Matka Boska 0,5 litra

Obok zakręcanej figurki na wodę święconą (podpisanej: „Matka Boska 0,5 litra”) leżał trójwymiarowy obraz Jezusa. Ukrzyżowany mrugał. Patrzyłem, czy pomacha nam ręką, ale nie pomachał.

Otaczają nas odpustowe makatki z papieżem przypominającym Frankensteina i religijne gadżety Made in China. Piękno rzeczywiście zbawi świat? A może już jedynie go bawi?

Sielsko. Ale czy anielsko?

Kicz (z niem. kitsch – lichota, tandeta, bubel) to utwór o miernej wartości, schlebiający popularnym gustom. To imitatorstwo, ckliwość, sentymentalizm, powtarzanie ogranych schematów. Jednym słowem – droga na skróty. – Kicz jest efektem naszego duchowego lenistwa – wyjaśnia dominikanin o. Jan Andrzej Kłoczowski. – Uniemożliwia on autentyczną relację religijną, bo przekazuje informację o tym, co święte, w formie zredukowanej, zakłamanej, błędnej. Przez lata funkcjonował obrazek przedstawiający św. Teresę z Lisieux w formie „ulizanej” – taka święta-głupia z różyczkami.

Tak jak gdyby na tym polegała jej świętość. Ten obraz bardzo pasował do ocenzurowanych przez jej siostry zapisków. Ale kiedy odkryto „Żółty zeszyt”, z autentycznymi świadectwami jej życia duchowego, i pokazano fotografie, okazało się, że jest to bardzo dojrzała, myśląca kobieta, ogromnie doświadczona przez cierpienie. Okazuje się, że tamten kicz po prostu kłamał, i to zarówno o jej życiu, jak i o jej relacji z Panem Bogiem. Przedstawił słodziutką „wiarkę”, a nie ową niesłychanie głęboką wiarę, która przechodziła przez ogromne doświadczenie pustki i nicości. W tym właśnie sensie myślę, że kicz jest kłamstwem, czymś głęboko niemoralnym.

W „Paliwie”, jednym z modlitewników dla młodych, znalazłem modlitwę: „Hamburgera naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. Przetarłem oczy ze zdumienia. Jaki człowiek pobiegnie za Bogiem hamburgerów? Przypomniały mi się momentalnie słowa Daniela Ange: „Dzisiejsza kultura proponuje młodym jakąś żałosną namiastkę, erzac. W Kanadzie wybudowano szkolę położoną w lesie nad pięknym jeziorem. Ale tam nie ma okien – taki architektoniczny wymysł. I młodzi siedzą godzinami przy sztucznym świetle. To obraz kultury Zachodu: jakiejś słabej namiastki szczęścia”. Kicz istnieje, bo jest na niego zapotrzebowanie – odpowiadają producenci tandety. Ludzie lubią plastikowe kaczuszki pływające wśród sztucznych nenufarów.

Zranienie

Kapłani Izraela wchodzili za zasłonę zakrywającą Święte Świętych, by raz w roku wymówić z ogromnym szacunkiem imię potężnego Boga. My drukujemy je na balonikach i parasolkach. Czy produkowanie takich gadżetów jak okulary z prowokacyjnym hologramem Jezusa na szkłach to grzech przeciw drugiemu przykazaniu? – pytam ks. dr. Leszka Makówkę, wykładowcę historii sztuki. – Myślę, że tak. Nadużywanie imienia Pana Boga nie jest tylko kwestią wypowiadania słów, ale też szafowaniem wizerunkiem. Odwołanie do Izraela nie jest zbyt szczęśliwe, bo w judaizmie czy islamie mamy wyraźny zakaz przedstawiania wizerunku rzeczywistości nadprzyrodzonych.

My, chrześcijanie, dopuściliśmy sztukę sakralną do użytku. I troszkę wymknęło się to spod kontroli. Ale to naturalna kolej rzeczy. Bo skąd tak naprawdę wzięła się sztuka sakralna? Z potrzeby wizerunku, obrazu. Ci, którzy twierdzą, że tego nie potrzebują, stanowią może z 5 proc. wierzących. Czy religia jest podatna na zranienie kiczem? Nie sądzę, by religia była jakimś wyjątkiem. Kicz bierze się ze społecznego zapotrzebowania. Tyle że w sferze religii razi nas bardziej niż powieszony pod bramą Floriańską obraz greckiej Santorini malowany w 15 minut.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • gut
    22.07.2011 19:46
    Moi rodzice mają taką "butelkę" w domu a tato z Rzymu kiedyś przywiózł Chrystusa ukrzyżowanego z otwierającymi się oczami, gdzie rodzice nie wyznawali wiary tradycyjnej tylko właśnie w duchu Soboru Watykańskiego II. Choć co prawda trąci ci kiczem ale przyznam, że jakoś do tego podchodzę z przymrużeniem oka aż mnie to tak nie razi.
  • maria
    22.07.2011 20:56
    ...ąle przecież na odpustach najważniejsi są sprzedawcy tego typu przedmiotów. śtoją pod kościołem to ludzie są przekonani,iż są to rzeczy potrzebne bo w przeciwnym razie to by księża oponowali. Po co dać "na kościół" jak można kupić "miłą pamiątkę".Sporo ludzi przychodzi w odpust tylko po to by kupić badziewie. Sprawa gustu i smaku.
  • lukaty
    24.07.2011 20:30
    Pan Autor mógłby dla dobra wszystkich zrezygnować z neo-propagandy i w swojej pracy dziennikarskiej trzymać się jakichś zasad i nie forować swojemu klubowi. Te wszechobecne wychwalanie neokatechumenatu jest żenujące u tego pana. A ten kult tego przyszłego świetego Kiko jest nie do zniesienia!
  • zbig
    24.07.2011 21:51
    to czyste pogaństwo i biznes i mówcie co chcecie! nasza religijność... szkoda gadać.
    czytając o życiu chrześcijan w korei brak mi słów na komentarz, gdy porównam ich z polakami, z naszymi problemami...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie