Wiara i frędzle

z cyklu "Perełki Słowa"

Gdziekolwiek Jezus wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego szaty mogli się dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie (Mk 6,56).

Rzecz dzieje się wokół Jeziora Galilejskiego. Najpierw rozmnożenie chleba, potem Jezus pod osłoną nocy przychodzi do uczniów, krocząc po wodzie. Uczestników pierwszego cudu jest tysiące. Świadkami drugiego – dwunastu Apostołów. Wieści rozchodziły się po okolicy szybko. Ludzie pamiętali też uzdrowienia, jakich Jezus dokonał nieco wcześniej w okolicy Betsaidy i Kafarnaum nad tym samym jeziorem. Czego szukali? Sensacji? Uleczenia z chorób? Umocnienia wiary? Pewnie wszystkiego po trosze. Taki jest człowiek – najwznioślejsze motywy splatają się nierozdzielnie z codziennymi. Zresztą, nawet szukanie sensacji może stać się drogą prowadzącą do wiary. Czy nie zastanowiły was te frędzle u szaty Jezusa? Zwykły widok także i dziś w Izraelu. A frędzle te, widoczne, zwisające spod wierzchniego okrycia – współcześnie spod marynarki – to przypomnienie nakazów Bożego Prawa oraz znak pobożności. Im dłuższe, tym pobożniejszy człowiek, który je nosi? A może nie pobożniejszy, tylko chcący zwrócić na siebie uwagę? Jezus i to dostrzegał w ludziach i ganił (Mt 23,5). Wszelako sam frędzle nosił. Wydłużone ponad miarę? Czy takie zwyczajne, nie zwracające uwagi? To nie frędzle zwracały uwagę, to jakaś siła od Niego promieniująca budziła wyzwalającą i uzdrawiającą wiarę.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie