Gniazdo odnowione

Dobiega końca odbudowa jednego z najpiękniejszych zamków w Polsce, w Bobolicach na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. To prawdziwe orle gniazdo, wzniesione na białej, wapiennej skale i częściowo z nią zrośnięte.

Jak odbudować zamek? Wystarczy mieć pieniądze oraz wielką wytrwałość. I przez 12 lat przebijać się głową przez mur biurokratycznych przeszkód.

Właśnie tyle czasu zajęło braciom Laseckim, Dariuszowi i Jarosławowi, podniesienie z ruin strzelistej, średniowiecznej warowni w Bobolicach. Jarosław jest biznesmenem, był też senatorem w zeszłej kadencji. Stworzył w Polsce i doprowadził do potęgi sieć sklepów dyskontowych „Plus” (dzisiaj te sklepy mają już innego właściciela i szyld „Biedronki”). Dzisiaj Lasecki działa na rynku nieruchomości handlowych i nadzoruje prowadzenie rodzinnego gospodarstwa rolnego na Jurze.

Mirów jak Narnia

Zaledwie dwa kilometry od bobolickiego zamku stoją ruiny bliźniaczej warowni w Mirowie. Ich właścicielami też są Laseccy.

Widziałem większość zamków w Polsce. Mamy w kraju sporo fortec znacznie większych. W porównaniu z Malborkiem, Ujazdem, Łańcutem czy Nowym Wiśniczem  albo przy pozostałościach fortyfikacji Jasnej Góry – Mirów i Bobolice wyglądają jak maleństwa. Jednak w moim prywatnym rankingu właśnie te dwa orle gniazda, przylepione do białych skał, są najpiękniejsze.

Bobolice są już odbudowane, Mirów nie. Ale i na widok ruin w Mirowie, np. przysypanych połyskującym w słońcu śniegiem, fani kina szepczą z zachwytem: „To wygląda jak Narnia!”. Te wyniosłe ruiny mają swój urok i tajemniczość. Niestety, z każdym rokiem ich ubywa, a na dziedzińcu rośnie góra gruzu z zawalonych murów. Dlatego Laseccy od 5 lat zabiegają o pozwolenie na częściowe zrekonstruowanie także zamku w Mirowie.

Odbudowa zamku w Bobolicach zaczęła się od różnorakich badań, w tym archeologicznych. Badacze odkryli np. wykuty w skale tunel, prowadzący gdzieś na zewnątrz. – Sądzimy, że ten tunel może być połączony z systemem jaskiń, które istnieją między Bobolicami a Mirowem. Na razie tego nie zbadaliśmy – mówi z pasją Jarosław Lasecki. Opowiada, że przed odbudową musiał wywieźć z zamku warstwę gruzu i śmieci wysoką na sześć metrów. Po jej usunięciu u podnóża warowni odsłoniła się skała w fantazyjnym kształcie, z dziurą w środku, przypominająca bramę. Przed wiekami ktoś już z tej „bramy” korzystał, bo widać na niej wykute prowizoryczne schodki.

Odbudowa trwała 12 lat. Jarosław Lasecki twierdzi, że najtrudniej było radzić sobie z kłodami, które rzucali mu pod nogi urzędnicy. – Pomagali nam profesorowie Janusz Bogdanowski i Leszek Kajzer [specjaliści w dziedzinie dawnej architektury obronnej – przyp. autora], profesorowie Böhm, Kosiński [architekci kraj-obrazu] i wielu innych wybitnych naukowców. Zrobiliśmy wszelkie badania: archeologiczne, historyczne, architektoniczne, geologiczne, stratygraficzne, jakie pan jeszcze chce. I mimo to na każdym etapie ciągle odbijaliśmy się od biurokratycznej ściany. Kiedy przynosiłem ekspertyzy najlepszych polskich specjalistów, szefowa urzędu mówiła, że one są coś za dobre, więc trzeba zamówić inne. Mój brat ze sto osiemdziesiąt dwa razy jeździł do Częstochowy po przybicie takiej czy innej pieczątki – denerwuje się Jarosław Lasecki.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie