Z grobów wydobyci

Zdarza mi się myśleć o własnym grobie. To znak, że nadal jestem bardziej skoncentrowana na sobie niż na Chrystusie, który jest Zmartwychwstaniem – mówi Jadwiga Basińska, współtwórczyni Mumio.

Otrzymałam słowo

Jadwiga Basińska, aktorka, współtwórczyni Mumio, żona Darka, mama Rocha, Madzi i Basi

Trudno w życiu codziennym zmartwychwstawać nieustannie. Szczególnie gdy nie dzieje się dobrze, gdy są problemy. Wtedy najczęściej doświadczam słabości, braku cierpliwości, zniechęcenia. Ciężko jest wówczas nie gorszyć się sobą, ale powstać, zacząć na nowo.

Późno zrozumiałam, czym tak naprawdę są Święta Zmartwychwstania Pańskiego. Teraz okres Triduum Paschalnego to dla mnie czas święty. Staramy się, by w tym czasie być już wolnym od spraw zawodowych. Mamy ten komfort, że udaje się nam to zrobić. To jest nadrzędne. Wszystko inne przestaje mieć znaczenie wobec wagi tych dni.

Razem z mężem jesteśmy w Drodze Neokatechumenalnej. Tajemnicę Męki i Zmartwychwstania Chrystusa przeżywamy we wspólnocie. Wyjątkowe nabożeństwa czy obrzędy, jak obmywanie sobie nawzajem nóg, całonocna Pascha, uczą wychodzić z własnej pychy, lenistwa, pomagają przekraczać siebie i po prostu być bliżej Chrystusa. Dzieci, które w czasie Paschy potrzebują mojej uwagi, podczas gdy ja właśnie chcę posłuchać słowa Bożego. Gdy trzeba przenieść i okryć córeczki, bo akurat zasnęły i muszę się oderwać od liturgii. To wszystko obnaża moją słabość, a jednocześnie staje się moją siłą, gdy łamię swój egoizm.

I wielka radość, w kościele, gdy zapalają się światła, śpiewamy Alleluja, bo zmartwychwstał Jezus. Radość tym większa, że przeżywana z rodziną we wspólnocie; wzniosłość, która – jak w życiu – przeplata się z codziennością. Pascha zawsze kończy się wspólnym śniadaniem wielkanocnym. O 5 rano siadamy razem do świętowania agapy – uczty miłości. Gdy wracamy do domu, kładziemy śpiące dzieci do łóżek i odsypiamy całonocne świętowanie. Niedziela należy do rodziny. Jemy późne śniadanie wielkanocne, dzieci szukają prezentów ukrytych w ogródku. Jednak tę pierwszą radość ze Zmartwychwstania przeżywamy podczas Paschy z całą wspólnotą.

Zbyt często zdarza mi się myśleć o własnym grobie. To znak, że jeszcze nadal jestem bardziej skoncentrowana na sobie niż na Chrystusie, który jest Zmartwychwstaniem. Jest takie piękne czytanie z Księgi Ezechiela o tym, jak Bóg otwiera nasze groby i wyciąga nas z nich. Wydobycie z grobu nigdy nie dzieje się moją mocą, zawsze jest łaską. Zmartwychwstanie jest łaską. Najpiękniejsze słowo, jakie otrzymałam w życiu, należało do mojej zmarłej cioci zakonnicy. Wiem, że gdy żyła, dużo się za mnie modliła. Po jej śmierci patrzyłam przez łzy na nią, na to leżące ciało, które było niczym skorupa, porzucone ubranie. Zrozumiałam, że człowiek nie jest w stanie zrobić nic, by ożywić to, co obumarło. A Bóg może to uczynić jednym tchnieniem! I to jest dla mnie sens.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie