Miłość i sprawiedliwość. Pierwsi prorocy: Amos i Ozeasz.

Kolejne spotkanie z prof. Anną Świderkówną

[19:03] <ksiadz_na_czacie7>: Witamy Panią Profesor :) Dzisiaj kolejne spotkanie o Prorokach :) Jak widać w temacie: „Miłość i sprawiedliwość. Pierwsi prorocy: Amos i Ozeasz.” Zapraszam do rozmowy i zachęcam do zadawania pytań.

[19:05] <aprylka>: Czy dla przeciętnego katolika dogłębna analiza proroków itp. nie jest za trudna? Jak wzbudzić w sobie/ w innych zainteresowanie tą tematyką? Czy jest to w ogóle konieczne?
[19:06] <Anna_Swiderkowna>: Pytanie mnie zaskakuje - równie dobrze można powiedzieć: po co czytamy w szkole Mickiewicza czy Słowackiego? To przecież takie odległe, nic nie może pomóc! Nawet jeżeli zadający to pytanie interesuje się tylko dzisiejszym dniem, to też go nie zrozumie nie znając przeszłości.
[19:08] <wladek>: Pani Profesor. Sprawiedliwość kojarzy mi się z pewną bezkompromisowością. Natomiast miłość nie jest już taka bezwzględna. Jak to połączyć?
[19:09] <Anna_Swiderkowna>: Nie mam odpowiedzi na takie pytanie. Miłość się nie sprzeciwia sprawiedliwości, trzeba tylko wiedzieć, co to jest miłość i co to jest sprawiedliwość, ale zbyt długo byłoby o tym mówić. Może warto Państwu przypomnieć, że wielu proroków to nadzwyczajni poeci, jedni z najlepszych, których zna świat, a całe Pismo Święte – jego znajomość - jest nam potrzebna, nawet niewierzącym, do tego by poznać nasz własny świat: świat w XXI wieku.

[19:11] <aprylka>: Kim byli Amos i Ozeasz - poza tym, że prorokami? Czym się zajmowali, jak żyli? Co prorokowali? Dlaczego zostali prorokami?
[19:12] <Anna_Swiderkowna>: Zacznę może od pytania, dlaczego zostali prorokami – otrzymamy ją zresztą z ust samego Amosa. Zostali prorokami, bo ich powołał Bóg. Jeżeli nawet ktoś w Boga nie wierzy, to musi zaakceptować fakt, że ci, którzy zostali prorokami, zostali nimi jedynie dlatego, że byli całkowicie przekonani, że właśnie ich Bóg powołuje.
[19:13] <Anna_Swiderkowna>: Mamy wspomnieć tutaj dwóch proroków: Amosa i Ozeasza. Zacznijmy zatem od Amosa. W czasie, gdy wystąpił, istniały dwa państwa hebrajskie: królestwo Judy na południu i królestwo Izraela na północy. Amos pochodził z Królestwa Judy, ale działał w Królestwie północnym, w Izraelu. Pochodził z miejscowości zwanej Tekoa, która leżała na wyżynie o tej samej nazwie, 8 km na południe od Betlejem. Był - jak sam o sobie mówi - hodowcą owiec, zajmował się także uprawą sykomor. Sykomory nie rosną jednak na wyżynie Tekoa, zatem plantacje Amosa musiały się znajdować nad Morzem Martwym albo Śródziemnym. Musiał więc dużo wędrować chcąc sprzedać swoje owce lub ich wełnę, albo zając się sykomorami.
[19:22] <Anna_Swiderkowna>: Wystąpił jednak jako prorok w północnym Królestwie Izraela. Wieścił tam zagładę i śmierć jego potężnego króla. Przynosząc takie przesłanie nie mógł się spodziewać przychylnego przyjęcia, nie był więc zapewne zaskoczony, kiedy kapłan Amazjasz wyrzucił go ze świątyni krzycząc: "Idź, uciekaj sobie do ziemi Judy, a w Betel więcej nie prorokuj, bo jest ono królewską świątynią i królewską budowlą". Amos odpowiedział na to wówczas: "Nie jestem ja prorokiem, ani nie jestem uczniem proroków, gdyż jestem pasterzem i tym, który nacina sykomory. Od stada bowiem wziął mnie Jahwe i rzekł do mnie: Idź, prorokuj do narodu mego izraelskiego" (Am 7,12-15)
[19:26] <Anna_Swiderkowna>: Słowa te mogą nas zdziwić: prorok, który oświadcza, że nie jest prorokiem! Są to jednak słowa bardzo ważne dla zrozumienia nie tylko samego Amosa, ale i wszystkich autentycznych proroków biblijnych. Amos stwierdza że nie jest "zawodowym prorokiem", nie należy też do żadnej grupy prorockiej, nie jest związany z żadną świątynią. Żyje zapewne z hodowli owiec, zajmując się również uprawa sykomor, których owoce nacinano, by lepiej dojrzewały. To ostatnie każe nam przypuszczać, ze nie był on zupełnym biedakiem i że to nie jego własne ubóstwo uwrażliwiło go tak bardzo na niesprawiedliwość społeczną.
[19:31] <Anna_Swiderkowna>: Znamy tylko to jedno wystąpienie Amosa - nie wiemy, jak długo był prorokiem. Ma jednak tak dojrzałe spojrzenie na ludzką biedę, że musiał się tego nauczyć przez długie życie…
[19:31] <Anna_Swiderkowna>: Nagle w to jego zwykłe, wypełnione codziennym trudem życie, wtargnął Bóg. Jest to dla niego jedyne uzasadnienie wystąpienia w Betel. Bogu nie można przecież powiedzieć „nie”. Własne doświadczenie z czasów spędzonych na pustynnych pastwiskach podsuwa Amosowi porównanie najmocniejsze: "Gdy lew zaryczy, któż się nie ulęknie? Gdy Jahwe Pan przemówi, któż nie będzie prorokował?" (Am 7, 15; 3, 8). Tak więc widzimy tu jasno, że powołanie proroka biblijnego nie wyrasta z jego własnych przemyśleń czy postanowień, nawet nie z jego wiedzy i doświadczenia, lecz rodzi się z najgłębszego wewnętrznego przeżycia, z druzgoczącego wszelkie opory spotkania z Jahwe. Słowo Pana spada na człowieka nieodparcie, powołany staje się również wołającym.
[19:36] <Anna_Swiderkowna>: Nie wiemy, jak długo trwała działalność prorocka Amosa, może nawet tylko kilka miesięcy lub zgoła kilka dni. Później prawdopodobnie powrócił do swoich owiec i sykomor, w każdym razie nic już o nim więcej nie słyszymy.
[19:41] <Anna_Swiderkowna>: W swojej księdze Amos traktuje bardzo ostro północne królestwo Izraela, ale warto podkreślić, że niemniej surowo zwraca się także do Judy. To, co jest może najbardziej nieoczekiwane i zaskakujące to fakt, że rozpętana burza gniewu Jahwe spada nie na pogan, nie na obcych, ale na Judę i Izrael, i właśnie Izrael osadzony jest najsurowiej.
[19:52] <zaz>: Dlaczego Izrael?
[19:52] <Anna_Swiderkowna>: To wyjaśnia sam prorok: "Słuchajcie tego słowa, które mówi Jahwe do was, synowie Izraela, do całego pokolenia,. które Ja wyprowadziłem z ziemi egipskiej. Jedynie was poznałem pośród wszystkich narodów na ziemi, dlatego was nawiedzę karą za wszystkie wasze winy.” (Am 3,1-2).
[19:54] <Anna_Swiderkowna>: Czasownik tłumaczony na polski język przez znać lub poznać wyraża nie poznanie intelektualne, ale najgłębsza, najbardziej intymną zażyłość, taką na przykład, jaka łączy mężczyznę i kobietę w związku małżeńskim. Poznanie takie jest zarazem wyborem, powołaniem do szczególnej miłosnej zażyłości. Wbrew temu, co sobie wyobrażali synowie Izraela, nie świadczy o ich wywyższeniu nad innymi ludami, nie stanowi też żadnej gwarancji bezpieczeństwa, wręcz przeciwnie: wybór nakłada na wybranych straszliwą odpowiedzialność. Jahwe bowiem oczekuje, że lud Przymierza będzie jego zasady realizował także, a nawet przede wszystkim, we własnej wspólnocie, zachowując w wewnętrznych stosunkach wzajemnych Boże Prawo i Sprawiedliwość, gdyż - jak to powie po 8 stuleciach Jezus z Nazaretu: "Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie” (Łk 12, 48).

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie