W Rzymie grzmi

Włosi mieli za dużo czasu do przygotowania się na beatyfikację Jana Pawła II. Gdyby dać im dwa tygodnie, sprężyliby się i dziś stopień zaawansowania przygotowań byłby podobny – żartują mieszkający w Rzymie Polacy.

Może i przesada. Faktem jest, że w środę 27 kwietnia, cztery dni przed beatyfikacją w okolicach Watykanu widać tylko, że coś się robi. Stopień zaawansowania prac napawa raczej niepokojem. „Spokojnie, Włosi zdążą. Oni już tacy są” – uspokajają rozmówcy.

W Rzymie ciepło i duszno. Przynajmniej jak dla jeszcze otrząsającego się z długiej zimy Polaka. Po południu  przeszła nawet burza, zmywając ulice strumieniami wody. I nie przestało padać do późnego wieczora. Na Placu świętego Piotra tłumy stojące w niezwyczajnie długiej kolejce do wejścia do Bazyliki.  „Trudno powiedzieć, czy to końcówka ruchu świątecznego, czy już forpoczty przybyłych na beatyfikację Jana Pawła II" – mówi Beata. Polacy niespecjalnie rzucają się w oczy. Tu i ówdzie słychać nasz język, ale w większości nie jesteśmy na pewno.

Na samym Placu Świętego Piotra widać, że coś się będzie działo. Na kolumnadzie okalającej plac  z prawej strony  wielkie afisze przypominające ważniejsze wydarzenia z pontyfikatu  Jana Pawła Wielkiego. Po lewej wielki napis: Otwórzcie drzwi Chrystusowi. Oczywiście po włosku. Po latach, gdy nabiera się już pewnego dystansu, te słowa z inauguracyjnego przemówienia Papieża – Polaka stają się kluczem dla zrozumienia całego Jego pontyfikatu. Widać też telebim. Ale podwyższenia, na których mają niebawem stać dziennikarze, na razie w fazie budowy. Jest południe. Robotnicy spokojnie siedzą w cieniu tego, co wcześniej z rusztowań i desek skonstruowali. Niektórzy nawet z nogami w górze. Jest tu jakiś majster? Spokojnie. To tylko Polacy trzy lata przed Euro2012 panikowali, że stadiony nie gotowe. Przecież wiadomo: Włosi zdążą.

Przesadą byłoby twierdzić, że Rzym żyje tylko beatyfikacją. Faktem jest, że Jana Pawła II wszędzie mnóstwo: na rozwieszonych na słupach plakatach, na autobusach, w sklepowych  witrynach i stoiskach z pamiątkami. Zdjęcia, kalendarze i koszmarne figurki. Kto jak kto, ale sprzedawcy przygotowali się dobrze. I trudno się dziwić. W najbliższych dniach tego rodzaju akcesoria będą zapewne najbardziej chodliwym towarem. Taką okazję przepuścić mogą chyba tylko trzy rodzaje ludzi: kompletni nieudacznicy (których istnienia wśród sprzedających w okolicach Watykanu raczej spodziewać się trudno) ludzie, którzy popadłszy w jakiś obłęd postanowili przeciwstawić się dominującej tendencji albo ci, którzy nie chcą pamięcią o Papieżu-Polaku kupczyć. To nie wydumany problem. W okolicy Watykanu są sklepiki, w których Jana Pawła II nie widać.

Co będzie dalej? Do beatyfikacji jeszcze cztery dni. Atmosfera pewnie będzie gęstnieć…

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie