Szkoła wolności

O „szkoleniu oficerów” potrzebnych we współczesnych wojnach kulturowych i o Kościele w Polsce z George’em Weiglem rozmawia ks. Tomasz Jaklewicz.

Ks. Tomasz Jaklewicz: „Wolne społeczeństwo”. To wyrażenie znajduje się w nazwie prowadzonego m.in. przez Pana seminarium. Czy to znaczy, że uczycie młodych ludzi, jak mają być wolni? Czy można się nauczyć wolności?

George Weigel: – Musimy nauczyć się, jak przeżywać wolność w sposób szlachetny. Wolność nie polega na czynieniu tego, co chcemy. Wolność, tak jak ją rozumiał Jan Paweł II, jest kwestią wybierania w sposób wolny dobra. Ten wybór powinien wejść nam w krew, stać się naszym moralnym nawykiem. Belgijski teolog Servais Pinckaers nazywa to „wolnością do doskonałości”.

Jakie były początki i idea seminarium?

– 20 lat temu Michael Novak, amerykański myśliciel katolicki, razem z Rocco Buttiglionem, jego włoskim kolegą, doszli do wniosku, że młodzi katoliccy liderzy powinni znać katolicką naukę społeczną. Dopiero co wydana encyklika „Centesimus annus” wydawała się idealnym programem dla edukacyjnego przedsięwzięcia. Rocco Buttiglione wykładał wtedy w Liechtensteinie, więc pierwsze Seminarium o Wolnym Społeczeństwie zorganizowano na tamtejszej Międzynarodowej Akademii Filozofii. Michael zaprosił jako wykładowców ks. Richarda J. Neuhausa, dominikanina o. Macieja Ziębę i mnie. Projekt ruszył w lipcu 1992 r. Po dwóch edycjach zasugerowałem, że powinniśmy znaleźć nową siedzibę. Większość naszych studentów wywodziła się z nowych demokracji Europy Środkowej i Wschodniej, myśleliśmy więc o Pradze lub Krakowie. Dzięki pomocy prowincji polskich dominikanów przenieśliśmy naszą letnią szkołę do Krakowa. Ta nasza letnia szkoła jest czymś w rodzaju obozu szkoleniowego dla kadry oficerskiej niezbędnej we współczesnych wojnach kulturowych.

Dlaczego akurat encyklika „Centesimus annus” stała się podstawą programu?

– Ponieważ jest to najbardziej wszechstronny dokument katolickiej nauki społecznej. Jest to także najlepsza analiza wolnego i prawego społeczeństwa, na które składają się trzy elementy: demokratyczna wspólnota polityczna, wolna gospodarka oraz żywotna moralna kultura społeczeństwa. Jan Paweł II przekonująco wyjaśnia, dlaczego właśnie moralna kultura jest kluczem do całej reszty.

Jakie zmiany zaobserwował Pan w Polsce w ciągu ostatnich 20 lat?

– Polska jest dziś krajem widocznie bogatszym, bardziej atrakcyjnym, stanowi integralną część Europy. Widzę też, jak wiele problemów obecnych na Zachodzie dotknęło także Polski. Opłakany stan polskiej polityki jest czymś szczególnie przykrym dla tych, którzy pamiętają dni wielkiej politycznej solidarności w latach 80. Smutno patrzeć, jak prestiżowe tytuły prasowe naśladują najgorsze wzory zachodniego dziennikarstwa.

Napisał Pan niedawno w GN, że Kościół w Polsce nie wypracował „publicznego głosu”. Czy mógłby Pan rozwinąć tę myśl?

– „Głos publiczny” oznacza pewną zdolność wyjaśniania swojego stanowiska w języku, który każdy może zrozumieć. Kiedy posługujemy się argumentem zaczynającym się od słów „Kościół naucza, że…”, to już w tym momencie przegrywamy. Bo w pluralistycznym społeczeństwie nie każdy uznaje autorytet Kościoła, a niektórzy świadomie go odrzucają. Dlatego musimy nauczyć się mówić „To jest dobre, ponieważ…” oraz „To jest złe, ponieważ…”, i to w sposób zrozumiały i interesujący.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie