Chusta Weroniki

Być może święta Weronika nigdy nie istniała. Nie wspomina o niej żadna Ewangelia. O tym, że podała Chrystusowi chustę, by otarł twarz, mówią tylko apokryfy – pisma nie uznane przez Kościół za wiarygodne. A mimo to Weronika i jej chusta były jednym z najpopularniejszych motywów w sztuce.

Chusta św. Weroniki   Francisco de Zurbarán (PD) Chusta św. Weroniki Ta scena poruszała wyobraźnię artystów nie tylko dlatego, że była wzruszająca. Znacznie ważniejsze były napływające często z różnych stron świata informacje, że gdzieś zachował się kawałek materiału, na którym odbity jest zarys twarzy Chrystusa. Takie odbicie miało, według tradycji, pozostać na chuście Weroniki. Być może było to legendarne przetworzenie informacji o całunie zwanym dziś turyńskim, przechowywanym początkowo na Bliskim Wschodzie. W każdym razie już we wczesnym średniowieczu, pojawił się jakby osobny gatunek sztuki: twarz Chrystusa malowana na płótnie, która miała być prawdziwym odbiciem twarzy Zbawiciela.

Wizerunki takie nazywano ogólnie acheiropita (inne nazwy: acheiropoieta, achiropita). Uważano, że powstały w sposób nadnaturalny. Nazwa pochodzi z połączenia greckich słów: "a - nie, cheir - ręka, poietos – uczyniony".

Mandylion i veraikon
Na Wschodzie, przede wszystkim w Cesarstwie Bizantyńskim rozpowszechniły się tzw. mandyliony. Były to obrazy przedstawiające głowę Chrystusa nie cierpiącego, często podtrzymywaną przez dwa anioły. Pojawiły się w VI wieku. "Нерукотворний Спас". Богородчанський іконостас. 1698-1705 рр.   Job Kondzelewicz (PD) "Нерукотворний Спас". Богородчанський іконостас. 1698-1705 рр.

Z kolei na Zachodzie, znacznie później, bo po roku 1400, popularne stały się tzw. veraikony (inaczej vera effigies) – chusty Weroniki: rzekome odciski twarzy Chrystusa cierpiącego.

Na wzór całunu turyńskiego na Zachodzie pojawiły się również tzw. sindones – całuny, na których miało pozostać odbicie całego ciała Chrystusa.

Mandylion z Edessy, znajdujący się zazwyczaj w prywatnej kaplicy papieskiej w Watykanie. Zdjęcie wykonano w pawilonie Stolicy Apostolskiej podczas EXPO 2000 w Hanowerze.   Wolfgang M., commons.wikimedia.org / CC-SA 3.0 Mandylion z Edessy, znajdujący się zazwyczaj w prywatnej kaplicy papieskiej w Watykanie. Zdjęcie wykonano w pawilonie Stolicy Apostolskiej podczas EXPO 2000 w Hanowerze. Kult obrazów
Różnica pomiędzy mandylionem a veraikonem jest odzwierciedleniem różnicy pomiędzy wschodnim i zachodnim stosunkiem do sztuki. Na Wschodzie przywiązywano do malarstwa ogromną wagę. Uważano, że ręką artysty malującego święte wizerunki – ikony, kieruje sam Bóg. We wczesnym średniowieczu w Bizancjum traktowano więc obrazy jak dzieła natchnione, tak jak pismami natchnionymi są Ewangelie. Najważniejszy mandylion miał zresztą namalować św. Łukasz Ewangelista.

Opracowano określone kanony według których malarze przedstawiali poszczególne postacie, by wizerunki te były zgodne z teologią. Artysta uważany był za narzędzie odtwarzające Bożą wolę. Dlatego obraz ukazujący twarz Chrystusa nie musiał być wiązany z odbiciem w sposób nadnaturalny. Za nadnaturalny uważano bowiem nawet sam proces malowania.

Taki stosunek do obrazów spowodował w Bizancjum reakcję w postaci tzw. ikonoklazmu (obrazoburstwa) – ruchu sprzeciwiającego się tym poglądom. Walki między zwolennikami a przeciwnikami kultu obrazów trwały, z przerwami, ponad 100 lat (od 730 do 843 roku).

Ten specyficzny, wschodni stosunek do obrazów przejawił się także w islamie zakazem przedstawiania postaci ludzkich w malarstwie.

Chusta św. Weroniki   Autor z XV w. (PD) Chusta św. Weroniki Na Zachodzie obrazów nie uważano za natchnione. Obraz przedstawiający twarz Chrystusa był po prostu dziełem sztuki i niczym więcej. Chyba, że uznano, że nie został namalowany, lecz odbity w sposób nadnaturalny. Pod koniec średniowiecza pojawiło się więc szereg dzieł uważanych za prawdziwe chusty Weroniki z odbitym wizerunkiem twarzy Zbawiciela. Nie uważano ich za dzieła sztuki lecz za relikwie.

Co najmniej od XII wieku w bazylice watykańskiej przechowywany jest veraikon, od XIII wieku czczony jako relikwia. W 1193 roku papież Celestyn III umieścił go w relikwiarzu przed oratorium Maryi.

Ważna tylko chusta

Od końca średniowiecza kościoły, budynki publiczne i rezydencje pobożnych osób były dekorowane obrazami upamiętniającymi chwilę, w której Weronika miała podać chustę Jezusowi. Szczególne zainteresowanie artystów budziła jednak nie sama Weronika i jej akt miłosierdzia, lecz pojawienie się w sposób cudowny wizerunku Chrystusa. Wierni chcieli sobie bowiem móc wyobrazić scenę, w której powstała relikwia, o jakiej słyszeli. Św. Weronika   El Greco (PD) Św. Weronika

Weronikę malowali najwybitniejsi artyści. Najczęściej przedstawiali ją z rozpostartą w rękach chustą, na której widnieje oblicze Jezusa. Zapotrzebowanie na obrazy o tym temacie było tak duże, że wielu artystów malowało temat w kilku wariantach, na zamówienie różnych klientów. Obok reprodukujemy dwa obrazy Hiszpana pochodzącego z Krety, najwybitniejszego przedstawiciela manieryzmu w malarstwie, El Greca i jeden włoskiego artysty barokowego szkoły weneckiej, Bernardo Strozzo. We wszystkich tych dziełach artyści umiejętnie kontrastują oblicze Chrystusa patrzące wprost na widza z twarzą Weroniki, spoglądającą w niebo lub na chustę, tak jakby chciała uniknąć roli głównej bohaterki obrazu. Bo nawet jeśli przedstawiano ją z chustą, to i tak ważna była wyłącznie chusta... Św. Weronika   Bernardo Strozzi (PD) Św. Weronika

 

 

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie