Złoty środek

Tygodnik Powszechny
28/2011

Równowagę, do której zachęca reguła św. Benedykta, uzyskuje się prostymi sposobami: on nie wymagał nieludzkich wyrzeczeń, ale chciał, żeby rezygnować po odrobinie ze wszystkiego, co sprawia przyjemność. Trochę mniej spać, mniej jeść. I trochę więcej się modlić, ale nie za dużo. Żadnej przesady.

 

Maciej Müller: Da się chwalić Boga na gitarze elektrycznej? Według niektórych księży rock szkodzi życiu duchowemu...

O. Notker Wolf: Jeśli ktoś tak mówi, to znaczy, że nic z rocka nie rozumie. Pewnie, że istnieje nurt, który brnie w kierunku satanizmu, a młodzi ludzie przechodzą taki okres w życiu, kiedy fascynują się magią i eksperymentują z podobnymi doświadczeniami – ale to nie jest od razu tragedia. Sam byłem na koncercie Iron Maiden, słuchałem „Number of the Beast” i nie sadzę, żeby mi to zaszkodziło... Świat jest zbyt poważny, żeby wszystkie rzeczy poważnie traktować.

To może warto wprowadzić na Msze kapele rockowe, na wzór np. takich nabożeństw jak z filmu „Blues Brothers”?

Bez przesady, wyobrażam sobie takie nabożeństwo, ale nie zaadaptowałbym rocka do Eucharystii. Wokalista i soliści zajmują tu zbyt centralną pozycję, a podczas Mszy w centrum ma być Bóg.

Rock o tyle pasuje do chrześcijaństwa, że ma w sobie duży potencjał protestu np. wobec wojny, kłamstwa rządzącego światem, przemocy, wykorzystywania kobiet czy niesprawiedliwego bogactwa. Choć w te dwie ostatnie sprawy wpisują się niestety sami artyści: tacy Stonesi należą do najbogatszych ludzi świata, a dla wielu rockmanów kobieta to tyle co gruppie.

Rock nie jest Ewangelią ani jej substytutem. To po prostu kawałek radości życia. Ten entuzjazm, ekspresja, którą czuje się na scenie...

Nie wydaje mi się, żeby to pochwalił Papież.

No tak, Benedykt XVI nie kocha specjalnie rocka. Ekspresja ciała raczej nie leży w jego wrażliwości... Jan Paweł II kiedyś na placu św. Piotra przysłuchiwał się, mimo deszczu, próbie muzyków, w Bolonii słuchał Boba Dylana. Interesował się światem młodych ludzi, bo wiele lat dzielił z nimi życie nie tylko w duszpasterstwie, ale i w sporcie, turystyce czy w teatrze. Obecny Papież nie miał takich doświadczeń, dlatego nie czuje rocka. Oczywiście nie ma co go do tego zmuszać; jest już chyba na rocka za stary...

Pisze Ojciec w swoich książkach, że świat byłby zdrowszy, gdyby wiara była czymś bardziej oczywistym. Łatwo utyskiwać „dawniej było lepiej”, ale co można z tym zrobić?

Żona naszego perkusisty Christopha Hiebera zaszła w ciążę. Zadzwonił do mnie i prosił o modlitwę, bo jej matka i siostra przeszły kilka poronień. Powiedziałem, żeby się nie martwili, że będę codziennie powierzał ich dziecko Bogu w modlitwie. I w ten sposób towarzyszyłem im przez całą ciążę. Także wtedy, gdy żona kolegi zaczęła otrzymywać środki na podtrzymanie ciąży i kiedy w 28. tygodniu musiała położyć się w szpitalu. W 33. tygodniu ciąży, o północy otrzymałem telefon, żeby się modlić, bo ich dziecko ma już przyjść na świat. Byłem wtedy w hotelu, zostawiłem walizki w pokoju i pobiegłem do kaplicy. Kilka dni później odwiedziłem ich w szpitalu w Monachium i pamiętam, jak szczęśliwa pani Hieber rzuciła mi się na szyję.

Podobnie towarzyszyłem modlitwą rodzinie naszego basisty, kiedy jego dziecko urodziło się z rozszczepieniem wargi, przez dwa lata przechodziło kolejne operacje, a pod koniec wszystkich badań okazało się, że ma również białaczkę. Ta rodzina nie jest specjalnie wierząca, ale też, zdruzgotani tą diagnozą, zadzwonili do mnie, a ja wsiadłem do samochodu i od razu do nich pojechałem. Te historie opowiedziałem kiedyś pewnej pani z ordynariatu Monachium, która odbierała mnie z lotniska. Ona na to: ja też jestem w ciąży i strasznie się boję porodu. Położyłem jej rękę na ramieniu i obiecałem pamięć w modlitwie w intencji jej dziecka. Później od jej znajomej dowiedziałem się, że od tego czasu przestała się bać.

Opowiadam to dlatego, aby wyjaśnić, co tak naprawdę jest zadaniem dla chrześcijan. Muszą mówić językiem, który ludzie zrozumieją, i chodzi nie tyle o mówienie o Bogu, co o życie z innymi. Jeśli uda nam się być dla siebie nawzajem, wiara na nowo stanie się czymś oczywistym, a nie tylko intelektualnym wyzwaniem. Wszyscy powinniśmy przekazywać sobie nawzajem radosną nowinę – w końcu tym właśnie jest Ewangelia.

Przesłanie Jezusa brzmi: „idźcie i uzdrawiajcie”. A więc też: czyńcie ludzi bardziej szczęśliwymi, radosnymi. Bez względu na funkcję, jaką się właśnie sprawuje.

feedbackrock25 Deep Purple mit Abtprimas Notker Wolf - Smoke on the water - Benediktbeuern 2008

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie