O pięknej Madonnie i admirale Dickmanie

Należy do tych osób, które nie zasną, jeśli nie przeczytają kawałka tekstu drukowanego albo same go nie napiszą. Nic dziwnego, że ksiądz infułat Stanisław Bogdanowicz, słynny proboszcz bazyliki Mariackiej w Gdańsku, samych książek napisał ponad 50, do tego setki artykułów, głównie historycznych. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że ten szacowny kapłan jest autorem wielu bajek. Nie tylko dla dzieci. Z księdzem infułatem Stanisławem Bogdanowiczem rozmawia ks. Sławomir Czalej.

Ks. Sławomir Czalej: Dwa przepięknie wy­dane tomy gdańskich legend są rzeczą nową i nienową zarazem.

Ks. Stanisław Bogdanowicz: – To prawda, bo niektóre z nich były już publikowane jako osobne pozycje książkowe, nowele. Ostatnio Oficyna Pomorska wraz z wydawnictwem Bernardinum wydała komplet legend w dwóch tomach. Można powiedzieć, że pierwszy tom jest bardziej legendarny, dlatego też znajdują się tam ilustracje Ewy Poklewskiej-Koziełło. Drugi tom, bardziej historyczny, został zilustrowany fotografiami Gdańska. Na 660 stronach zawarłem 16 legend. Przede wszystkim świadczą one o tym, jak wybit­ną rolę w dziejach Gdańska pełnił zawsze kościół Mariacki, nazywany koroną miasta, skoro obrósł w aż tyle legend.

Ksiądz je wymyśla, czy wiążą się z wydarze­niami historycznymi?

– Wszystkie mają związek z jakimiś wy­darzeniami, opowiadają np., w jaki sposób w Gdańsku znalazła się Piękna Madonna albo dlaczego w bazylice pochowano wielkiego ad­mirała Arendta Dickmana, który zginął w bitwie morskiej ze Szwedami pod Oliwą. Jeszcze inna związana jest z wizytą cara Piotra Wielkiego w Gdańsku. Ogólnie można powiedzieć, że 80–90 proc. treści zawiera prawdę historyczną, a reszta, legendarna, powoduje, że lepiej nam się tę hi­storię i czyta, i przyswaja. Legendy w zamyśle pełnią bowiem rolę edukacyjną. Sam z siebie napisałem legendy nowsze. Na przykład o od­budowie bazyliki po zniszczeniach wojennych. Ale tu muszę zdradzić, że myślę o wydaniu jeszcze trzeciego tomu. Otóż prof. Andrzej Januszajtis i prof. Jerzy Samp – wybitni znawcy historii Gdańska – w wyniku kwerendy historycznej odkryli wiele ciekawostek z historii bazyliki, o których istnieniu do tej pory nie wiedzieliśmy.

Jakich?!

– Tu jest istna kopalnia tematów. Ostatnio za­stanawiałem się nad rolą kul, które są na przedprożach gdańskich domów (znajdują się one w bliskim sąsiedztwie bazyliki, np. na ul. Ma­riackiej – przyp. S.Cz.). Oczywiście pełnią rolę ozdobną, ale według starych gdańszczan, są sym­bolem szczęścia, ale i samego uniwersum, czyli wszechświata. Mamy ten wszechświat szanować, i kłania nam się tutaj średniowieczna ekologia (śmiech).

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie