Góra Świętej Anny 300 lat Kalwarii

Kronikarz starannie wyliczył, iż kalwaria annogórska ma długość 11730 kroków.

Raczej nikt z pielgrzymów przyjeżdżających na odbywające się sześć razy w ciągu roku obchody kalwaryjskie idąc, śpiewając i rozważając tajemnice Męki Chrystusa czy życie Matki Bożej nie liczy kroków, które stawia na kalwaryjskich dróżkach. Choć dokładna liczba kroków ma swoje znaczenie, o czym za chwilę. Lata jednak policzyć jest znacznie łatwiej. W tym roku mija dokładnie 300 lat od wybudowania kalwarii na Górze Świętej Anny, wówczas zwanej Górą Chełmską a rzadziej Górą Świętego Jerzego.

Nowa Jerozolima annogórska
Fundacja klasztoru i kalwarii na Górze Świętej Anny to zasługa rodu Gaszynów (vel Gaszyńskich), w dokumentach widniejących też jako de Gaschin lub von Gaschin, których siedzibą był wspaniały pałac w Żyrowej. Hrabia Melchior Ferdynand ufundował klasztor franciszkanów, a swój testament rozpoczyna uwagą o prawdziwie eschatologicznej naturze:

„Dostrzegłem po długich rozważaniach, iż wszystko jest marnością, zaś wiek ziemski szybko przemija, wszystko się zmienia, a niezbadane jest jedynie miłosierdzie Boga śmiertelnych”. Po czym na wielu stronach precyzyjnie dysponuje swym majątkiem, czyniąc wiele zastrzeżeń, głównym z nich zaś jest to, by spadkobierca troszczył się o kościół i klasztor franciszkanów. A jeśli nie – ma być pozbawiony prawa majoratu. Pierwszym dziedzicem został bratanek hrabiego Melchiora Ferdynanda– Jerzy Adam de Gaschin. I on był bardzo gorliwym katolikiem. „ Jak tylko nadszedł Wielki Tydzień, widziano go w kościele klęczącego dzień i noc na gołej ziemi. U Grobu Chrystusa nie mógł ukryć swego głębokiego współczucia ze Zbawicielem” – notował kronikarz klasztorny. Hrabia Jerzy Adam postanowił zbudować „ na wzgórzach żyrowskich” Nową Jerozolimę czyli Kalwarię. Przykładem była mu istniejąca już od stu lat Kalwaria Zebrzydowska, ale prawdziwym wzorem topografia Jerozolimy.

Projektantem i wykonawcą annogórskiej kalwarii był mieszkający w Opolu włoski architekt Domenico Signo. Głównym założeniem było stworzenie jak najwierniejszej kopii historycznych miejsc, czemu samo ukształtowanie terenu – ze wzgórzami, dolinkami i potokiem (Cedron!) bardzo sprzyjało. Kalwarie budowano wtedy według ówczesnych planów Jerozolimy, a wielką wagę przykładano do odległości między miejscami z historii pojmania, męki i ukrzyżowania Pana Jezusa. Stąd tak ważne było to ile kroków dzieliło poszczególne kaplice na Kalwarii. „Archivum calvaristicum” – stara księga, dzięki której tyle wiemy o budowie kalwarii i nabożeństwach kalwaryjskich sprzed wieków notuje dokładne odległości między 33 kaplicami wybudowanymi w latach 1700–1709. Może warto wiedzieć, że od Annasza do Kajfasza kroków jest 370. Annogórska Droga Pojmania Jezusa liczy 5112 metrów, zaś Droga Krzyżowa – 1420. Obszar Kalwarii na Górze Świętej Anny jest trzykrotnie większy od oryginalnego, jerozolimskiego i ma kształt ryby, której okiem jest bazylika św. Anny. „Piscis assus, Christus passus – ryba upieczona i spożyta to Chrystus umęczony” – pisał św. Augustyn.

Smutek na Kalwarii
Ukończenie budowy kaplic kalwaryjskich stało się dla hrabiego przyczyną zmartwień i kłopotów. Franciszkanie reformaci z prowincji krakowskiej mieszkający wówczas na Górze Świętej Anny nie chcieli bowiem przejąć kalwarii i prowadzić na niej nabożeństw. O czym zresztą uprzedzali fundatora jeszcze przed przystąpieniem do budowy. Swoje stanowisko podtrzymali, gdy kalwaria była gotowa. Co więcej – zaznaczali, że gdyby hrabia zechciał ich tego przymusić opuszczą Górę Świętej Anny.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie