Ulga w cierpieniu?

[17:17] ALA: zastanawia mnie
[17:18] ALA: czy jak osoba modli się, żeby Bóg ulżył jej w cierpieniu, zabierając do siebie jej matkę, to czy to grzech?
[17:18] ALA: bo znam pewną osobę, która oddała matkę do hospicjum i jeszcze modliła się do Boga, żeby ulżył jej w cierpieniu, a nie jej chorej matce
[17:18] ALA: dla mnie to egoizm
[17:18] aprylka: a nie można się po prostu modlić o ulgę w cierpieniu? trzeba Bogu mówić jeszcze JAK ma ulżyć?
[17:19] aprylka: tak jakby nie mógł (nie miał prawa) uzdrowić np. ...
[17:19] spamer: skoro mama zawadza... to się kombinuje
[17:19] iwa1: spamer :[
[17:19] ALA: aprylka, no właśnie nie wiem, ale dla mnie to jest nie do pojęcia, jak można prosić Boga, żeby zabrał matkę do Siebie, bo ona się z nią meczy
[17:19] ALA: jak chciała gdzieś wyjść, to zamykała ją w domu, nie dawała jeść
[17:19] ALA: a później oddala do hospicjum
[17:20] ALA: a dzisiaj był pogrzeb jej matki
[17:20] ALA: i wcale nie była jakoś przejęta.. raczej ucieszona, że ma spokój i nie musi się już męczyć, ani z łaski raz na tydzień do niej jeździć w odwiedziny
[17:20] aprylka: mój kierownik duchowy mówił, że "nie sztuka się modlić o ulgę w cierpieniu, lecz sztuka się modlić o przyjęcie cierpienia" :)
[17:21] aprylka: poza tym najprostsza modlitwa to: "bądź wola Twoja..."
[17:21] aprylka: "...a nie moje człowiecze widzimisie" - dodawał mój kierownik :)
[17:21] spamer: eeeee tam, prawdziwym cierpieniem nie był ból, lecz posiadanie takiego dziecka....
[17:21] spamer: więc uwolnienie od cierpienia mogłoby mieć różne oblicze
[17:21] iwa1: przyjąć, aprylka, i co dalej..........
[17:21] iwa1: co dalej z tym cierpieniem
[17:21] aprylka: iwa, przyjąć i wytrwać - mimo wszystko i wbrew wszystkiemu przy Bogu - nagroda czeka nas w Niebie :)
[17:21] ALA: no tak, tylko wytłumacz to takiej osobie, która myśli tylko o sobie i wcale nie kocha swojej matki
[17:22] ALA: ze swoimi siostrami jest skłócona
[17:22] ALA: aprylka, tylko jak to uświadomić ludziom?
[17:22] aprylka: słowa to tu niewiele pomogą - trzeba pokazać czynami :)
[17:22] ALA: no tak.. miała za przykład moją mamę i babcię
[17:23] ALA: bo moja babcia na to samo jest chora, tylko że jest w stadium końcowym
[17:23] ALA: a jej matka dopiero miała początki
[17:23] ALA: i jakoś nie oddaliśmy babci do hospicjum
[17:23] ALA: a jeszcze moją matkę namawiała, żeby oddać
[17:23] spamer: hospicjum samo w sobie nie jest złe
[17:23] spamer: nawet oddanie tam kogoś
[17:23] iwa1: Ala, skoro miała siostry, to dlaczego nie wzięły mamy do siebie
[17:23] iwa1: dlaczego tylko ta jedna była egoistką?
[17:23] aprylka: mój brat cioteczny nie chciał opiekować się mamą - bo twierdził, że nie ma czasu - wówczas ja po całym dniu zajęć jechałam na drugi koniec miasta - czasem zostawałam na noc - po prostu byłam :) - dało mu to do myślenia...
[17:24] spamer: co innego odwrócenie się od bliskiego
[17:24] aprylka: niom, właśnie...
[17:24] aprylka: przecież wiadomo, że nie zawsze można się samemu - osobiście - zająć kimś chorym (choć tak jest najlepiej - dla chorego - gdy jest w otoczeniu najbliższych)
[17:24] ALA: iwa, bo siostry mieszkają w bloku i nie mają miejsca, a ta znajoma mojej mamy mieszka w domku jednorodzinnym
[17:25] ALA: poza tym te jej siostry wzięły, co tylko mogły (ziemię, kasę) i odwróciły się
[17:25] iwa1: Ala, wybacz, ale to brzmi śmiesznie
[17:25] iwa1: blok czy domek – to nieważne
[17:25] baranek: Ala - a może ktoś pozornie zdrowy nie ma: czasu, siły...?
[17:25] baranek: jest zbyt słaby psychicznie?
[17:25] baranek: bardzo łatwo osądzać
[17:25] spamer: raczej... chęci
[17:25] ALA: może, ale jakby kochała tę swoją matkę, to by do niej jeździła, prawda?
[17:25] ALA: a w ogóle nie jeździła
[17:25] ALA: iwa... też tak myślę, ale wiesz, jak to ludzie... robią wszystko, żeby nie mieć na głowie zbędnych rzeczy
[17:25] baranek: spamer - 2 tygodnie temu zmarła moja babcia - w hospicjum
[17:26] spamer: sama??
[17:26] spamer: tylko z wolontariuszami??
[17:26] baranek: raczej nie umiera się parami...
[17:26] spamer: chodzi mi o to, czy była sama
[17:26] baranek: nie odpowiem Ci na to pytanie - mnie tam nie było - mam 600 km...
[17:26] baranek: ale miała sporo przyjaciół, znajomych i wujka
[17:27] spamer: czyli nie sama
[17:27] ALA: baranek, jak nie miał kto się nią zająć, to zrozumiałe, ale jak się ma 3 dzieci pod ręką, a one się odwracają...?
[17:27] baranek: tylko, że czasem śmierć przychodzi nagle i akurat w chwili śmierci może kogoś nie być...
[17:27] baranek: nawet, jeśli wcześniej często odwiedza...
[17:27] baranek: bardzo łatwo osądzacie
[17:28] spamer: ja znałem przypadek, że o śmierci mamy synowie dowiedzieli się po tygodniu
[17:28] spamer: jak przyszli po rentę
[17:28] spamer: a ta się rozkładała
[17:28] butwbutonierce: to tak źle brzmi, spamer
[17:28] butwbutonierce: ale tydzień to nie jest dużo
[17:29] aprylka: niby nie - ale już po 2-3 dniach jest smród (wiem, bo jeździłam kiedyś z policją czy pogotowiem - również na takie wezwania)
[17:29] spamer: pół roku Sanepid odkażał, zanim kogoś wprowadzili
[17:29] butwbutonierce: nie jest to złe, że nie telefonowali codziennie z pytaniem - mamo, czy aby na pewno żyjesz
[17:29] ALA: baranek, jak moja babcia była w szpitalu, to od rana do późnej nocy ktoś był z nią na okrągło...
[17:29] baranek: ALA - j. w. - wujek, ciocia... w tym samym mieście - i wierz mi, że babci było lepiej w hospicjum - w domu nikt by jej nie zapewnił całodobowej opieki
[17:29] baranek: przecież ludzie muszą z domu wychodzić...
[17:29] baranek: a tam cały czas opieka i lekarz na każde wezwanie...
[17:29] iwa1: bo teraz już nie ma rodzin wielopokoleniowych, każdy idzie na swoje
[17:29] iwa1: jeśli mieszka się z rodzicami, to raczej z konieczności
[17:29] ALA: no i moja mama jest przywiązana do domu i cały czas siedzi z babcią
[17:29] ALA: ja pomagam ją podnieść, położyć

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie