Święty spokój

Każdy wiekowy obiekt ma swoje tajemnice. Podobno w sanktuarium w Ratowie nocą można usłyszeć płacz. Do dzisiaj też przechowywana jest tu deska z odciśniętym sandałem mnisim związana z dawną tragedią, gdy jeden zakonnik zabił drugiego. Tyle legendy, które nadają koloryt temu miejscu, trochę zapomnianemu. Warto tu zajrzeć nie tylko z okazji odpustu.

Dawniej, przez lata przychodzili tu pielgrzymi ciągnący z daleka do św. Antoniego Padewskiego, szczególnie na 13 czerwca, w jego wspomnienie liturgiczne. Ile historii ludzkich dusz, modlitw wypowiedziano w tych murach? Nikt nie policzy. Obecny rektor kościoła pw. św. Antoniego ks. Bogdan Pawłowski chce, by sanktuarium stało się rodzajem „twierdzy ducha”. Już teraz na stronie internetowej tego miejsca zaprasza do „domu przy źródle”, chociaż kompleks budynków pobernardyńskich w Ratowie wymaga jeszcze wielkich nakładów pieniędzy i pracy.

Pomiędzy egzotyką a odnową duchową

Oddalone o 3 kilometry od Radzanowa nad Wkrą Ratowo nie leży przy żadnej głównej trasie. Ustronne położenie sanktuarium ma swoje plusy i minusy. Trudno tu wskoczyć po drodze. Ale właśnie dlatego stwarza szansę, by zaszyć się z dala od reszty świata. Takie miejsca jak stare klasztory przyciągają coraz częściej zapracowanych biznesmenów, którzy szukają jakiejś odmiany. Klasztorne, surowe cele wydają się równie interesujące, co egzotyczne. Ale nie to jest w nich najważniejsze, bo atrakcje typu gwarancja spartańskich warunków i wiejskie klimaty oferują na przykład gospodarstwa agroturystyczne. Klasztor to miejsce modlitwy, gdzie żyło się lub nadal żyje według jednej z wielkich reguł monastycznych.

Do Ratowa od czterech wieków przyciąga cudowny i słynący łaskami obraz św. Antoniego, dawniej gromadzący tłumy pobożnych wiernych. Rektor sanktuarium ostrzega, by nie bagatelizować postaci świętego, który swoimi kazaniami, cudami przyciągał ludzi do Boga. – Antoni Padewski często redukowany jest do świętego od rzeczy zagubionych, od znajdywania kluczy, a on pomagał znaleźć coś o wiele cenniejszego – duszę. Dzisiaj często młody człowiek jest pogubiony, jakby osierocony, zostawiony sam sobie, ma „opiekunów” zamiast rodziców i nie ma poczucia przynależności. Dlatego chcę tu stworzyć klimat domu, w którym młodzież przyjeżdżająca do Ratowa spędza razem czas, modli się, odpoczywa, a także pracuje, np. sprzątając klasztor. Tu dokonuje się ich formacja – wyjaśnia ks. Bogdan Pawłowski. Chce, by sanktuarium było ostoją, „domem przy źródle”, by można się tu było zatrzymać i zaczerpnąć z duchowej tradycji tego miejsca. Patron jest tu szczególnie czczony w każdy wtorek, w nowennie, której towarzyszy poświęcenie wody egzorcyzmowanej i błogosławieństwo chorych, bo patron miejsca był nie tylko słynnym kaznodzieją, ale i „cudownym lekarzem”.

Rokoko, święci i poeci

W znanych dziejach tego miejsca uderza fakt, że wszystko zaczęło się od cudownego obrazu, który początkowo wisiał w niewielkiej kaplicy. Ambicją dziedzica Ratowa Tomasza Narzyńskiego pod koniec XVII w. było jednak podniesienie rangi kaplicy i sprowadzenie tu zakonników, którzy wybudują klasztor. Przybyli tu, chociaż trochę niechętnie, bernardyni. Jednak dopiero w połowie XVIII w. powstał murowany klasztor i kościół, konsekrowany przez bp. Antoniego Dembowskiego.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| KLASZTOR, RATOWO

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie