A tak całkiem na serio... dziś umierasz!!! - i co?

[21:01] brat_na_czacie: temat intrygujący, ale weźmy go tak jakby rzeczywiście tak było
[21:01] _34_: już, fajnie by było, gdyby mnie taki zaszczyt kopnął. Ale podobno każdy musi swoje przeczekać.
[21:02] donia: nigdy nie wiadomo...
[21:02] wladek: i cieszmy się :)
[21:02] brat_na_czacie: myślę, że na 99% nikt z was nie bierze tego na serio, ale.....
[21:02] brat_na_czacie: załóżmy, że tak będzie
[21:02] _34_: niektórzy biorą.
[21:02] palyga007: ale to miałbym wiedzieć, że to mój ostatni dzień?
[21:02] palyga007: czy nie...
[21:02] wladek: ja cieszę się, że przeżyłem jeszcze jeden dzień, bracie
[21:03] wladek: i znam takich wielu, którzy nie są pewni
[21:03] wladek: czy przeżyją ten dzień
[21:03] aprylka: ja biorę (zważywszy, że z 5 przyjaciół żyję tu jeszcze tylko ja)
[21:03] _hanusia: Bracie - kiedyś trzeba umrzeć
[21:03] donia: trzeba by zrobić rachunek, czy wszystkie sprawy są pozamykane:)
[21:03] baranek: donia - chyba b. rzadko tak jest, żeby wszystko było zamknięte...
[21:03] donia: czy nie zostawiliśmy w spadku innym czegoś, co powinniśmy załatwić sami
[21:03] _hanusia: wydaje mi się, że wiele osób mogłoby się ucieszyć z tego powodu, że kończą już życie na ziemi
[21:04] mm_mm_: to chyba niemożliwe, żeby załatwić wszystko
[21:04] donia: baranek, może wszystko nie, ale większość, a my ciągle odkładamy
[21:04] donia: jakby to mogło wydłużyć nasze życie
[21:04] _hanusia: Donia, bo nam zawsze na wszystko brakuje czasu
[21:05] alba: najgorzej jest z miłością, można nie zdążyć komuś powiedzieć
[21:05] brat_na_czacie: czy jestem gotowy?
[21:05] donia: no ja to chyba umrzeć nie będę miała czasu:))
[21:05] opik17: chyba nikt z nas nie jest na to gotowy
[21:05] mm_mm_: a czy kiedykolwiek będę??
[21:06] wladek: alba, śpieszmy się kochać ludzi, oni tak szybko odchodzą (ks.Twardowski)
[21:06] _hanusia: wydaje mi się, że Bóg wie najlepiej, kiedy jesteśmy przygotowani na to, żeby odejść i wtedy nas do siebie powołuje
[21:06] donia: opik, ale możemy żyć ze świadomością tego, że Pan Bóg może nas powołać, kiedy chce...
[21:06] brat_na_czacie: trzeba się przygotować, każdego dnia
[21:06] opik17: wiem, donia :)
[21:06] donia: :))
[21:07] palyga007: mnie się tam do tego powołania nie spieszy
[21:07] alba: i mówiąc o miłości nigdy nie wiadomo, czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza
[21:07] opik17: ale czy żyjemy faktycznie z tą świadomością ??
[21:07] _hanusia: ja też jeszcze chcę pożyć
[21:07] mm_mm_: możemy się przygotowywać, ale jak?
[21:07] _hanusia: Opik, pewnie nie żyjemy (przynajmniej ileś osób nie żyje), ale powinniśmy
[21:07] alba: kupić sobie miejsce na cmentarzu
[21:07] opik17: niom
[21:08] brat_na_czacie: kto z Was myśli, że może być spokojny? ...nie chodzi o to by być pysznym, ale powiedzmy, że to jednak rzeczywiście dziś, czy mogę być spokojny(na)?
[21:08] pol_kownik: myślenie o śmierci jest niezdrowe
[21:08] _hanusia: ale tak na dobrą sprawę to my wiele rzeczy powinniśmy w życiu robić, których nie robimy:)
[21:08] _hanusia: Bracie, nikt nie może być spokojny
[21:08] _34_: ja nie mogę być spokojna.
[21:08] brat_na_czacie: polkownik, dlaczego?
[21:08] pol_kownik: obniża nastrój
[21:08] mm_mm_: ja nie, jest cała kupa spraw niewyjaśnionych, nie załatwionych
[21:08] palyga007: życie jest niezdrowe, na to się umiera
[21:08] donia: opiku, po to mamy życie, żebyśmy się tego uczyli i nie odkładali spraw najważniejszych na później - hm łatwo się mówi...
[21:08] brat_na_czacie: przecież to jest radosne (tak powinno być), przejście moje do domu Pana
[21:08] _hanusia: Mm_mm - ale my zawsze coś będziemy mieć do załatwienia
[21:09] pol_kownik: brat, człowiek to nie tylko świadomość, to także skomplikowany organizm, ze wszystkimi jego wpływami
[21:09] opik17: no właśnie, donia, łatwo:( gorzej z wykonaniem tego
[21:09] mm_mm_: podobno bardzo bolesne, Bracie, więc jak jednocześnie może być radosne?
[21:09] pol_kownik: a śmierć to walka o każdy oddech, a nie radosne hycanie do innej rzeczywistości
[21:09] mm_mm_: hanusia :) no właśnie
[21:09] _hanusia: Bracie, ale jak powiedzieć matce, która właśnie straciła dziecko, na które tak czekała, że to jest radosne przejście??
[21:09] _34_: brat - ale nie z tym, co mamy w tej chwili na sumieniu wobec np. drugiego człowieka i Boga samego.
[21:09] alba: ludzie umierający wcale nie są radośni
[21:09] wladek: znam ludzi po dwóch, trzech zawałach. Oni żyją z taką świadomością, że mogą w każdej chwili odejść. Trzeba tak żyć, aby być gotowym.
[21:10] brat_na_czacie: Hanus, bez Jezusa nic nie powiesz
[21:10] pol_kownik: a ja słyszałem o ludziach, którzy całe życie przeżyli ze świadomością, że będzie wojna i przyjdą Niemcy i im wszystko zabiorą, do niczego nigdy nie doszli
[21:10] _hanusia: a może Brat jaśniej?
[21:10] _34_: nigdy nie będzie radosne przejście z takimi czy innymi obciążeniami.
[21:10] brat_na_czacie: On już dokonał Zmartwychwstania, a powiem ci coś więcej, że:
[21:11] brat_na_czacie: nawet Łazarz, którego wskrzesił Jezus, też umarł :)
[21:11] alba: czy umierający Jezus był radosny?
[21:11] mm_mm_: Bracie, śmierć kojarzy mi się przede wszystkim z ogromnym fizycznym bólem, jak może jednocześnie być radosna?
[21:11] brat_na_czacie: tak, alba!!!!!
[21:11] brat_na_czacie: albowiem powiedział: WYKONAŁO SIĘ!!!
[21:11] spamer: jak się jej oczekuje, to owszem
[21:12] _34_: mm_mm, mnie z kolei z psychicznym.
[21:12] alba: to nie radość moim zdaniem
[21:12] _hanusia: no dobrze, ale wydaje mi się, że człowiek inaczej zupełnie reaguje w momencie samej śmierci... my możemy sobie, gdybać, ale życie pokaże nam pewnie coś innego, tak jest w 99%
[21:12] spamer: jednak kto myśli o śmierci...
[21:12] mm_mm_: ale powiedział też: "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?"

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie