Dlaczego tak mało ufamy Panu Bogu?

[18:21] <Didymos>: dziś mi siedzi mocno pytanie: dlaczego tak mało ufamy Panu Bogu? chcemy tyle spraw załatwiać po swojemu... czemu tyle spraw zostawiamy dla siebie, a nie powierzamy ich z ufnością? (takie pytania mi chodzą dziś po głowie)
[18:22] <zaduma>: ciekawe pytanie
[18:22] <Palolina>: Didymos: 1) możemy mieć wątpliwości, co do tego, że Pan Bóg jest Osobą, a nie ideologią 2) nie mamy doświadczenia wiary - jedynie teorię, a nawet jak mamy, to najczęściej mówimy, że to przypadek
[18:23] <Palolina>: 3) Jak pewien ks poszedł pieszo do Rzymu bez pieniędzy, to się wszyscy po głowie pukali, jak mówił, że Pan Bóg się zatroszczy
[18:23] <aprylka>: Didy, może dlatego, że nasza wiara wciąż mniejsza niż ziarnko gorczycy - boimy się całkowicie zaufać, zawierzyć i wyjść z łodzi za Jezusem
[18:23] <Didymos>: "nie mamy doświadczenia wiary"... a czy my w ogóle próbujemy mieć jakieś? czy kiedykolwiek spróbowaliśmy tak na serio powierzyć Panu jakąś sprawę?
[18:24] <noa>: ja tak, Did :-)
[18:24] <Palolina>: Didymos - ja się zgadzam - to nasza wina, że nie mamy, ale nie mamy, bo się boimy - bo co ja zrobię, jak Pan Bóg nic nie zrobi, to lepiej ja w ogóle wolę sama
[18:25] <noa>: ...Palolino, to brzmi jak... lęk przed pustką
[18:25] <aprylka>: Didy, kto spróbował (ja tak) - to potem słyszy, że wariat jest - ja się tym nie przejmuję - mogę być Bożym wariatem, bo wiem, że "wszystko mogę w Tym, Który mnie umacnia", wszystko!
[18:25] <Didymos>: sądzę, że doświadczenia to my mamy, tyle tylko, że mimo tego, wciąż nam się wydaje, że "drobiazgami nie będziemy Panu Bogu głowy zawracać"...
[18:25] <noa>: zgadzam się, Did
[18:25] <Didymos>: "stał się do nas podobny we wszystkim, z wyjątkiem grzechu"
[18:26] <Didymos>: co to dla nas znaczy?
[18:26] <aprylka>: tzn. że nas rozumie - że nie jest odrealniony, że rozumie ból, cierpienie, łzy... - zresztą choćby dlatego to rozumie, że jest Bogiem
[18:26] <Palolina>: Do mnie mocno przemawia w tej sprawie wejście w Morze Czerwone Izraelitów. Żeby uwierzyć, trzeba było wejść, pomimo iż nie wiedzieli, czy to morze nie zatopi ich gdzieś po drodze
[18:26] <aprylka>: no tak, nam się wydaje, że do Boga to tylko z wielkimi sprawami - ale jeśli nie będziemy wierni w małych, to jak możemy zaufać w wielkich...
[18:26] <noa>: ale Did, gdy kiedyś z kimś rozmawiałam o tej kwestii, to mi powiedział: "toć jest napisane, że... nie będziesz wzywał Pana Boga do czczych rzeczy"
[18:27] <noa>: Jego ...Imienia, więc niby stąd myślenie: "radź sobie przede wszystkim sam"
[18:27] <Didymos>: sądzę, że jeśli z czymkolwiek się zwracamy do Pana Boga, to nie są to dla Niego czcze rzeczy
[18:28] <Palolina>: a może mamy doświadczenie tego, że się o coś modlimy długo, a Pan Bóg nic nie robi i potem się zastanawiamy, czy na pewno w innej sprawie On będzie działać, skoro w jakiejś tam - naszym zdaniem - nie działał
[18:28] <Didymos>: do mnie w Eucharystii mocno przemawia: "TO jest Ciało moje... TO jest Krew moja" - TO, czyli wszystko, co Mu dajemy staje się Jego życiowymi sprawami
[18:28] <aprylka>: ba, Didy, ale dla wielu TO jest tylko opłatek i takim pozostaje, nawet gdy zmienia się w Ciało...

[18:28] <ataner155>: Did, Jezus był aseksualny?
[18:28] <ataner155>: bo był taki jak my - tyle, że bez grzechu, tak?
[18:28] <noa>: a od kiedy seksualność jest grzechem...?
[18:28] <ataner155>: myśli nie zawsze prowadzą do grzechu - ale najczęściej tak
[18:28] <ataner155>: z tego by wynikało, że Jemu kobiety się nie podobały?
[18:29] <ataner155>: pragnienie żony - nie jest grzechem... ale pomyślenie o ciele koleżanki - już nim może być
[18:29] <ataner155>: pytam w tym kontekście
[18:29] <ataner155>: Did - więc Twoim zdaniem...? ...bo jeśli był bez grzechu - to wiele typowych ludzkich myśli musiało być Mu obce
[18:30] <Didymos>: Ataner, nie były Mu obce, tyle tylko, że Jezus nawet doświadczając ich, wiedział, jak sobie z nimi radzić w sposób uporządkowany
[18:30] <ataner155>: czyli doświadeczenie myśli nieczystych jescze nie jest grzechem?
[18:30] <Didymos>: pojawiające się myśli same w sobie grzechem nie są, stać się mogą złem, gdy je niewłaściwie wykorzystujemy
[18:30] <anatewka75>: no to jeżeli ja myślę, że Jezus kochał Magdalenę, to nie grzech??????
[18:30] <Didymos>: Anatewka, na litość... jak każdego z nas, żadnej wyjątkowej miłości nie było
[18:30] <secesja>: Anatewka ....kochać ją mógł ...jak każdego bliźniego swego
[18:30] <secesja>: Didymos, a co do zaufania do Pana, to ja Ci pouczający kawał opowiem
[18:30] <secesja>: Powódź w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludności. Wojsko puka do kaplicy: - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi! - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską. Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii. Podpływają motorówką: - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi! - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska. Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy. Podpływają znowu. - Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi! - Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska. Piętnaście minut i ksiądz już z wyrzutami u Pana Boga. - Panie Boże, no jak tak można? Swojego wiernego sługę zawieść? A tak wierzyłem w Opatrzność... - Przecież trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem... - odpowiedział Bóg !!!
[18:30] <secesja>: KSIĄDZ TEŻ UFAŁ BOGU !!
[18:30] <noa>: dobre ...znam to
[18:30] <noa>: był NIEROZTROPNY
[18:30] <noa>: wystawił Boga na próbę
[18:30] <aprylka>: no tak, secesja, "bo myśmy się spodziewali..." ...fajerwerków
[18:31] <secesja>: czasem Bóg przychodzi do nas z pomocą ...ale my tego nie widzimy, chcemy cudów na kiju
[18:31] <noa>: dokładnie, sec...
[18:32] <Palolina>: Ale Jezus będąc na ziemi, znał Ojca i myślę, że o tyle było Mu łatwiej - my mamy jakieś swoje wyobrażenie o Ojcu, ale tak twarzą w Twarz to nie...
[18:33] <Didymos>: łatwiej? to by znaczyło, że nie był do końca człowiekiem, wcale nie było Mu łatwiej!
[18:33] <Didymos>: Jezus zmagał się tak jak my ze wszystkim
[18:33] <secesja>: ludzie chcą od Boga cudów na patyku, jak by to, że już są na świecie nie było wystarczającym cudem...
[18:33] <secesja>: więc co dopiero ....o zaufaniu gadać ;)
[18:34] <aprylka>: dokładnie, secesja, dobrze jest to pokazane tu: www.obecnoscboga.1k.pl/
[18:34] <Palolina>: Didymos, święci też jakoś inaczej znoszą cierpienie, ja nie twierdzę, że On nie cierpiał, bo na pewno cierpiał bardzo i też pewnie gdzieś się zmagał, ale On już wiedział - dlaczego
[18:34] <Didymos>: Palolina, ale też musiał do tego dojść, przeszedł trudną drogę uczenia się sztuki zaufania do Boga
[18:34] <Palolina>: Didymos - On chyba się z tym urodził. On znał Ojca. Nie nauczył się tego na ziemi. Był już przy stwarzaniu świata.
[18:34] <Didymos>: Palolina, nie, nie
[18:34] <Palolina>: Zobacz, jak zmienia się podejście ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną, a co dopiero Ten, Który wieki całe patrzył na Ojca. Cierpiał, ale On miał wiedzę, a my mamy w najlepszym wypadku wiarę
[18:34] <ataner155>: Did - czemu upierasz się, że Jezus każdego traktował na równi?
[18:35] <Didymos>: Ataner, dlatego, że w Sercu Bożym każdy ma swoje miejsce, nawet jeśli jedni są obdarowani wyjątkowo, to nie ze względu na nich samych, ale dla dobra wszystkich
[18:36] <ataner155>: Did - Ty też tak potrafisz traktować ludzi? ...bo to nie jest proste - ja mam tych, których lubię bardziej, innych mniej... itd. - nie da się na równo
[18:36] <aprylka>: lubić a kochać to dwie różne rzeczy...
[18:36] <noa>: lubić - nie lubić to jedno, a kochać to co już innego trochę
[18:37] <Didymos>: Ataner, i dlatego nie jesteśmy bogami, ale stajemy się do Niego podobni
[18:37] <Didymos>: przynajmniej powinniśmy się stawać
[18:38] <ataner155>: ale sam mówisz, że Jezus był człowiekiem... skąd pewność, że Jego Boskość tu na ziemi była już aż tak rozwinięta - i jeśli tak jest - dlaczego gdy się objawia, to tylko wybranym... skoro wszyscy na równo - to nie powinien każdemu?
[18:38] <noa>: ataner, a czy Boskość można w ogóle rozwijać...????
[18:38] <noa>: Boskość JEST
[18:38] <noa>: ...co to za teoria o rozwoju Boskości...
[18:38] <Didymos>: Ataner, widać ci wybrani są wybrani po to, żeby wszyscy mogli z tego skorzystać
[18:39] <Didymos>: poza tym nie zapominajmy, że Jezus Jest w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem, w pełni
[18:40] <ataner155>: miał ulubieńca Jana, nad Łazarzowym grobem zapłakał i jako pierwszej ukazał się Magdalenie - to nie świadczy, że ci byli Mu bliżsi?
[18:40] <Didymos>: bliżsi tylko dla dobra innych
[18:40] <noa>: Łazarz przyjaciel, a Magdalena no cóż... była odważna, bo przed grobem i Jezus wyraźnie powiedział, że jest tą, ktróa wiele umiłowała... może chciał ją nagrodzić...
[18:41] <ataner155>: Did... dlaczego Jezus nie mógł czerpać przyjemności dla siebie z przebywania z tymi, którzy byli Mu bliżsi???
[18:41] <ataner155>: tylko dla dobra innych? ...a Jemu nic?
[18:42] <Didymos>: poza tym to Jezus płakał też nad całą Jerozolimą... chciał wszystkich przytulić do Serca, bez wyjątków
[18:43] <Didymos>: Ataner, ależ chętnie przebywał z przyjaciółmi, tyle tylko, że te relacje nie były egoistyczne - "dla siebie"
[18:45] <noa>: oj, Pan Jezus też potrzebował MIŁOŚCI...
[18:45] <noa>: odpoczynku
[18:45] <ataner155>: Did - pisałeś, że myśli nieczyste nie są grzechem... czy należy się z nich spowiadać? ...mówię o tych, które się pojawiają mimowolnie, bo o kimś pomyśleliśmy, spotkaliśmy - ale pojawiły się i poszły swoją drogą - to chyba nie trzeba?
[18:46] <Didymos>: Ataner, grzechem jest wszystko, co poruszane jest naszą wolą, choćby częściowo, ale też jest tak, że skoro takie myśli się pojawiają, to znaczy, że gdzieś coś mamy nieuporządkowanego w sercu
[18:47] <noa>: co znaczy... nieuporządkowane, Didymos?
[18:47] <ataner155>: czyli należy przyjrzeć się sobie i to uporządkować... acz niekoniecznie lecieć z tym do konfesjonału --- oki, ale jeśli coś jest, a my nie wiemy co - to jak się do tego zabrać?
[18:47] <noa>: no ale jak uporządkować?
[18:48] <noa>: iść do psychoanalityka...?
[18:48] <Didymos>: Noa, to znaczy, że bałagan w naszym sercu panuje, że są sfery naszych relacji, pragnień, myśli, które kierują się w stronę zła
[18:48] <noa>: to ocena stanu, a porządek... Didymosie...?
[18:49] <noa>: na czym ma polegać uporządkowanie...?
[18:49] <Didymos>: Noa, na zwróceniu się z tym wszystkim do Jezusa
[18:49] <noa>: aha... i co potem...?
[18:49] <Palolina>: Didymos, ale jak się zwracać, żeby nie było to "tylko nasze gadanie", ale tak na serio?
[18:51] <Didymos>: czytaliście książkę Daniela Ange "Zraniony Pasterz"? - wszystkim, którzy chcą się dowiedzieć, na czym polega owo przyjście do Jezusa ze swoimi zranieniami, polecam ją
[18:51] <Joda>: czytałam nie raz
[18:51] <noa>: ja czytałam
[18:51] <noa>: i dalej jestem tym, kim jestem
[18:51] <noa>: wierzę, ufam... i co...?
[18:51] <noa>: pozostaje jedna odpowiedź
[18:52] <noa>: strona ciemna pozostaje do końca życia, a nam pozostaje ją konktrolować, chyba że Panu spodoba się uzdrowić zranienia
[18:52] <noa>: ale tak wcale nie musi być
[18:52] <Didymos>: to teraz tylko jeszcze trzeba się zdecydować na to, co tam jest opisane, w sobie
[18:52] <ataner155>: niektóre zranienia trzeba zaakceptować w sobie
[18:52] <noa>: każdy ma jakieś kalectwa duszy itd.
[18:52] <noa>: tego po prostu nie da się wyrzucić...
[18:52] <noa>: a duszenie w sobie, udając, że nie ma, - grozi nerwicą
[18:52] <Didymos>: zranienia można bez obawy zaakceptować, gdy się już tam zaprosi Jezusa, inaczej się będą odbijać czkawką zawsze
[18:52] <Palolina>: ale nie ma takich zranień, z którymi Jezus sobie nie umie poradzić, pytanie, czy my naprawdę chcemy
[18:53] <Joda>: Didymos - każde zranienie i tak zostawia niezatarty ślad
[18:53] <Didymos>: Joda, jak rana zabliźniona zostaje, ale przynajmniej już nie boli
[18:53] <Joda>: czasem boli
[18:53] <Didymos>: skoro boli, to znaczy, że coś musi być głębiej
[18:54] <noa>: czasem boli boli boli... to krzyż
[18:54] <noa>: też może być
[18:54] <ataner155>: więc jak się chce samemu? ...to tylko modlitwa i ufność?
[18:55] <ataner155>: no... tylko, że to głębiej lubi się ukrywać i wskazywać na coś, co naprawdę problemem nie jest - żeby się zachować w człowieku, taki wrzód duszy
[18:56] <Didymos>: warto sięgnąć do przebaczenia i to na trzech płaszczyznach relacji osobowych: 1.przebaczyć Panu Bogu; 2.przebaczyć innym; 3.przebaczyć sobie samemu
[18:57] <noa>: ale prawdą też jest, że bez Miłości Pana Jezusa niemożliwe jest zaakceptowanie swoich mroków
[18:57] <noa>: bo mamy za mało miłości
[18:57] <ataner155>: wiecie co, jak tak patrzę na siebie, to dochodzę do wniosku, że ja nic innego nie robię przez 24 godziny dziennie - tylko grzeszę... świadomie lub nie... ale non stop - to jest deprymujące
[18:58] <Oluk>: ataner, mam tak samo
[18:58] <noa>: no dlatego Pan Jezus chce być z nami, żeby tak deprymujące nie było, tak sądzę, chyba nie wygaduję herezji
[18:59] <ataner155>: tylko że mi przez to wszystko to już całkiem nie po drodze do spowiedzi - bo nie widzę w niej sensu żadnego
[19:01] <Didymos>: skoro "nie widzimy sensu w sakramentach świętych" (=nie widzimy w nich rzeczywiście działania Boga Żywego), no to i nie dziwmy się, że nas nasze własne problemy duszą
[19:02] <Palolina>: Ale sakramenty są chyba właśnie dla takich, którzy mają problem z duszą
[19:03] <Palolina>: idealni poradzą sobie sami
[19:03] <noa>: ..no... hm... zależy od zdolności, na ile potrafimy otworzyć duszę... a też od gotowości zrozumienia przez spowiednika
[19:03] <Didymos>: Palolina, tym więc bardziej mnie dziwi, że się "nie widzi sensu"
[19:04] <Palolina>: może po prostu człowiek się zamyka do relacji ja-kapłan? bez Boga?
[19:05] <Didymos>: Palolina, coś z wiarą nie teges wtedy właśnie
[19:05] <Palolina>: pewnie tak...



«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie