Święcone z góry

Każdy chce po sobie coś zostawić. Na Warmii najprościej... zbudować kapliczkę.

Warmia od wieków charakteryzowała się ogromną ilością obiektów sakralnych – kościołów, przydrożnych krzyży, sanktuariów czy kapliczek. Właśnie te ostatnie stały się symbolem i pewnym manifestem wiary osiadłej tu ludności. Najwięcej powstało ich w wieku XIX – był to czas narastającego kultu maryjnego po objawieniach w Gietrzwałdzie, a także polityki niemieckiego Kulturkampfu. Polacy stawianiem kapliczek dawali wyraz nie tylko religijności, ale również sprzeciwowi wobec germanizacji. Nierzadko umieszczali na nich polskie napisy, aby zamanifestować swój związek z Polską i tradycją katolicką. Otto von Bismarck tego nie znosił. Ogólną liczbę kapliczek na terenie Warmii trudno oszacować – można uznać, że jest ich około 1300–1400. Niektóre miejscowości są prawdziwymi „zagłębiami”, można tam spotkać nawet po kilkanaście tych małych budowli.

Najstarsza warmińska kapliczka znajduje się w okolicy Dabrąga – wykuta chorągiewka nosi datę 1601 rok, ale zapewne i wcześniej ludzie budowali takie obiekty, tylko popadły w ruinę. Być może tym, które się zachowały lub wciąż są budowane, uda się uniknąć ich losu. Starostwo olsztyńskie w latach 2003–2007 realizowało program „Ratujemy warmińskie kapliczki”, co pozwoliło na przywrócenie blasku kilkudziesięciu zabytkom. Od 2009 do 2010 r. zostało wyremontowanych kolejnych 40 miejsc kultu. A co najważniejsze – tradycja stawiania kapliczek nie zginęła całkowicie.

Ojcowie budowniczowie

Jadwiga i Henryk Kuhnowie mają swoje gospodarstwo w Wilczkowie, w gminie Lubomino. Ziemia, na której mieszkają i pracują, jest w ich rodzinie od kilku pokoleń. Przodkowie postawili na rozwidleniu drogi krzyż, ale o kapliczce jakoś nie pomyśleli.

– Kiedy sprowadziłam się tu po ślubie, zauważyłam, że w tamtym gospodarstwie stoi kapliczka, w innym też i naszła nas taka refleksja, że skoro tyle kapliczek jest w okolicy, to może i my byśmy jakąś postawili? – opowiada pani Jadwiga. – Na początku chcieliśmy to zrobić, kiedy nasz syn Marek był w drugiej klasie i szedł do Pierwszej Komunii św. Ale albo nie było wykonawcy, albo nie mieliśmy pomysłu i jakoś się to odwlekło. W końcu jednak udało się skompletować materiały, znaleźć człowieka do murowania i przede wszystkim czas – mówi pani Jadwiga.

Najpierw z ogromnego kamienia polnego kamieniarz postawił cokół. Część murowaną stawiał amator, który budowę swojej pierwszej kapliczki potraktował jako wyzwanie. Stolarka i blacharka to dzieło kolejnych osób – obiekt ma więc kilku ojców. – Była gotowa już w tamtym roku, ale zima przyszła i święcenie odłożyliśmy – mówi pan Henryk.

Jego żona twierdzi, że to takie zrządzenie od Pana Boga – kiedy na wiosnę przyszła wiadomość o terminie beatyfikacji Jana Pawła II, postanowili połączyć obie uroczystości. 1 maja, kiedy ks. Wacław Bobel SDB święcił kapliczkę, lało jak z cebra. – Ja święcę z ziemi, ale, jak widać, z nieba też wam święcą – żartował salezjanin.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie