Nieoczekiwana zmiana bohaterów

Witają nas popiersia kozackich wodzów. A gdzie polscy obrońcy: Wiśniowiecki, Firlej, Lanckoroński, Ostroróg?Nie ma ich. Teraz w Zbarażu bohaterem jest Chmielnicki.

Wypatrujemy zamku, ale mijamy tylko brzydkie, socjalistyczne bloki. Czy to możliwe, że to ten sam Zbaraż, którego bohaterską obronę opisał w „Ogniem i mieczem” Sienkiewicz? Zatrzymujemy się przy bernardyńskim kościele św. Antoniego. Z pięknem potężnej bryły kontrastują odrapane ściany. Świątynia z początków XVIII wieku woła o gruntowny remont. Lata komunizmu zrobiły swoje.

Pogrzebane zmartwychwstaje

– Po wojnie był tu magazyn soli i nawozów, potem fabryka urządzeń elektronicznych dla wojska – opowiada oprowadzający nas po kościele Wiktor Sirak. – Dach uległ zniszczeniu, a wraz z nim ściany i malowidła na nich. Wnętrze zostało całkowicie zdewastowane. Ludzie pamiętają, jak po podwórku walały się piszczałki z organów. Tam była szatnia – mówi, wskazując na prezbiterium. Wiktor jest w parafii człowiekiem „od wszystkiego” – ministrantem, zakrystianem, a nawet budowlańcem, choć w szkole wyuczył się zawodu fotografa. Osobiście wykonywał wiele prac remontowych w kościele. Pochodzi z polskiej rodziny. Jego matka nazywała się nawet z domu Sienkiewicz, co w Zbarażu brzmi prawie jak symbol. – Teraz dobrze tu żyjemy z Ukraińcami – twierdzi. – Wiadomo, paru starych wariatów, co nas nie lubią, też można znaleźć, ale na szczęście nie ma ich wielu. Mimo to nie zawsze jest łatwo być katolikiem w Zbarażu. Niby dawne czasy minęły, a jednak praktyki religijne nie są mile widziane u tych, którzy chcą zrobić karierę. – Znam takich, którzy usłyszeli: jak będziesz chodził do kościoła, to nie licz na awans. Przestraszyli się i już nie chodzą – ubolewa Wiktor.

Parafia jest niewielka, regularnie praktykuje 70–100 osób. To zdecydowanie za mało, żeby udźwignąć remont gigantycznej świątyni. Dlatego prace wykonywane są po kawałku. Niestety, udało się uratować tylko część starych malowideł. Na resztę ścian trzeba było położyć nowe tynki, bo stare, sypiąc się, stwarzały zagrożenie. Jeszcze przed ponowną konsekracją kościoła w 2000 r. udało się naprawić dach, odrestaurować ocalałe figury świętych i odnowić boczne ołtarze. – To, co wydawało się na zawsze pogrzebane, dzisiaj zmartwychwstaje – mówił podczas uroczystości ówczesny metropolita lwowski abp Marian Jaworski.

Teraz pilnym wyzwaniem dla proboszcza o. Berarda Zadojki jest pomalowanie fasady świątyni. Najważniejsze jednak, że powoli odnawia się także żywy Kościół w Zbarażu. – Dużo dzieci przystępuje do I Komunii św., przychodzi sporo młodzieży. Mieliśmy w ostatnich latach po dwa powołania kapłańskie i zakonne – cieszy się proboszcz.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie