Słowo bez patosu

Teatr Karola. Kiedy zmarł, mieli kilkanaście lat. Jego pielgrzymki do Polski przeżywali z dziecięcej perspektywy. Teraz nastał ich czas słuchania Jana Pawła II.

W „Listach Nikodema”, które przygotowywaliśmy, jest taki fragment: „gdy chce się kogoś poznać, trzeba stawiać stopy w jego ślady”. Właśnie tak jest z tym teatrem, idziemy za nim – mówi Maciej Omylak. Agata Wieczorek dodaje: – Jan Paweł II szedł w ślady Jezusa, a my w jego ślady. On wskazuje nam drogę. I stąd ten teatr.

Historię Teatru Karola wspólnie „piszą” już trzeci rok. Część I: Jego teatr Pierwsza myśl o teatrze pojawiła się w 2008 roku. W październiku na rocznicę pontyfikatu przygotowali spektakl pt. „Nie lękajcie się”. Już wtedy było wiadomo, kto w tym teatrze będzie najważniejszy. Nazwa, repertuar, forma były więc naturalną konsekwencją. Tak powstał Teatr Karola. Teatr słowa, nawiązujący do Teatru Rapsodycznego Mieczysława Kotlarczyka, który współtworzył Karol Wojtyła. Zanim powstał ten zespół, była grupa teatralna w II Liceum Ogólnokształcącym im. Walerego Wróblewskiego w Gliwicach, popularnym „Wróblu”. Prowadziła ją Agata Wieczorek,  która uczy katechezy i jest metodykiem religii w diecezji gliwickiej. – Teatr to moja pasja. Wszystko, co robiłam w tym kierunku, wynika nie z zawodowego dokształcania, ale z pragnienia rozwijania pasji. Z drugiej strony wszystko to służyło mojej pracy metodycznej i szkolnej, ściśle nakierowanej na młodzież. Okazało się, że takiego kontaktu z młodym człowiekiem, jaki mam przez teatr, nie mam nigdzie indziej. Mogę wejść w jego system wartości i przekazać mu swój. Moje najlepsze relacje z uczniami to były właśnie te z kółka teatralnego – wyjaśnia.

Jednym z tych uczniów był Maciej Omylak. Dzisiaj razem prowadzą Teatr Karola. – Od razu okazało się, że w kategorii teatralnej myślimy bardzo podobnie. W moim życiu tak się ułożyło, że teatr zawsze był ważny – mówi Maciej Omylak. Najpierw był w pyskowickim Teatrze Carpe Diem, potem w „Juniorze” przy Gliwickim Teatrze Muzycznym, związał się też z Teatrem A i czasem uczestniczy w jego spektaklach. – Wybrałem teatr religijny i traktuję to jako rodzaj powołania. Duży wpływ na ten wybór mieli Agata Wieczorek i Mariusz Kozubek z Teatru A, którzy pokazali mi w tym prawdziwą wartość. Dużo zawdzięczam Leszkowi Stysiowi, również z Teatru A, i prowadzonej przez niego grupie Kalotropia. Przez te lata przekonałem się, że teatr słowa to jest właściwa droga i bezpieczna forma dla aktora, która nie pozwala na gwiazdorstwo – mówi Maciej, który studiuje kulturoznawstwo i myśli o specjalizacji teatralnej. Stale rozwijają się – wzięli udział  w warsztatach teatralnych prowadzonych przez Teatr Witkacego w Zakopanem, Agata skończyła teatrologię i studium terapii przez sztukę przy Teatrze Ludowym, właśnie kończy retorykę.

Cokolwiek by przygotowywali, zawsze nawiązują do papieża. – Naszym marzeniem jest wystawienie sztuk Karola Wojtyły, ale jeszcze dużo czasu i pracy przed nami – zauważają zgodnie. Jedynym wyłomem repertuarowym jest „Wróbel dzieciom” – impreza organizowana przez uczniów II LO na Dzień Dziecka. Wtedy przygotowują bajkę.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie