Nie mechaniczny obowiązek

Był czas na spowiedź, świadectwa, adoracje i modlitwę w ciszy. Do konfesjonałów zapraszali młodzi ludzie ze wspólnoty Kairos. Z ich duchowym przewodnikiem ks. Jarosławem Piotrowskim z parafii Matki Odkupiciela w Gdańsku-Wrzeszczu rozmawia Andrzej Urbański.

Andrzej Urbański: Na co liczył Ksiądz, organizując to wydarzenie?

Jarosław Piotrowski: – Chcieliśmy przede wszystkim dobrze rozpocząć Wielki Post. Zaprosiliśmy studentów z pobliskich akademików gdańskich uczelni, pragnących posprzątać swoje serce i pojednać się z Chrystusem. W czasie Nocy Konfesjonałów staraliśmy się zgłębić istotę sakramentu pokuty i pojednania. Dodatkowo chcieliśmy umożliwić spokojną i rzeczową spowiedź wraz z rachunkiem sumienia tym, którzy pragną przede wszystkim zastanowić się nad sensem tego sakramentu. Chodzi o to, by spowiedź nie była tylko mechanicznym i suchym wypełnieniem obowiązku.

Dlaczego zdecydowaliście się zorganizować wszystko w nocy?

– Bo wtedy wszyscy mamy czas. Noc to także Nikodemowe zachowanie z Ewangelii św. Jana: intymność, subtelność i oczywiście czas! Przyszedł, gdyż chciał spokojnie porozmawiać, bez zgiełku i szumu.

Czy uważa Ksiądz, że młodzi ludzie mają dziś problem ze spowiedzią?

– To nie kwestia wieku. Ważniejsza jest świadomość grzechu. Według mnie, więcej problemów mają z tym osoby starsze. Często słyszę, że skoro mieszkam sam/ sama, to nie mam z kim grzeszyć! To pewien stereotyp w myśleniu o grzechu, a jednocześnie sakramencie pokuty i pojednania. U młodych występuje większa świadomość nawrócenia i sama dojrzałość w rozumieniu sakramentu. Na pewno pomogła im w tym katecheza szkolna i parafialna.

A może warto też uderzyć się we własne piersi. Może my, dorośli, nie nauczyliśmy młodych ludzi dobrze korzystać z sakramentu spowiedzi?

– Jeśli starsi mają nieuporządkowane własne życie, podchodzą do spowiedzi pragmatycznie. Potrafią nawet zastosować szantaż! „Bo więcej nie wrócę!” – słyszy wielu spowiedników. Prawdziwy ksiądz, ze skały – nie ustąpi, ale „facio w sutannie” – ulegnie.

Czyli dotykamy samej istoty świadomości siły sakramentu pojednania i pokuty?

– Świadomość tego sakramentu jest różna. Na przykład wielu nowożeńców nie rozumie, czym on naprawdę jest. Mam wrażenie, że także kapłani nie są w stanie przeskoczyć pewnej świadomości tego, czym jest ten sakrament. A do tego wielu katolików traktuje przystępowanie doń jako element, który nam się należy. A to nieporozumienie. Do sakramentu należy dojrzeć.

Dojrzałość łączy się z prawdziwym nawróceniem?

– Bez względu na czas, nawrócenie – jak mówi greckie słowo: metanoia – jest zmianą sposobu myślenia. To nie zmiana życia, która może być powierzchowna, ale przeoranie swoich pragnień, systemu wartości. Warto wracać do słów zawartych w Piśmie Świętym: „Ażeby świnia nie wróciła do błota, a pies do wymiocin”. Prawda, że sugestywne przesłanie?! Wielu chrześcijan uważa, że spowiedź jest nawróceniem, że wystarczy samo pójście do kratek konfesjonału. A przecież to dopiero początek pewnej drogi, która ma wydać owoce przemiany, zmiany sposobu myślenia, po prostu zmiany wewnętrznego jestestwa.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie