O Miłosierdziu Bożym

[23:05] <paczka_dropsow>: może o Miłosierdziu...
[23:05] <paczka_dropsow>: wchodząc w klimat:)
[23:05] <paczka_dropsow>: czy Miłosierny Bóg może dopuszczać zło?
[23:06] <_Didymos_>: ja bym zaczął od określenia jednak... bo "miłosierdzie" samo w sobie jest, albo może bywa, źle rozumiane
[23:06] <_Didymos_>: zbyt często przypisuje się znaczenie takiego cukierkowatego głaskania po główkach
[23:07] <RastaSka>: ja bym zaczął od Jezusa Miłosiernego wg św. Faustyny
[23:07] <ataner155>: a dlaczego nie od Boga w ST?
[23:07] <RastaSka>: w Starym Testamencie Bóg nie zawsze jest miłosierny
[23:07] <ataner155>: może tam jest prawdziwszy?
[23:07] <paczka_dropsow>: o miłosierdziu czasami się mówi jako o współczującej miłości...
[23:07] <paczka_dropsow>: ale chyba raczej nie w sensie takim sentymentalnym...
[23:07] <RastaSka>: oooo to mi się podoba
[23:07] <RastaSka>: współczująca miłość...
[23:08] <_Didymos_>: przede wszystkim jest określane jako "czynna miłość", czyli po prostu czyny wynikające z miłości
[23:08] <emka>: a co złego w głaskaniu po główkach?
[23:08] <paczka_dropsow>: Didymos, no... byle nie było to czymś takim jak - usprawiedliwanie czynów miłością
[23:08] <ataner155>: tyle że cokolwiek byśmy o Bogu nie powiedzieli... to i tak nie mamy pojęcia, o Kim mówimy... i jak bardzo się mylimy w tym, co mówimy i jak myślimy ;)
[23:08] <RastaSka>: miłosierdzie to po prostu podanie dłoni... aktywność... nie nastawiona na pociechę...
[23:08] <_Didymos_>: a miłość to nie słodkie blablanie i ciućkanie
[23:09] <paczka_dropsow>: Miłość to nie pluszowy miś, ani kwiaty. To też nie diabeł rogaty. Ani miłość, kiedy jedno płacze, a drugie po nim skacze. Miłość to żaden film w żadnym kinie, ani róże, ani całusy małe, duże. Ale miłość - kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze.
[23:09] <paczka_dropsow>: to z Happysad... i chyba dobre określenie
[23:09] <paczka_dropsow>: miłość w konkretach, a nie w blablaniu:)
[23:09] <_Didymos_>: a zatem: miłosierdzie wcale nie oznacza trzymania pod kloszem
[23:09] <RastaSka>: Didymos... trzymanie pod kloszem... raczej kojarzy się z matczyną...
[23:10] <RastaSka>: opiera się o przewrażliwienie na punkcie dziecka
[23:10] <ataner155>: trzymaniem pod kloszem... tylko się krzywdzi
[23:10] <ataner155>: paczka - czasem w imię miłości należy pozwolić upaść... nie zawsze należy ciągnąć w górę
[23:11] <paczka_dropsow>: ataner, chyba że pozwolenie na upadanie to też w gruncie rzeczy ciągnięcie w górę:)
[23:11] <ataner155>: no właśnie, paczka... wszystko należy dobrze rozważyć
[23:11] <_Didymos_>: i teraz problem: czy wobec tego dopuszczane zło dziejące się, musi oznaczać pognębienie?
[23:11] <ataner155>: nie musi...
[23:11] <paczka_dropsow>: pognębienie?
[23:11] <paczka_dropsow>: czyli co?
[23:11] <_Didymos_>: to tylko nam się tak czasem wydaje (przynajmniej niektórym), że Pan Bóg powinien nas chronić za wszelką cenę
[23:12] <paczka_dropsow>: chronić to mało:)
[23:12] <paczka_dropsow>: wynosić na wyżyny sielanki życiowej :D
[23:12] <RastaSka>: więc... Didymos... zacznijmy od tego, że my Bogu nie wyznaczamy praw i obowiązków
[23:12] <RastaSka>: my wyznaczamy obowiązki sobie
[23:12] <ataner155>: raczej prawa ;)
[23:12] <ataner155>: aż tacy obowiązkowi nie jesteśmy
[23:12] <emka>: bo się kojarzy z mamą i tatą - a oni chronią za wszelką cenę, Didymos
[23:12] <gianna_v>: niekoniecznie, emka
[23:13] <gianna_v>: są różni rodzice
[23:13] <_Didymos_>: przypomniała mi się diabelska pokusa skierowana do Pana Jezusa: "...rzuć się w dół... aniołom swoim rozkaże, a na rękach nosić Cię będą..."
[23:13] <RastaSka>: emka... ma jakąś słuszność... często nasze rozumienie Boga zatrzymuje się na dzieciństwie
[23:13] <emka>: no jak słyszę o miłosiernym Ojcu, to z kim ma mi się kojarzyć?
[23:13] <paczka_dropsow>: no ale jak czasami ma się nie rodzić sprzeciw...
[23:13] <_Didymos_>: jeśli rodzice chronią swoje dziecko za wszelką cenę przed każdym przejawem zła, to krzywdzą swoje dziecko od początku
[23:14] <emka>: nieprawda, Disymos
[23:14] <ataner155>: prawda, Didy
[23:14] <paczka_dropsow>: kiedy dzieje się zło... to jak nie zapytać Boga jak sędziego?
[23:14] <paczka_dropsow>: za co?
[23:14] <_Didymos_>: samo pytanie jeszcze nie oznacza jeszcze buntu
[23:15] <_Didymos_>: gorzej, jak stawiając takie pytania, zostaje się tylko na własnym poziomie rozumienia i poszukiwania w wąskim, dość ograniczonym kręgu własnych wizji
[23:16] <paczka_dropsow>: Didymos, no to jak ze wszystkim
[23:16] <_Didymos_>: i tu konflikt powstaje, między własnym, moim widzeniem i pojmowaniem, a Bożym widzeniem
[23:16] <emka>: najpierw rodzice mają dzieci, a potem dzieci rodziców... zmienia się człowiek i sytuacja
[23:16] <emka>: a pozostaje ten sam stosunek...
[23:16] <paczka_dropsow>: a czy jak ktoś nie wierzy w miłosierdzie, to może się spowiadać?
[23:17] <ataner155>: paczka - myślę, że powinien
[23:17] <paczka_dropsow>: Didymos, no ale takie konflikty są potrzebne
[23:17] <paczka_dropsow>: takie zderzenie
[23:17] <_Didymos_>: Paczka, owszem, byle tylko umieć z nich skorzystać
[23:18] <_Didymos_>: bo można przegrać bitwę, ale ostatecznie mądra strategia powinna prowadzić do wygrania wojny
[23:19] <paczka_dropsow>: te militarne porównania jakoś do mnie nie trafiają
[23:19] <_Didymos_>: "niewiara w miłosierdzie a spowiedź"... hmm, zależy chyba, co oznacza ta "niewiara"
[23:20] <_Didymos_>: można i sportowe porównanie jak u św. Pawła
[23:20] <paczka_dropsow>: no niewiara... hm... pewnie prędzej to strach:)
[23:20] <paczka_dropsow>: sportowe to hm... ech... y... no dobra "zdobywanie góry" ujdzie
[23:20] <_Didymos_>: zawsze jest to raczej strach przed utratą własnego, wyidealizowanego wizerunku
[23:21] <paczka_dropsow>: no albo strach, że Bóg zmieni zdanie i raz będzie miłosierny, a raz nie:)
[23:21] <_Didymos_>: zawsze mówię, że przyjmowanie jest trudniejsze od dawania
[23:22] <_Didymos_>: zbyt często spłaszczamy sobie obraz Boga do naszych, ludzkich wymiarów
[23:22] <emka>: to po co była ta przypowieść - o ojcu milosiernym czy synu marnotrwanym?
[23:22] <_Didymos_>: po to, by pokazać, że warto wracać, bo zawsze jest możliwość
[23:23] <emka>: do kogo?
[23:23] <Daulaghiri>: do Boga
[23:23] <emka>: do wodza, który opracowuje stragegię czy do ojca?
[23:23] <_Didymos_>: ...tak rzadko chcemy pamiętać, że różnica między Miłością a miłością jest nie tylko ilościowa
[23:23] <paczka_dropsow>: a wiecie... mi o miłsoiernym Samarytaninie, ta przypowieść trafiła na maxa
[23:23] <paczka_dropsow>: żeby powiedzieć o Miłosierdziu
[23:24] <paczka_dropsow>: że Bóg opatruje rany
[23:24] <paczka_dropsow>: a nie kopie w tyłek
[23:24] <paczka_dropsow>: dba... :)
[23:24] <paczka_dropsow>: i nie przechodzi obojętnie:)
[23:24] <_Didymos_>: no Samarytanin to właśnie obraz Jezusa :)
[23:24] <paczka_dropsow>: no...
[23:24] <paczka_dropsow>: chociaż właśnie czasami wydaje się tym, który nas skrzywdzi
[23:24] <paczka_dropsow>: bo wydaje się taki INNY
[23:24] <paczka_dropsow>: taki Obcy
[23:25] <paczka_dropsow>: a to właśnie On zwraca uwagę...
[23:25] <paczka_dropsow>: i nie przechodzi, zanim nie pomoże
[23:25] <quamquam>: a ja sobie inaczej nieco te przypowieści tłumaczę...
[23:25] <paczka_dropsow>: quam, a jak? :)
[23:26] <quamquam>: O Marnotrawnym - świadectwo miłosierdzia Boga
[23:26] <quamquam>: a Samarytanin to lekcja miłosierdzia dla starszego synalka... czyli dla mnie

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie