Doświadczenie winy

Wina to jest to, co łatwiej nam dostrzec w drugim człowieku niż w sobie. Wina to jest to, co najpierw i przede wszystkim odkrywamy w drugim. Wina to jest to, co nasze spojrzenie wydobywa z twarzy drugiego już przy pierwszym spotkaniu.

[Tak jak w poprzednich dniach, naszą dzisiejszą rozmowę rozpoczniemy od przeczytania fragmentu encykliki. Pisze Jan Paweł II:]

„W ostatnich latach bardzo wiele uczyniono w tym celu, aby uwydatnić – zgodnie zresztą z najstarsza tradycją Kościoła – wymiar wspólnotowy pokuty (…). Są to pożyteczne poczynania, które z pewnością posłużą dla wzbogacenia praktyki Kościoła współczesnego. Nie możemy jednak zapominać, że samo nawrócenie jest aktem wewnętrznym o szczególnej głębi, w którym człowiek nie może być zastąpiony przez innych, nie może być „wyręczony” przez wspólnotę. Chociaż więc wspólnota braterska wiernych ogromnie dopomaga w akcie osobistego nawrócenia – to jednak w ostateczności trzeba, ażeby w tym akcie wypowiedział się człowiek sam całą głębią swego sumienia, całym poczuciem swej grzeszności i swego zawierzenia Bogu, stojąc tak jak Psalmista wobec Niego samego z tym wyznaniem: „Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem””.

Tyle Jan Paweł II.

Tekst pochodzi z książki "Nadzieja czeka na Słowo. Rekolekcje" ks. Józefa Tischnera wydanej nakładem wydawnictwa Znak. Rekolekcje "Odkupiciel Człowieka" wygłoszone zostały w kościele Św. Krzyża w Warszawie w 1979 r.   Wydawnictwo "Znak" - "Nadzieja czeka na Słowo, Rekolekcje" Tekst pochodzi z książki "Nadzieja czeka na Słowo. Rekolekcje" ks. Józefa Tischnera wydanej nakładem wydawnictwa Znak. Rekolekcje "Odkupiciel Człowieka" wygłoszone zostały w kościele Św. Krzyża w Warszawie w 1979 r.

Mówiliśmy tutaj, w naszych rekolekcyjnych rozmowach, o Bogu–Odkupicielu. Mówiliśmy o tym, że twarz Boga–Odkupiciela odsłania się przed nami na przedłużeniu doświadczenia życia. Mówiliśmy tutaj także wczoraj o doświadczeniu człowieka. Mówiliśmy o „chorobie na drugiego człowieka”, chorobie, która ma rozmaite źródła. A dzisiaj czeka nas bardzo trudne zadanie – mamy odejść od spraw otaczającego nas świata, mamy się skupić na sobie i mamy zastanowić się nad problemem naszej winy.

I może pozwólcie, że ja na początek uczynię coś w rodzaju osobistego wyznania. Mianowicie konstruowałem te rozmowy rekolekcyjne w ten sposób, żeby naszą wyobraźnię coraz bardziej koncentrować na nas samych, na problemie winy, a potem spróbować ją otworzyć na nadzieję, na problem Jezusa Chrystusa w Eucharystii. I dzisiaj jesteśmy w punkcie kulminacyjnym owej koncentracji wyobraźni na sobie. I ta koncentracja wyobraźni na sobie musi być ogromnie indywidualna, dlatego że wina człowieka jest także ogromnie indywidualna. W gruncie rzeczy każdy z nas ma właściwie tylko jedną jedyną winę. Winę, która się snuje przez niego przez całe życie, winę, która jest naznaczona jego imieniem i nazwiskiem. Wprawdzie słowa są wspólne, wprawdzie rozmaite uczynki nazywamy tymi samymi słowami, ale w istocie rzeczy ta wina jest ogromnie indywidualna. I, prawdę rzekłszy, aby mówić o winie, trzeba by mówić indywidualnie z każdym człowiekiem.

Jest taka trudność – ja przynajmniej ją tak odczuwam – że inaczej problem winy przeżywają ludzie młodzi, studenci czy jeszcze młodsi, a inaczej ludzie dojrzali, ludzie starsi. Ja myślę, że w młodości ma w ogóle człowiek trochę sportowo-zabawowy stosunek do rzeczywistości. I taki sam stosunek sportowo-zabawowy ma do własnej winy. I to bardzo interesujące, jak ten stosunek do własnej winy w życiu człowieka się zmienia. Widać to choćby na przykładzie Wyznań świętego Augustyna. Święty Augustyn poszedł gdzieś na cudze gruszki, ale poszedł tylko po to, aby pokazać, że może ukraść, ponieważ kiedy już to zrobił, wyrzucił, zniszczył ukradzione gruszki. I kiedy po wielu latach wspomina ten czyn, ogromnie nad nim ubolewa, bo widzi w tym czynie miłość do zła ze względu na samo zło. Ten czyn staje się dla niego symbolem jakiejś wewnętrznej prawdy o sobie. To, czy to były gruszki, jabłka czy co innego, to mniejsza o to; ważne jest to, że w tym małym uczynku odsłoniła się prawda o sobie dla samego świętego Augustyna. I z biegiem lat ten uczynek stał się symbolem jego samego, jego osobistego problemu.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie