Negocjacje niekoniecznie wakacyjne

Z o. Wojciechem Żmudzińskim, jezuitą, biblistą, nie tylko o potyczkach słownych rozmawia ks. Sławomir Czalej.

Status Feminae powstało na terenie naszej archidiecezji w 2005 r. Stowarzyszenie założyła Irena Neumueler, inspirowana postaciami francuskiej mistyczki Marty Robin czy znanej karmelitanki Edyty Stein. Status Feminae organizuje – ostatnio nie tylko dla kobiet – różne sesje: o sakramencie pojednania i kierownictwie duchowym, o wpływie matki na osobowość córki czy warsztaty: psychologiczne, rozwoju osobistego, biblijne. Także pod patronatem „Gościa Niedzielnego”.

Warsztaty biblijne to prezentacja plejady kobiet, o których wspomina Pismo Święte. Każda z nich niesie inne przesłanie, historię oraz dotyka ważnych problemów kobiet współczesnych. I tak Hagar to kobieta wykorzystana i porzucona, historia Noemi i Rut mówi o relacji synowej i teściowej, postać Samarytanki to powrót do relacji z Bogiem i ze sobą. Ostatnio przedstawiana była Abigail, kobieta nieco przebiegła, choć ratująca życie… Postać warta przypomnienia, może zwłaszcza w okresie letnim. Więcej na www.statusfeminae.pl.

 

Ks. Sławomir Czalej: Abigail to kobieta, o której możemy poczytać w Pierwszej Księdze Samuela. Czasy dawne. Dlaczego jej historia miałaby dzisiaj nas obchodzić?

O. Wojciech Żmudziński: – Dokładnie w 25. rozdziale. Temat jest jakoś szczególnie ważny, bo dotyczy negocjacji, z których każda strona wychodzi zwycięsko…

Zwłaszcza jeśli mąż dyskutuje z żoną, gdzie jechać na wakacje…

– Niestety, ten rodzaj negocjacji nie dotyczy tego, że ktoś chce loda, a nie kanapkę, co przypomina raczej negocjację dziecka z rodzicami. Jest to negocjacja, której przedmiotem jest życie. Bardziej wiąże się ona z ludzkimi dylematami. Z sytuacjami, w których ktoś musi przegrać, żeby wygrać. Wprawdzie nie jest to temat letni i wakacyjny wprost, ale takie sytuacje zdarzają się i na wakacjach i wtedy, gdy ciężko pracujemy.

Na czym więc polegały negocjacje Abigail?

– Ewenementem negocjacji pomiędzy Abigail i Dawidem jest fakt, że Dawid przegrywając – zwycięża. Trzeba przypomnieć, że w tamtym czasie był on banitą prześladowanym przez ówczesnego króla Saula. Ukrywał się ze swoimi 600 żołnierzami, przemieszczając się z miejsca na miejsce. Wszyscy w Izraelu jednak – i to było powodem zazdrości i nienawiści Saula – wiedzieli, że pobił Goliata. To był taki nasz Janosik. Pojawiał się i ludzie czuli się bezpiecznie. Pilnował ich trzód. Sprawiał, że nikt ich wtedy nie atakował, bo jednak inni albo się Dawida bali, albo czuli przed nim respekt. W 25. rozdziale wspomnianej Księgi Samuela pojawia się Nabal, bardzo bogaty człowiek, którego w odniesieniu do filmowego Janosika moglibyśmy porównać do murgrabiego. I tenże murgrabia, który miał tysiące własnych owiec i kóz, też korzystał z ochrony, jaką zapewniał mu Dawid. Pewnego razu Dawid zapytał przez posłańców, czy może przybyć ze swoimi ludźmi na uroczystość, którą ten wyprawiał. Nabal wówczas zachowuje się skandalicznie, odsyłając z kwitkiem posłańców. Rozsierdzony niewdzięcznością Dawid postanawia zabić nie tylko Nabala, ale i całą jego rodzinę.

Naprzeciw wychodzi kobieta…

– Abigail, gdy tylko dowiedziała się o zdarzeniu, wychodzi naprzeciw Dawida, żeby ten odstąpił od swojego zamiaru. Co ciekawe, Abigail, używając współczesnych technik negocjacyjnych, najpierw dowiaduje się, co naprawdę kieruje Dawidem. A kierowała nim jego duma, nie chciał stracić twarzy. Wiedząc o tym, nasza biblijna bohaterka przemawia do niego z pełnym szacunkiem dla niego i jego dumy. Mówi zatem, że będzie królem Izraela, zadając mu równocześnie pytanie: „Jak będziesz się czuł jako ten król, jeżeli będziesz miał na sumieniu to, co zamierzasz zrobić? Czy potrzebne jest ci takie obciążenie, krew na rękach i wyrzuty sumienia, choć i tak twoja przyszłość jest świetlana i będziesz szczęśliwy?”.

Dawid poczuł się doceniony?

– Oczywiście. Dostrzega równocześnie, że to, co chce zrobić, będzie ostatecznie godziło w niego. Że nie przysporzy mu sławy, ale wręcz ją osłabi. Abigail wygrywając w tych negocjacjach – bo Dawid w końcu odstąpił od zbrodni – sprawia jednocześnie, że Dawid też wygrywa. Jest to więc klasyczny przykład negocjacji wygrany–wygrany.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie