Szkoła to życie

Walczyli o nią, bo uważali, że również tak powinna się wyrażać miłość. Po dziesięciu latach wiedzą, że mieli rację.

To uroczystość naprawdę niepowtarzalna, bo ku czci Archanioła Michała i… równie walecznych ludzi. Tych, którzy dziesięć lat temu szukali wsparcia u możnych tego świata i tam go nie znaleźli. Ludzi, którzy nie poddają się zbyt łatwo, a których determinację docenił Kościół. – Kardynał Henryk Gulbinowicz zaufał intuicji ówczesnego dyrektora Caritas, ks. Derenia, i zaryzykował – wspominają po latach o rozmowach między komitetem walczących o szkołę a kurią wrocławską. – Wrażliwość zarówno mieszkańców, jak i naszego kardynała ocaliła nie tylko szkołę. Ocaliła życie – dodaje dzisiejszy proboszcz,  ks. Adam Woźniak.

Tysiące i setki

2000 kubków białych, 500 kubków brązowych, 1000 tekturowych tacek, 500 kompletów sztućców, 1000 serwetek, 50 m obrusu i jeszcze 500 rożków na frytki – wszystko po to, by goście i parafianie mieli możliwość skosztowania specjałów, ciast, grillów i zup uszykowanych specjalnie dla nich przez parafialne gospodynie. – Ale najpierw uroczysta Msza św. – zaznacza proboszcz i wspomina o sympatycznej wizycie u kard. Henryka Gulbinowicza, który żartuje, że zapraszanie go na takie uroczystości to spore ryzyko dla organizatorów. Wiek robi swoje, a śmierć, zabierając jego przyjaciela, kard. Deskura, przypomniała o sobie bardzo wyraźnie i upomina się o respekt. Niemniej mieszkańcy Wir, Wirek, Tąpadła, Kątek oraz pobliskiego Zebrzydowa z przejęciem oczekują na swego dobrodzieja.

– To są wioski, z których pochodzą nasze dzieci – wyjaśnia Mariola Wyderka, dyrektorka placówki będącej – odkąd powstała diecezja świdnicka – szkołą świdnickiej Caritas. – Postanowiliśmy w tym roku świętować zarówno doroczny festyn parafialny, jak i okrągłą rocznicę powstania naszej szkoły – mówi duszpasterz z Wir. – Zresztą jest to oczywiste i naturalne także z tego względu, że współpraca między parafią a szkołą układa się doskonale. Wspieramy się i wiemy, że możemy na siebie liczyć – podkreśla.

Nie damy!

Kiedy na przełomie wieków wkraczała kolejna reforma edukacji, masowo zaczęto likwidować małe, wiejskie szkoły. Mieszkańcy z przerażeniem patrzyli, jak zamykane są nierzadko jedyne ośrodki kultury ich małych ojczyzn. Taki los spotkał m.in. szkoły w Białej, Mysłakowie, Wirach i w Zebrzydowie. W tych dwóch ostatnich wsiach rodzice zbuntowali się przeciwko dyktaturze racji ekonomicznych. Szkoły ocalały, ale dzisiaj jedynie ta w Wirach spokojnie patrzy w przyszłość, bo dla zebrzydowskiej niepublicznej szkoły podstawowej miniony rok szkolny był ostatnim w historii.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie