O przyjaźni i o tym, co wolno

[18:51] _hanusia: ja mam wokół siebie kilka życzliwych i kochanych osób, na które mogę ZAWSZE liczyć:)
[18:52] maly_ksiaze: to fajnie, ja się na jednej zawiodłam
[18:53] _hanusia: Mały, pewnie nie pierwszy i nie ostatni raz
[18:54] Luiza: zawieść się na kimś to pół biedy, gorzej zawieść innych
[18:54] maly_ksiaze: hanusia... wiem, ale to był przyjaciel, ale cóż nie ten to inny
[18:54] _hanusia: Mały, ono zdarza się i tak, a wtedy to najbardziej boli, gdy rani nas bardzo bliska osoba...
[18:56] zxn: hanusia: to twierdzenie jest dyskusyjne. Wiem, wiem - ono brzmi jak należy, polit-poprawnie. Ale zapewniam cię, że ból zadany przez osoby niebliskie, wręcz bardzo dalekie, potrafi być bardzo dotkliwy. :)
[18:57] _hanusia: Zxn, zgodzę się z Tobą, że osoby, które są nam niby obojętne też potrafią BARDZO ranić, tu nie ma reguły, że muszą być koniecznie bliskie
[18:57] _hanusia: ale jeśli są bliskie to osoby, więc bardziej to przeżywamy, bo te osoby są dla nas ważne
[18:58] zxn: Z tego twego tu stwierdzenia wnioskuję, że nie doznałaś dotąd krzywdy z niczyjej strony. Dziękujmy za to Panu. I prośmy, by nic się w tym względzie nie zmieniło! :))
[18:59] _hanusia: Zxn, niestety, ale zły wniosek wyciągnąłeś...
[19:01] zxn: hanusia: mam na myśli krzywdę. Ale taką prawdziwą.
[19:01] _hanusia: :)
[19:01] Luiza: jakie są kryteria prawdziwej krzywdy?
[19:01] _hanusia: Yhm... to z tym się raczej zgodzę
[19:02] _hanusia: ale krzywdę wiele razy sama sobie robię...
[19:02] _hanusia: bo jak coś robię to się to później przeciwko mnie odwraca
[19:02] zxn: Nie ma żadnych kryteriów. Jak zostaniesz skrzywdzona, zrozumiesz. Oby nie.
[19:03] Luiza: Oby nie bardziej.
[19:08] _hanusia: Człowiek w życiu na wiele rzeczy ma ochotę, ale nie na wszystko może sobie pozwolić
[19:09] _hanusia: hmmm... a może i może? sama nie wiem...
[19:09] keharito: wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść :)
[19:09] zxn: hanusiu? Co to za smętna filozofia?:)
[19:09] _hanusia: Zxn, nie wiem, chyba filozofia mojego życia, z pewnością głupia, ale ode mnie się jej udziela...
[19:10] zxn: Nie mówiąc o tym, że jednak nie wszystko ci wolno, keharito. :D
[19:10] keharito: a kto powiedział, że nie :D
[19:10] Luiza: nie, ale nie ustaję w poszukiwaniach :)
[19:10] zxn: On, keharito. :)
[19:10] zxn: Który Jest.
[19:10] keharito: kto??
[19:11] keharito: zxn, eee, z Nim można pertraktować ;)
[19:12] zxn: keharito: Nie "można". Nie z Nim.
[19:12] keharito: można
[19:12] _hanusia: Keharito, nam się może wydawać, że coś nam przynosi korzyść, ale wcale tak nie musi być
[19:12] _hanusia: więc jak poznać to, czy jest to dla nas korzyść??
[19:12] Didymos: Hanusia, po owocach
[19:13] _hanusia: Didymos, ale nam te owoce mogą się wydawać dobre, i co wtedy? to nie takie łatwe i proste...
[19:13] Didymos: dobre? na pewno i na dłuższą metę dobre?
[19:13] keharito: hanusia, jak jesz jabłko, to wydaje ci się, że jest dobre czy wiesz, że jest dobre ??:)
[19:13] zxn: keharito: pertraktować? Z Nim? Pierwsze słyszę. Może pertraktujesz nie z Nim, a wyobrażeniem Jego, które jest w twojej głowie, keharito?:)
[19:14] zxn: Nikt nigdy nie widział Jego, keharito.
[19:14] keharito: ale Jedyny Syn Go objawił
[19:14] _hanusia: Didymos, nam się tak może wydawać... choć na dłuższą metę też tak może być, a wtedy co? jak dowieść takiej osobie, że źle postępuje??
[19:14] _hanusia: Keharito, nie przepadam za jabłkami :P
[19:15] Didymos: Hanusia, życie to real i to dość oczywisty, widać, czy jest dobre czy nie
[19:15] _hanusia: Didymos, zależy z jakiego punktu widzenia... Z mojego może i być dobre, ale z Bożego niekoniecznie...
[19:16] Didymos: Hanusia, dobre tzn. takie, które daje pełnię życia w wolności
[19:17] _hanusia: ale nam może się wydawać, że jesteśmy wolni i możemy robić wszystko, na co mamy ochotę
[19:17] zxn: Nie ma sposobu, keharito. Żadnego. Nie do pertraktacji. Twój, że tak powiem - psi obowiązek, to wielbić Go, i czynić to i tylko to, co On ci nakazał. Prawdę mówię, nie sądzisz, keharito?:)
[19:17] Didymos: Hanusia. skonfrontować z Tym, Który jedynie jest Dobry
[19:18] _hanusia: Ale jeśli my nie chcemy z Nim konfrontować?
[19:18] Didymos: no to mamy problem
[19:18] _hanusia: i co wtedy?
[19:19] Didymos: perspektywa nie jest zbyt przyjemna
[19:19] _hanusia: tzn.?
[19:19] Didymos: tzn. że zmierzamy do śmierci
[19:20] _hanusia: ale nie mogę zrozumieć... osoba jest wcześniej bardzo wierząca, liczy się bardzo z Bogiem, a później od Niego odchodzi i od wartości, które wcześniej były bardzo istotne...
[19:20] _hanusia: stają się nieistotne...
[19:20] Didymos: "pies powrócił do tego, co sam zwymiotował, a świnia umyta do kałuży błota"
[19:21] zxn: Pertraktować! Wyjątkowo niestosowne pojęcie, w skojarzeniu z Bogiem. Sprzeciwiam się temu ze względów zasadniczych (i bez żadnych pertraktacji! :D )
[19:21] _hanusia: hmmm... nie bardzo rozumiem...Możesz mi to tak wytłumaczyć, żebym zrozumiała - Didymosie?
[19:22] Didymos: Zxn, a jednak wobec Boga nie ma człowiek żadnego "psiego obowiązku", jeśli chce to owszem, poddaje się, ale sam wybiera, a pertraktacje są dopuszczalne, vide: modlitwa błagalna
[19:22] Didymos: Hanusia, to słowa Pana Jezusa
[19:22] _hanusia: no dobra, ale ja nie bardzo rozumiem...:(
[19:23] Didymos: mowa o tym, że człowiek porzucający dobro zachowuje się bezmyślnie jak zwierzątko
[19:23] Didymos: wracając do tego, co porzucił wcześniej
[19:23] _hanusia: yhm, teraz od razu jaśniej :) dziękuję za wyjaśnienie
[19:23] _hanusia: no właśnie - wróćmy do tego...
[19:24] zxn: Modlitwa, to nie jakaś "pertraktacja" przecież. Pertraktacje oznacza układanie się, z kimś, obiecywanie czegoś, za coś, "kupowanie" zgody partnera na coś w zamian za jakieś własne obietnice. Wyobrażasz sobie, że Boga możesz "dopertraktować", do jakiejś wymiany? handlowej? Didymosie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie