwarii Pacławskiej zatrzymać, to wyjątkowy urok tego miejsca. Sanktuarium nie ogranicza się tylko do świątyni i klasztoru franciszkanów, ale rozciąga się na okoliczne wzgórza, łąki i lasy. Miejscowość nazywana bywa Jerozolimą Wschodu, a także Jasną Górą Podkarpacia, a to ze względu na obecność cudownego obrazu Matki Bożej. W XVII w. obraz ten znajdował się we franciszkańskim kościele w Kamieńcu Podolskim. Modlili się przed nim hetmani Stefan Żółkiewski i Stefan Czarniecki, książę Jarema Wiśniowiecki, królowie Jan Kazimierz i Jan III Sobieski. Kiedy w 1672 r. Turcy zdobyli twierdzę w Kamieńcu, obraz wyrzucili. Cudownie odnaleziony, ma swoje miejsce w Kalwarii Pacławskiej. Na nocleg i posiłek najlepiej zatrzymać się w Domu Pielgrzyma. 

Orientacyjne ceny na Ukrainie (maj 2017)

Litr benzyny na najdroższej stacji sieci OKKO – 3,4 zł Obiad w taniej restauracji – 11 zł Dobry obiad trzydaniowy dla dwóch osób w średniej klasy restauracji – 44 zł Zestaw w McDonald’s – 11 zł 0,5 l piwa miejscowego w taniej restauracji – 2,17 zł 0,33 l piwa importowanego w taniej restauracji – 4,33 zł Kawa w kawiarni – 3,5 zł Coca-cola lub pepsi 0,33 l w taniej restauracji – 1,63 zł Woda mineralna 0,33 l w taniej restauracji – 1,06 zł Taxi Lwów – złamanie chorągiewki – 4,78 zł Taxi Lwów 1 km, taryfa normalna – 0,71 zł Taxi Lwów 1 godz. oczekiwania, taryfa normalna – 7,29 zł

Etap 1: Kalwaria Pacławska–Użhorod, 214 km

Proponuję na Ukrainę wjechać od Słowacji. Od razu znajdziemy się na Zakarpaciu. W sensie politycznym Zakarpacie należy do Ukrainy, ale przez swoją historię, skład narodowościowy, własną mowę i kulturę jest jakby osobnym państwem. Stutysięczny Użhorod, stolica województwa i historyczna stolica Rusi Zakarpackiej, to dobre miejsce, by zapoznać się z mocną stroną Zakarpacia – kuchnią. Królem zakarpackich potraw jest bogracz. Występuje w wielu odmianach, ale podstawowe składniki są niezmienne: 2 lub 3 rodzaje mięsa, smalec, ziemniaki, marchew, cebula, czosnek, fasolka oraz papryka. Całość ma konsystencję gęstej zupy. Bogracz oferowany jest wszędzie i wystarcza za samodzielny posiłek.

W Użhorodzie możemy sobie zrobić bazę do zwiedzenia dwóch atrakcji w pobliżu. Pierwsza to winna piwnica w Seredni (21 km od Użhorodu). Ze względu na specyfikę atrakcji – nieodzowne degustacje – warto wybrać się tam autobusem. Większa atrakcja, odległa o 50 km od Użhorodu, znajduje się we wsi Lumszory. To czany – wielkie kotły (mieści się w nich nawet 6 osób), pod którymi pali się ognisko. Kotły są wypełnione wodą dwóch rodzajów: z dodatkiem ziół i wodą siarkowodorową. Czany w Lumszorach oferowane są w prawie każdym gospodarstwie. Kiedy temperatura wody osiągnie 30 stopni, wchodzimy do kotła, pod którym cały czas pali się ogień. Ponieważ temperatura wody wciąż rośnie (z powodu rzeczonego ognia), po paru minutach nabieramy ochoty, by schłodzić się w górskim strumieniu, który przepływa obok czana. Wejście do lodowatej wody to dość ekstremalne przeżycie, więc nabieramy ochoty na rozgrzanie się w ukropie. I tak kilka razy. Po wymoczeniu się w kotle możemy się pokrzepić w jednej z tutejszych kolib (restauracji). Najlepiej bograczem.

Etap 2: Użhorod–Rachów, 213 km

Droga do Rachowa wiedzie przez spokojny i malowniczy Chust z górującymi nad miastem ruinami zamku. Jeśli mamy ochotę rozprostować nogi, możemy się wspiąć na zamkowe wzgórze, by podziwiać panoramę miasta. Możemy też zboczyć o kilka kilometrów do wsi Iza, która słynie z wyrobów z wikliny. Na posiłek warto wstąpić do położonej przy pomniku żołnierzy Armii Czerwonej restauracji Selena. Stołują się tam urzędnicy pobliskiego starostwa, jedzenie jest dobre (desery także), a ceny przyjazne.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie